Azerbejdżan umiejętnie manewruje w trudnym otoczeniu międzynarodowym

Nieco ponad dwa lata temu rosyjska inwazja na Ukrainę na pełną skalę wywołała reakcję łańcuchową o konsekwencjach geopolitycznych na Kaukazie Południowym, a Azerbejdżan, dzięki swoim zasobom naturalnym i strategicznemu położeniu, zwyciężył w prawie wszystkich z nich.

Wojna na Ukrainie sprawiła, że Azerbejdżan stał się ważniejszy dla Europy – która potrzebuje zarówno zasobów energetycznych tego kraju, jak i swojej pozycji na szlakach tranzytowych ze wschodu na zachód, aby obejść swoją wcześniejszą zależność od Rosji – a także w Rosji, która jeszcze bardziej potrzebuje pozycji Azerbejdżanu na szlakach tranzytowych północ-południe, które pozwalają mu ominąć zachodnie sankcje.

Tymczasem nadmierne rozciągnięcie Rosji na Ukrainie oznaczało, że Moskwa była mniej zdolna do wyegzekwowania porozumienia o zawieszeniu broni, które wynegocjowała w 2020 roku między Armenią a Azerbejdżanem po drugiej wojnie karabaskiej.

Pomimo obecności 2000 rosyjskich żołnierzy sił pokojowych Azerbejdżan był w stanie konsekwentnie wykorzystywać swoją przewagę w Górskim Karabachu, co ostatecznie doprowadziło do odzyskania przez Baku pełnej kontroli nad tym terytorium we wrześniu 2023 r. To z kolei skłoniło Armenię do podjęcia działań odejście od tradycyjnego polegania na rosyjskich gwarancjach bezpieczeństwa na rzecz zacieśnienia stosunków z Zachodem.

Aby podkreślić tę tendencję, na tydzień przed wizytą Alijewa miały miejsce dwa kolejne wydarzenia, które wyraźnie ilustrowały spadek rosyjskiej pozycji na Kaukazie Południowym. Po pierwsze, Rosja potwierdziła, że jej siły pokojowe wycofują się z Karabachu na długo przed uzgodnioną wcześniej datą listopad 2025 r. Następnie Armenia i Azerbejdżan ogłosiły, że osiągnęły porozumienie w sprawie przekazania przez Armenię części okupowanych terytoriów bez jakiejkolwiek mediacji z zewnątrz, w tym Rosji, która odgrywała znaczącą rolę w kwestiach wytyczenia granic.

Podczas publicznych przemówień obu liderów w ogóle nie wspomniano o żadnym z tych wydarzeń, poza niejasną aluzją Alijewa do „bezpieczeństwa regionalnego”. Zamiast tego Alijew i Putin rozmawiali o kolei i innych powiązaniach gospodarczych. Agenda gospodarcza odpowiadała Azerbejdżanowi, który pragnie kierować swoimi sprawami bez ingerencji ze strony jakiejkolwiek siły zewnętrznej, w tym Rosji.

Rolnictwo i turystyka nie wydają się w wiadomościach tak istotne jak siły pokojowe czy negocjacje w sprawie rozwiązania konfliktu z mediacją rosyjską. Ale teraz, kiedy – jak wielokrotnie podkreślał prezydent Alijew nadszedł czas, aby przewrócić kartkę na temat konfliktu w Karabachu, to są właśnie tego rodzaju nudne tematy, takie jak inwestycje, miejsca pracy i agendy gospodarcze, które będą zajmować główne miejsce w negocjacjach.

Choć może to być prawdopodobnie bardziej nudne niż wojna i pokój, rozwój szlaków handlowych przez Azerbejdżan ma jednak dla Rosji strategiczne znaczenie. I ta kwestia zdominowała (przynajmniej publiczną) agendę spotkania Putin-Alijew.

Petersburg – Zatoka Perska

Kluczowym projektem dla Moskwy jest Międzynarodowy Korytarz Tranzytowy Północ-Południe (INSTC), czyli szereg szlaków kolejowych, morskich i drogowych łączących Rosję z Iranem i jego portami w Zatoce Perskiej. Najbardziej obiecująca trasa przebiega przez Azerbejdżan, jedyny kraj graniczący zarówno z Rosją, jak i Iranem, który posiada już linię kolejową łączącą oba kraje.

Chociaż INSTC od dawna był na desce kreślarskiej, zyskał nowy impuls po wojnie na Ukrainie i wynikających z niej zachodnich próbach ekonomicznej izolacji Rosji. W maju 2023 roku Rosja i Iran podpisały porozumienie o dokończeniu budowy linii kolejowej z granicy irańsko-azerbejdżańskiej Astara-Raszt w północnym Iranie. To ostatnie brakujące połączenie kolejowe łączące Sankt Petersburg z Zatoką Perską.

W 2016 roku Azerbejdżan zgodził się częściowo sfinansować budowę (wraz z Iranem), by dwa lata później zrezygnować z projektu z powodu międzynarodowych sankcji nałożonych na Iran. Teraz to Rosja będzie płacić rachunek za budowę linii Rasht-Astara. Putin wielokrotnie mówił o INSTC jako kluczowym elemencie planów reorientacji gospodarki światowej spod dominacji Zachodu. INSTC będzie oznaczać „utworzenie nowych szlaków logistycznych w celu przyspieszenia rozwoju gospodarczego i społecznego krajów Eurazji i Globalnego Południa” – powiedział w trakcie ostatniego spotkania z Alijewem Putin.

Natomiast Azerbejdżan stosunkowo cicho wypowiada się na temat swojej roli w INSTC. Rosyjskiemu ministrowi transportu Witalijowi Saveljevowi pozostawiono obowiązek poinformowania dziennikarzy obecnych na tym wydarzeniu, że Azerbejdżan prowadzi modernizację własnej linii kolejowej, która powinna pozwolić na ponad dwukrotne zwiększenie ładunku przewożonego tą trasą. Przejście od hard power do projektów transportu regionalnego należy postrzegać jako rodzaj strategicznego odwrotu dla Rosji na Kaukazie Płd.

Rosjanie i Zangezur

Istnieje jeszcze jedna potencjalna rosyjska gra na Kaukazie Południowym, o której wyraźnie nie wspomniano na spotkaniu Putina-Alijewa: szlaki transportowe łączące Azerbejdżan z jego eksklawą Nachiczewan przez terytorium Armenii; projekt, który stał się znany pod azerbejdżańską nazwą – korytarz Zangezur.

Otwarcie połączeń transportowych zostało określone w wynegocjowanym za pośrednictwem Rosji porozumieniu o zawieszeniu broni, które zakończyło wojnę w 2020 roku między Armenią a Azerbejdżanem. Porozumienie to przewidywało, że ochronę na nowej trasie zapewni rosyjska straż graniczna.

Jednak od tego czasu prawie wszystkie pozostałe porozumienia o zawieszeniu broni zostały naruszone i faktycznie, jeśli nie formalnie, jest ono martwe. W świetle gwałtownie spadającego zaufania do Rosji Armenia wraz z negocjatorami amerykańskimi i europejskimi szuka innych możliwości zapewnienia bezpieczeństwa.

Oficjalnie Azerbejdżan w dalszym ciągu popiera opcję rosyjską. W oświadczeniu o zawieszeniu broni w 2020 r. „wskazano, że rosyjska straż graniczna zapewni bezpieczeństwo i kontrolę” na części szlaku przebiegającej przez Armenię, „i obowiązek ten musi zostać wypełniony” – powiedział Alijew w styczniowym wywiadzie dla państwowych mediów. Jednak za kulisami Azerbejdżan może również próbować usunąć Rosję z pola widzenia.

Po obu stronach panuje sceptycyzm, jeśli chodzi o Rosję. Rosja bardziej naciska na korytarz, bo chce tu pozostać przez długi czas pod pozorem bezpieczeństwa. Azerbejdżan nie mówi tego głośno, ale też jak Armenia nie chce, aby Rosjanie strzegli szlaków komunikacyjnych. Nacisk Baku na przestrzeganie porozumienia na rok 2020 może być techniką przetargową. Po pierwsze, utrzymuje presję na Armenię. Po drugie, przekształca sprawę w bardziej spór rosyjsko-ormiański, wykorzystując wszelkie nieporozumienia między nimi, co mogłoby pomóc Azerbejdżanowi w zwiększeniu jego dźwigni negocjacyjnej.

Gra we wszystkich kierunkach

Alijew spotkał się w lutym z prezydentem Ukrainy Wołodomyrem Zełenskim na Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium. W rozmowie z nim Alijew powtórzył „wsparcie Azerbejdżanu dla integralności terytorialnej i suwerenności Ukrainy… jesteśmy krajem, który bardzo dobrze rozumie okupację i naruszanie integralności terytorialnej”.

Azerbejdżan od dawna starał się rozegrać obecną sytuację międzynarodową na wszystkie sposoby i zrównoważyć swoje stosunki z różnymi partnerami, a rosnąca siła oddziaływania w następstwie wojny na Ukrainie tylko wzmocniła jego zdolność do osiągnięcia tego celu.

Nie chodzi tylko o zależność Rosji od Azerbejdżanu. Obydwa kraje mają jeszcze wiele wspólnych interesów. Jednym ze wspólnych interesów jest niechęć do zwrotu Armenii na Zachód. Tymczasem stosunkowo dobre stosunki Azerbejdżanu z Zachodem nie uniemożliwiają Baku samodzielnego prowadzenia taktycznych działań antyzachodnich, na przykład przeciwko Francji czy Stanom Zjednoczonym.

Innym wspólnym interesem jest ścisła współpraca gospodarcza, która w rzeczywistości zacieśniła się od rozpoczęcia wojny na Ukrainie. Rosyjski producent samochodów AvtoVAZ rozpoczął montaż samochodów Łada w Azerbejdżanie. Oba kraje zamierzają rozszerzyć produkcję rosyjskich pojazdów w Azerbejdżanie.

Jednak w przeszłości stosunki azerbejdżańsko-rosyjskie miały wzloty i upadki i istnieje wiele powodów, aby wątpić w długoterminową przyjaźń. Baku i Moskwa zbliżają się do siebie, to fakt, ale poziom antywesternizmu i prosowieckiej nostalgii jest w obu państwach na różnym poziomie.