Azerbejdżan i Kazachstan zapowiedziały, że przeprowadzą wspólne ćwiczenia morskie w północnej części Morza Kaspijskiego w pobliżu rosyjskiego wybrzeża, aby przygotować się na wszelkie asymetryczne zagrożenia.

Choć zapowiedź ta została przyćmiona przez ratyfikację przez Władimira Putina umowy o współpracy z Iranem, może okazać się równie ważna, ponieważ poddaje w wątpliwość zdolność Moskwy do rozszerzenia korytarza Północ-Południe do Iranu i Oceanu Indyjskiego.

To bezpośrednie wyzwanie dla wpływów Moskwy w regionie jest tym większe, że Turcja, która od lat pomaga Azerbejdżanowi w rozbudowie marynarki wojennej, zapowiada, że zrobi to samo z Kazachstanem, który już teraz ma na Morzu Kaspijskim więcej okrętów niż jakiekolwiek inne państwo.

Zapowiedź manewrów

Azerbejdżan i Kazachstan ogłosiły 10 kwietnia, że latem tego roku przeprowadzą wspólne ćwiczenia morskie w północnej części Morza Kaspijskiego w pobliżu wybrzeża Rosji, aby przygotować się na wszelkie zagrożenia asymetryczne. Wspólne ćwiczenia morskie pod nazwą „Kaspijska Bryza – 2025” (Каспийский бриз – 2025, Kaspiiskii Briz – 2025) są bezpośrednim wyzwaniem dla wpływów Moskwy. Zapowiedź Azerbejdżanu i Kazachstanu może jednak okazać się jeszcze ważniejsza niż porozumienie o współpracy rosyjsko-irańskiej, ponieważ ta pierwsza poddaje w wątpliwość zdolność Moskwy do rozbudowy korytarza Północ–Południe do Iranu i Oceanu Indyjskiego przy naruszaniu interesów innych. Moskwa już teraz wyraża zaniepokojenie taką możliwością, a niektórzy w tym kremlowski jastrząb Nikołaj Patruszew, wzywają do rozbudowy sił zbrojnych jako odpowiedzi. Obawy te z pewnością spotęguje zaangażowanie Turcji w pomoc Kazachstanowi w rozwoju marynarki wojennej, co Ankara od dawna robi dla Azerbejdżanu. Tym bardziej, że Kazachstan posiada na Morzu Kaspijskim więcej okrętów niż Rosja. Co ważniejsze, zaangażowanie Turcji, członka Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego (NATO), czyni ten wysiłek posunięciem NATO, a tym samym przekleństwem dla Moskwy.

W czasach sowieckich Morze Kaspijskie było powszechnie postrzegane jako rosyjskie jezioro, biorąc pod uwagę, że Iran był jedynym krajem z linią brzegową Morza Kaspijskiego, która była stosunkowo krótka. Teheran, ogólnie rzecz biorąc, nie wykazywał zainteresowania próbami projekcji siły poza wody przybrzeżne tego morza. Od tego czasu sytuacja uległa jednak radykalnej zmianie. W grę wchodzą trzy nowe państwa – Azerbejdżan, Kazachstan i Turkmenistan – które, podobnie jak Iran, mają własne interesy w rozwijaniu zdolności morskich. Kolejną zmianą jest coraz częstsze wykorzystywanie przez Moskwę Flotylli Kaspijskiej w konfliktach poza obszarem traktatowym. Obejmowało to wystrzeliwanie pocisków manewrujących w kierunku Syrii z jej okrętów na Morzu Kaspijskim i przerzucanie tych okrętów przez sieć Wołga-Don na Morze Azowskie w ramach wojny przeciwko Ukrainie. W efekcie rosyjska Flotylla Kaspijska nie jest już jedyną liczącą się tam siłą. Gwałtowne zamulenie morza zmniejszyło również siłę Flotylli Kaspijskiej. Rozwój ten sprawił, że duże rosyjskie okręty stały się mniej użyteczne, ponieważ wymagają głębszego poziomu wody niż mniejsze okręty Kazachstanu i Azerbejdżanu. Względna pozycja Rosji znacznie się pogorszyła i prawdopodobnie będzie się dalej pogarszać w miarę współpracy państw takich jak Azerbejdżan i Kazachstan.

Azerbejdżan i Kazachstan miały dwie bardzo różne polityki, gdy ich marynarki wojenne zostały sformowane odpowiednio w 1991 i 1993 roku, w procesie, w którym pewna liczba radzieckich okrętów została przekazana każdemu z nich. Podczas gdy oba państwa początkowo skupiły się na misjach poszukiwawczo-ratowniczych, Azerbejdżan uważał również swoją marynarkę wojenną za obrońcę swoich przybrzeżnych platform naftowych i rurociągów, podczas gdy Kazachstan był zaniepokojony kłusownikami i innymi zagrożeniami płynącymi z Federacji Rosyjskiej. Dopiero w ciągu ostatnich kilku lat Azerbejdżan zaczął myśleć o swojej marynarce wojennej w sposób strategiczny. Jej zaangażowanie w przeciwdziałanie rosyjskim działaniom rozpoczęło się od udziału w małych wspólnych ćwiczeniach z marynarką wojenną Kazachstanu. Ćwiczenia Caspian Breeze 2025, zapowiedziane na lato tego roku, stanowią znaczące rozszerzenie nacisku na wspólne operacje. Udział Azerbejdżanu, zarówno ze względu na niedawne problemy z Moskwą, jak i bliskie związki z Turcją, oznacza, że rosyjscy urzędnicy i komentatorzy postrzegają tę wspólną akcję jako bardziej znaczącą dla Rosji, niż miałoby to miejsce w innym przypadku.

Pomruki z Moskwy

17 kwietnia oficerowie marynarki wojennej Azerbejdżanu i Kazachstanu spotkali się, aby omówić nadchodzące ćwiczenia, które będą największymi w historii. Kapitan Kanat Nijazbekow, zastępca szefa sztabu dowódcy marynarki wojennej Kazachstanu, powiedział, że jednym z najważniejszych zadań tegorocznych ćwiczeń było opracowanie strategii i taktyki rozszerzenia współpracy między siłami obu krajów oraz ustalenie, jak najlepiej odpowiedzieć na „asymetryczne” wyzwania, język kodowy dla bezpośrednich zagrożeń dla suwerenności zaangażowanych krajów. Słowa te z pewnością wystarczą, by zaniepokoić tych, którzy są zainteresowani utrzymaniem wpływów Moskwy na Morzu Kaspijskim.

Patruszew, doradca Putina, który nadzoruje kwestie morskie, postrzegał to posunięcie jako bezpośrednie zagrożenie dla doktryny morskiej Rosji, co nie jest zaskakującą reakcją, biorąc pod uwagę jego historię przesadnej retoryki wobec zagranicznych zagrożeń. Patruszew przypisuje Flotylli Kaspijskiej znacznie większą rolę niż w przeszłości, pomimo wszystkich zmian, które zmniejszyły jej znaczenie, i domaga się od Moskwy podjęcia natychmiastowych działań w celu rozbudowy jej sił w celu przeciwdziałania temu, co postrzega jako część wysiłków NATO zmierzających do izolacji i osłabienia Rosji. W tym przypadku pogląd Patruszewa prawdopodobnie odzwierciedla pogląd innych członków rosyjskiego kierownictwa, w tym Putina, którzy tradycyjnie są wrażliwi na wszystko, co ma powiązania z NATO w pobliżu granic Rosji.

Nie wiadomo jeszcze czy podejmą działania, takie jak ograniczenie ruchu żeglugi kazachskiej lub azerbejdżańskiej lub wywarcie presji na kolejowe szlaki towarowe. Te ostatnie są jednak bardziej prawdopodobne, biorąc pod uwagę ostry język rosyjskiego ministra spraw zagranicznych Siergieja Ławrowa w Astanie, podczas wizyty w czasie której powołał się na Kartę Narodów Zjednoczonych, nie zgadzając się z prezydentem Kazachstanu Kasymem-Żomartem Tokajewem. Ławrow zasugerował, że Moskwa jest co najmniej gotowa coś zrobić w tej sprawie. Rozmowa telefoniczna Putina z prezydentem Kazachstanu zaraz po słowach Ławrowa wywołała jednak oburzenie, wskazując, że Kreml prawdopodobnie będzie działał ostrożnie.

Nie ma powodów, by sądzić, że Azerbejdżan i Kazachstan wycofają się z wysiłków na rzecz rozbudowy potencjału morskiego i zacieśnienia współpracy lub że Turcja wycofa się ze wsparcia dla obu tych stron. Zapowiedź Baku i Astany może w związku z tą determinacją rzucić poważny cień na nadzieje Rosji na rozbudowę korytarza handlowego północ–południe lub uzyskanie wpływów w regionie, który się od niego oddala. Ćwiczenia, które planują marynarki wojenne Azerbejdżanu i Kazachstanu, mają o wiele większe znaczenie, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka, biorąc pod uwagę geopolitykę tego regionu.