Do zagmatwanych wysiłków zmierzających do sfinalizowania armeńsko-azerbejdżańskiego traktatu pokojowego dokładany jest nowy węzeł. Obie strony przyznały, że tekst traktatu jest gotowy do podpisania, ale do tej pory nie opublikowano jego miarodajnej wersji. Azerbejdżan postawił kilka warunków wstępnych, które muszą zostać spełnione, zanim ceremonia podpisania umowy będzie mogła się odbyć.

Głównym zmartwieniem Baku jest konieczność zmiany konstytucji Armenii w celu jednoznacznego uznania zwierzchności Azerbejdżanu nad spornym od dawna terytorium Górskiego Karabachu.

17 maja azerbejdżańskie media państwowe podały potencjalną sensacyjną rewelację – że jedno z postanowień traktatu zabrania obcym (tj. rosyjskim) wojskom stacjonowania na terytorium któregokolwiek z państw. Wiadomość ta została powtórzona przez Hikmeta Hadżijewa, prezydenckiego doradcę ds. polityki zagranicznej, w komentarzach opublikowanych po raz pierwszy przez irańską agencję informacyjną Tasnim. „Siły zewnętrzne próbują narzucić swoje poglądy” – powiedział Hadżijew. „Baku i Erywań muszą same określić drogę do stabilności”.

Jeśli to prawda, ratyfikowany traktat wydaje się oznaczać koniec obecności rosyjskiej 102. bazy wojskowej pod armeńskim miastem Giumri. Obecna umowa najmu obowiązuje do 2044 roku. „Nie jest jasne, jak zostanie to zrealizowane w praktyce, biorąc pod uwagę, że baza w Giumri została utworzona w 1995 roku na podstawie umowy międzyrządowej” – czytamy w komentarzu opublikowanym przez azerbejdżański portal 1News.

Władze Armenii stanowczo zaprzeczają istnieniu takiego postanowienia traktatu. Pytany przez dziennikarzy w Erywaniu podczas konferencji prasowej przewodniczący parlamentu Alen Simonjan odpowiedział: „To absurd, słyszę to od was po raz pierwszy”. „To nie jest dyskutowane i nie może być dyskutowane” – dodała Simonjan, odnosząc się do kwestii bazowania rosyjskich żołnierzy. Zrozumiałe jest, że doniesienia o obecności klauzuli o wydaleniu w traktacie spotkały się z dużym zainteresowaniem w Moskwie, a rosyjskie media nagłośniły ormiańskie zaprzeczenia.

Moment rzekomych rewelacji Azerbejdżanu zbiega się w czasie z kolejnym wzrostem napięcia między Baku a Kremlem. Ostatni wybuch wzajemnej urazy nastąpił po tym, jak przywódca Azerbejdżanu Ilham Alijew odpuścił obchody Dnia Zwycięstwa 9 maja w Moskwie. Narastająca wrogość jest zakorzeniona w odmowie wzięcia przez Rosję odpowiedzialności za przypadkowe zestrzelenie azerbejdżańskiego cywilnego samolotu pasażerskiego w grudniu ubiegłego roku na niebie nad rosyjską prowincją Czeczenii. Rzekome ogłoszenie postanowień traktatu może być więc dla Baku kolejnym sposobem na podkręcenie Rosji.

Posunięcie Azerbejdżanu potencjalnie komplikuje też starania Erywania o poprawę relacji z Rosją. W ciągu ostatnich 18 miesięcy rząd premiera Nikola Paszyniana dążył do dywersyfikacji opcji geopolitycznych kraju, wzmacniając stosunki ze Stanami Zjednoczonymi i Unią Europejską, irytując przy tym Rosję, tradycyjnego sojusznika Erywania. Ostatnio jednak Paszynian starał się załagodzić stosunki z Moskwą, najwyraźniej z chęci zwiększenia wpływów politycznych Armenii w celu skłonienia Azerbejdżanu do podpisania traktatu pokojowego.

Mimo zaprzeczeń Erywania, rzekomy zapis w projekcie traktatu pokojowego o klauzulę bazową może wzbudzić w Moskwie obawy o możliwe podwójne krzyżowanie się Armenii. Rosji zależy na utrzymaniu silnej obecności sił bezpieczeństwa na Kaukazie Południowym, którą Kreml może potencjalnie wykorzystać jako dźwignię wpływów politycznych. Azerbejdżan w ostatnim czasie wielokrotnie wysyłał sygnały, że chce zmniejszyć strategiczną obecność Rosji w regionie. 19 maja minister obrony Azerbejdżanu Zakir Hasanow udał się do Izraela, aby spotkać się z izraelskim ministrem obrony Israelem Katzem, przy czym oba państwa potwierdziły, że zamierzają zacieśnić współpracę w dziedzinie bezpieczeństwa.

18 maja Iran i Azerbejdżan rozpoczęły czterodniowe wspólne ćwiczenia wojskowe co jest rzadkim przejawem dwustronnej współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa. Ćwiczenia są również ciosem wymierzonym w Erywań, który od dawna utrzymuje silne więzi z Teheranem. Podczas spotkania 17 maja w stolicy Iranu z sekretarzem Rady Bezpieczeństwa Armenii Armenem Grigorjanem, irański minister spraw zagranicznych Abbas Araqchi „wezwał do szybkiego zawarcia długo oczekiwanego traktatu pokojowego” – podała agencja Tasnim.