Premier Armenii Nikol Paszynian zasygnalizował plany ubiegania się o członkostwo w UE, co Moskwa postrzega jako próbę jego pełnego zastąpienia jej przez Brukselę i Waszyngton. Sytuację komplikuje zależność handlowa Armenii od Rosji. Wyzwania gospodarcze związane z takim zwrotem oznaczają, że rząd prawdopodobnie spotka się ze znaczną opozycją wewnętrzną.

Koszty gospodarcze i geopolityczne związane z przystąpieniem do UE są potencjalnie znaczne, pomimo dywersyfikacji w dziedzinie obronności. Ta sama dywersyfikacja w zakresie energii i handlu jest nadal spóźniona.

9 stycznia premier Armenii Nikol Paszynian ogłosił zamiar ubiegania się o członkostwo w UE po publicznej mobilizacji pozaparlamentarnych sił politycznych na rzecz przeprowadzenia referendum w sprawie takiej zmiany polityki. Decyzja ta oznacza dalsze odejście od tradycyjnej zależności tego kraju od Rosji, która utrzymuje się od czasu ogłoszenia niepodległości w 1991 roku. Istnieje wiele wyzwań, a każda droga do zmiany sytuacji jest obarczona ryzykiem i komplikacjami.

Małe kroki dywersyfikacji

Polityka zagraniczna Armenii w znacznym stopniu opiera się na strategicznych relacjach z Rosją, zwłaszcza w dziedzinie obronności, energetyki i handlu. Federacja Rosyjska od dawna jest też głównym sojusznikiem Armenii. Jednak w latach po inwazji Rosji na Ukrainę w lutym 2022 r. Paszynian próbował przekalibrować politykę zagraniczną Armenii poprzez dywersyfikację stosunków międzynarodowych, zwłaszcza z Unią Europejską i Stanami Zjednoczonymi. Na to nakłada się brak wsparcia wojskowego ze strony Rosji i Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ) w trakcie i po wojnie z Azerbejdżanem w 2020 r.

Doprowadziło to już do „zamrożenia” członkostwa w OUBZ przez Erywań, nawet jeśli taki mechanizm całkowitego zawieszenia zaangażowania nie istnieje. Ponadto straż graniczna rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) została wycofana z kontroli paszportowej i celnej na granicy Armenii z Iranem oraz na międzynarodowym lotnisku Zvartnots w Erywaniu. Mimo to straż graniczna FSB pozostaje na czas nieokreślony na faktycznej granicy kraju z Iranem i Turcją. Rosyjska 102. baza wojskowa w Giumri, drugim co do wielkości mieście kraju, oraz lotnisko Erebuni nadal istnieją i prawdopodobnie pozostaną do 2044 r.

Paszynian jest ostrożny w publicznych wypowiedziach na temat członkostwa w UE, mimo pragnienia większej integracji z Europą. Stwierdził, że Armenia jest gotowa „być tak blisko Unii Europejskiej, jak Unia Europejska uważa za możliwe”. To ostrożne podejście może wynikać ze zrozumienia, że jest mało prawdopodobne, aby Armenia uzyskała zgodę na akcesję w przewidywalnej przyszłości, biorąc pod uwagę obecne zmęczenie rozszerzeniem Unii Europejskiej i ogólne wyzwania. Położenie geograficzne Armenii dodatkowo komplikuje tę zmianę. Pozbawiony dostępu do morza i z ograniczonym dostępem do innych rynków handel zagraniczny Armenii jest silnie uzależniony od Rosji, która odpowiadała za 42 proc. jej obrotów w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy 2024 r. Dla porównania, wymiana handlowa z Unią Europejską wynosi zaledwie 7,3 proc. Armenia jest również uzależniona od Rosji w zakresie energii, zwłaszcza gazowej i jądrowej. Ponadto udział Armenii w kierowanej przez Rosję Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej (EUG) dodatkowo komplikuje sytuację, ponieważ członkostwo w UE zakłóciłoby jej uczestnictwo.

Ostrzeżenia z Rosji

Obecny wzrost gospodarczy Armenii jest częściowo napędzany przez reeksport towarów do i z Rosji, z pominięciem międzynarodowych sankcji. Przed inwazją Rosji na Ukrainę na pełną skalę handel między Armenią a Rosją był wyceniany na około 2,5 miliarda dolarów rocznie, a w zeszłym roku liczba ta osiągnęła 12 miliardów dolarów. Rosyjski wicepremier Aleksiej Owerczuk ostrzegł, że opuszczenie EUG spowoduje wzrost cen gazu, wzrost kosztów importowanych towarów i bezrobocie w Armenii. Gagik Melkonjan, deputowany do parlamentu z ramienia frakcji Umowy Cywilnej Paszyniana, odrzucił takie ostrzeżenia. Melkonjan twierdzi, że strategiczne znaczenie Armenii dla Rosji oznacza, że Moskwa będzie uwzględniać interesy Erywania, niezależnie od jakiegokolwiek zwrotu w kierunku Unii Europejskiej. Działacze opozycji, w tym prominentny oligarcha Gagik Carukjan, wyrazili jednak obawy, że członkostwo w UE może doprowadzić do powszechnych trudności gospodarczych, w tym utraty miejsc pracy, wyższych kosztów życia i upadku lokalnych przedsiębiorstw. Obecnie Rosja sprzedaje Armenii gaz po subsydiowanych stawkach, a przywilej ten mógłby się skończyć, gdyby Armenia znacząco zirytowała Moskwę.

Misja obserwacyjna Unii Europejskiej (EUMA) rozmieszczona na granicy Armenii z Azerbejdżanem doprowadziła również do napięć z Azerbejdżanem, Rosją i do pewnego stopnia z Iranem. Moskwa postrzega misję jako próbę wyparcia jej z kraju, a Azerbejdżan wielokrotnie wzywał do jej wycofania w przypadku podpisania porozumienia pokojowego. Paszynian zasugerował, że misja UE może zostać wycofana z tych części granicy, które zostały już wyznaczone. Niemniej jednak ściślejsza integracja z Unią Europejską mogłaby sprowokować silniejszą reakcję Rosji, Iranu i Azerbejdżanu, co potencjalnie mogłoby jeszcze bardziej zdestabilizować region.

Aby wzmocnić więzi zarówno z Unią Europejską, jak i ze Stanami Zjednoczonymi, Erywań będzie musiał zarządzać oczekiwaniami. W styczniu minister spraw zagranicznych Armenii Ararat Mirzojan i były sekretarz stanu USA Antony Blinken podpisali historyczną Kartę Partnerstwa Strategicznego, nakreślającą ramy przyszłej współpracy, w tym w zakresie cywilnej energii jądrowej. Reakcja Rosji była szybka, a Mirzojan udał się do Moskwy, aby spotkać się ze swoim odpowiednikiem, rosyjskim ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem. Przemawiając na wspólnej konferencji prasowej, Mirzojan nie zobowiązał rządu do podjęcia działań bardziej znaczących w kwestii członkostwa w UE. Tego samego dnia przewodniczący armeńskiego parlamentu Alen Simonjan również zasugerował, że ustawa może nawet nie zostać przyjęta, podkreślając, że Armenia nie ma zamiaru opuszczać EUG.

Świadomość ograniczeń

Paszynian wydawał się być świadomy potencjalnych obaw podczas przemówienia na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos, podkreślając regionalny handel z sąsiednimi krajami, w tym z Iranem, a nie z Unią Europejską. „Odchylenie od równowagi może mieć bardzo poważne konsekwencje dla bezpieczeństwa i stabilności, nie tylko dla konkretnego kraju, ale także dla stabilności regionalnej i globalnej, ponieważ niestabilność w każdym kraju, nawet małym, może mieć charakter łańcuchowy. Dlatego, moim zdaniem, balansowanie i bycie zrównoważonym jest najważniejszym zadaniem”. Co więcej Służba Wywiadu Zagranicznego przyznała, że izolacja gospodarcza Armenii i jej niezdolność do dywersyfikacji nadal zależy od otwarcia granic i normalizacji stosunków z Azerbejdżanem, a zwłaszcza z Turcją.

Służba Wywiadu Zagranicznego ostrzegła ponadto, że „niektóre kraje” będą starały się wykorzystać tę kwestię do destabilizacji kraju w roku przedwyborczym. Zauważono, że w ubiegłym roku doszło do udaremnionej próby „rekrutacji obywateli Armenii i Ormian z Górskiego Karabachu w celu destabilizacji kraju, podżegania do przemocy i obalenia porządku konstytucyjnego Armenii” Związane z tym koszty gospodarcze i geopolityczne wstąpienia do UE są potencjalnie znaczne, pomimo dywersyfikacji w kluczowej strategicznej sferze obronności z konieczności, a nie z wyboru. Ostatecznie zdolność Armenii do sprostania tym wyzwaniom będzie wymagała od Erywania utrzymania równowagi między sprzecznymi interesami.