Niedawna deklaracja pokojowa między Armenią a Azerbejdżanem z 8 sierpnia – w której pośredniczyły Stany Zjednoczone – wzbudziła duże zainteresowanie w Gruzji, ponieważ sygnalizuje zwiększoną obecność Zachodu na Kaukazie Południowym.
Rządząca partia Gruzińskie Marzenie stara się przekonać Zachód, że mimo zdecydowanej polityki wewnątrz i silniejszych więzi z Rosją i Chińską Republiką Ludową Zachód musi jednak zaakceptować Gruzję taką, jaka jest. W przeciwnym razie Gruzja całkowicie zwróci się w innych kierunkach.
Odnowienie wpływów Zachodu na Kaukazie Południowym oznacza, że zdolność Gruzińskiego Marzenia do angażowania się w „geopolityczne negocjacje” z Zachodem wobec Wschodu słabnie.
Zaskoczenie w Waszyngtonie
8 sierpnia duże zainteresowanie w Gruzji wzbudziła deklaracja pokojowa między Armenią a Azerbejdżanem, podpisana w Waszyngtonie przy mediacji prezydenta USA Donalda Trumpa. Gruzińska opozycja oceniła to jako załamanie się polityki zagranicznej rządzącej partii Gruzińskie Marzenie, która charakteryzuje się prorosyjską postawą. Dla Gruzińskiego Marzenia rola Stanów Zjednoczonych jako mediatora w sprawie traktatu pokojowego podważa antyzachodnią propagandę, która została zbudowana na twierdzeniu, że Zachód chce rozpętać nową wojnę na Kaukazie Południowym. Uwięziony były prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili określił spotkanie Trumpa z przywódcami dwóch państw Kaukazu Południowego jako „poważną katastrofę geopolityczną dla Gruzji”. Saakaszwili twierdzi, że podpisane w Waszyngtonie porozumienie między Azerbejdżanem a Armenią, które otwiera nowy korytarz tranzytowy omijający Rosję, Iran i Gruzję, czyni Gruzję krajem izolowanym, obok Rosji i Iranu. Premier Gruzji Irakli Kobachidze publicznie pogratulował prezydentom Stanów Zjednoczonych i Azerbejdżanu, a także premierowi Armenii, „osiągnięcia historycznego porozumienia pokojowego i rozpoczęcia nowej ery stabilności i rozwoju gospodarczego w regionie”.
Dzień przed szczytem w Waszyngtonie 7 sierpnia przypadała 17. rocznica agresji wojskowej Rosji na Gruzję. Upamiętniając ten dzień, Kobachidze stwierdził, że w 2008 roku „reżim Saakaszwilego rozpoczął wojnę na rozkaz z zewnątrz, na rozkaz głębokiego państwa”, ponownie wskazując na Stany Zjednoczone i Zachód. Termin „głębokie państwo” jest używany przez Gruzińskie Marzenie na określenie mitycznego globalnego mocarstwa, odnoszącego się do krajów zachodnich. Mediacja Stanów Zjednoczonych następnego dnia pokazała jednak, że wręcz przeciwnie, Zachód aktywnie dąży do ustanowienia pokoju w regionie i jest zaangażowany w stabilny rozwój gospodarczy.
1 września służba prasowa prezydenta Gruzji Micheila Kawelaszwilego, którego legitymacji nie uznaje opozycja i część społeczeństwa, opublikowała list otwarty, który prezydent wystosował do Trumpa. Wcześniej Kobachidze już dwukrotnie zwracał się do Trumpa z podobnymi listami otwartymi. Kawelaszwili wyraża żal, że administracja Trumpa „nie poświęca Gruzji należytej uwagi”. Zamiast administracji amerykańskiej, w Gruzji ponownie aktywnie zaangażowane jest „głębokie państwo”, które próbuje zdestabilizować kraj i zakłócić pokój. Jednocześnie, zwracając się do Trumpa, Kawelaszwili zarzuca mu również, że w ciągu kilku miesięcy swojej prezydentury Trump nawiązał bliskie stosunki ze wszystkimi krajami sąsiadującymi z Gruzją, skutecznie ułatwił podpisanie porozumienia pokojowego między Azerbejdżanem a Armenią, aktywnie współpracował z władzami tureckimi, a nawet przywrócił partnerstwo z Władimirem Putinem ale nie powiedział nic o Gruzji.
Rosja nie próżnuje
W ciągu ostatnich 30 lat Gruzja była jedynym krajem na Kaukazie Południowym, który pełnił rolę stabilnego partnera Zachodu. Armenia była przede wszystkim sojusznikiem Rosji, podczas gdy Azerbejdżan starał się balansować między kilka obszarami. Ostatnie wydarzenia pokazują jednak, że w regionie zachodzą znaczące zmiany w układzie geopolitycznym. Armenia i Azerbejdżan gwałtownie zaczęły przesuwać się w kierunku Zachodu, podczas gdy Gruzja oddala się od Zachodu i zbliża do Rosji i Chińskiej Republiki Ludowej (ChRL). 8 sierpnia wiceminister spraw zagranicznych Rosji Michaił Gałuzin powiedział: „Pozostajemy w gotowości do rozwijania zdrowej, pragmatycznej współpracy z Gruzją, gdzie jest to korzystne dla obu stron, i jesteśmy gotowi podążać drogą dwustronnej normalizacji z Tbilisi. Tak więc, ogólnie rzecz biorąc, chodzi o to, żeby Tbilisi decydowało o swoich dalszych działaniach”. Dodatkowo 12 sierpnia Sekcja Interesów Rosyjskich przy Ambasadzie Szwajcarii w Gruzji wydała komunikat w języku rosyjskim i gruzińskim, w którym poinformowała, że Rosyjska Fundacja Gorczakowa na rzecz Dyplomacji Publicznej zaprasza gruzińską młodzież na bezpłatny staż w Rosji. Fundację tę powołało rosyjskie MSZ, która również utrzymuje bliskie związki z rosyjskimi służbami wywiadowczymi i jest zaangażowana w rozpowszechnianie rosyjskiej soft power za granicą, zwłaszcza w tzw. „bliskiej zagranicy”. W 2018 roku fundacja planowała zorganizować w Tbilisi „Forum Młodych Liderów”, organizowane przez Związek Rosyjskiej Młodzieży Gruzji, ale zostało ono odwołane. Organizatorzy stwierdzili wówczas, że powodem była „nieumotywowana agresja ze strony osób prywatnych i mediów”. Rekrutacja gruzińskiej młodzieży pozostaje dla Rosji jednym z głównych priorytetów.
Spotkanie w Waszyngtonie sugerowało, że Gruzja może stracić swoje geopolityczne znaczenie dla Stanów Zjednoczonych, które historycznie opierało się m.in. na monopolistycznych zdolnościach tranzytowych Gruzji. Były urzędnik Białego Domu Michael Carpenter uważa, że bliskie związki Gruzji z Iranem, Rosją i ChRL sprawiają, że kraj ten traci na znaczeniu w regionie dla zachodnich partnerów. Carpenter uważa, że nowy Trump Route for International Peace and Prosperity (TRIPP) pozwoli międzynarodowym firmom zdywersyfikować szlaki tranzytowe, z których korzystają w handlu, a Gruzja nie będzie już jedynym ani najlepszym wyborem.
Jest mało prawdopodobne aby korytarz, który łączyłby Azerbejdżan i Turcję przez terytorium Armenii, został oddany do użytku przez co najmniej pięć do siedmiu lat. Jednocześnie Gruzja powinna zrealizować kilka kluczowych projektów infrastrukturalnych, które zwiększą jej konkurencyjność jako węzła dla Środkowego Korytarza. Warto zauważyć, że Gruzja nie ukończyła jeszcze budowy nowej autostrady Wschód-Zachód, która rozpoczęła się w 2007 roku i łączy wschodnią i zachodnią Gruzję. Całkowita długość tej autostrady wynosi 430 kilometrów, a tylko 70 procent z niej zostało zbudowane. Jak donoszą lokalne gruzińskie media, termin zakończenia budowy był przekładany sześciokrotnie. Zgodnie z najnowszymi oświadczeniami przedstawicieli gruzińskich władz, budowa autostrady ma zostać zakończona do 2032 roku, co oznacza, że do tego czasu konkurencyjne trasy tranzytowe przez Armenię mogą już być uruchomione. Próbując złagodzić falę krytyki w tej sprawie, zaledwie tydzień po szczycie w Waszyngtonie 15 sierpnia otwarto jeden z kolejnych odcinków autostrady. W swoim przemówieniu wygłoszonym podczas ceremonii otwarcia drogi Kobachidze stwierdził:
Inauguracja obwodnicy Surami – kluczowego odcinka głównej arterii transportowej Gruzji, autostrady Wschód-Zachód – jest przełomowym wydarzeniem dla naszego kraju. Projekt ten stanowi kolejny krok w kierunku naszego strategicznego celu, jakim jest uczynienie Gruzji centralnym, najszybszym i najbezpieczniejszym ogniwem Środkowego Korytarza łączącego Europę i Azję.
Chiny wypełniają luki w Gruzji?
Ponadto gruziński rząd nie wykorzystał jeszcze w pełni liczącego 827 kilometrów odcinka kolejowego Baku-Tbilisi-Kars, który ma połączyć Azerbejdżan i Turcję przez terytorium Gruzji. Budowa tego odcinka kolejowego rozpoczęła się za poprzedniego rządu Gruzji w 2007 r. i została uroczyście otwarta w 2017 r. Pomimo oficjalnego otwarcia, ten odcinek kolei nie został jeszcze uruchomiony na pełnych obrotach. W najgorszym przypadku gruzińskie drogi, koleje i porty czarnomorskie, w tym w Poti i Batumi, mogą doświadczyć znacznych strat w przepływach ładunków. Jednocześnie, jeśli polityka zagraniczna Gruzji pozostanie zorientowana na Rosję lub ChRL, szlaki tranzytowe przez jej terytorium staną się nieatrakcyjne dla zachodnich inwestorów.
Gdyby powstały nowe szlaki tranzytowe omijające Gruzję, ropociąg Baku–Tbilisi–Ceyhan (BTC) oraz gazociąg Baku–Tbilisi–Erzurum, które obecnie transportują azerbejdżańską ropę i gaz na rynki światowe przez Gruzję – prawdopodobnie nie spotkałyby się ze znaczącą konkurencją. Ze względów ekonomicznych i logistycznych mało prawdopodobne jest, aby inwestorzy poparli budowę nowych gazociągów omijających Gruzję. 14 sierpnia, kilka dni po spotkaniu Trumpa z przywódcami Kaukazu Południowego, gruzińskie Ministerstwo Gospodarki wydało komunikat, w którym poinformowało, że chiński koncern energetyczny Zhongbo Group rozważa inwestycję w Gruzji. Minister gospodarki Gruzji Mariam Kvriviszvili podczas spotkania z chińskim koncernem omówiła klimat inwestycyjny w gruzińskim sektorze energetycznym, strategię rozwoju, reformy i kluczowe projekty. Na tę wiadomość natychmiast zareagował amerykański kongresmen Joe Wilson, głośny krytyk Gruzińskiego Marzenia. Na swoim oficjalnym koncie Х napisał: „Chiny próbują zablokować USA dostęp do Środkowego Korytarza. Pokój między Armenią a Azerbejdżanem to ogromny krok, ale pokój i dobrobyt na Kaukazie Południowym jest zagrożony, jeśli Chiny zdominują Gruzję!”
Gruziński rząd prawdopodobnie liczył na to, że administracja Trumpa nie zainteresuje się Gruzją i Kaukazem, a co za tym idzie, Stany Zjednoczone przymkną oko na rosnący sytuacje w Gruzji i pogłębiające się więzi z Rosją i ChRL. Jednak dzięki mediacji USA i podpisaniu deklaracji pokojowych między Armenią a Azerbejdżanem Stany Zjednoczone dążą do przywrócenia wpływów w regionie, podczas gdy obecność Rosji maleje.