Jeśli chodzi o bezpieczeństwo energetyczne, rządy Azji Centralnej wykazały zdolność do dostosowania się do zmieniających się globalnych i krajowych trendów.

Tak jak energia odnawialna po raz pierwszy w historii wyprzedziła węgiel jako główne źródło energii elektrycznej na świecie, tak kraje Azji Centralnej mają trudności z pogodzeniem zobowiązań wynikających z Porozumienia Paryskiego z realiami gospodarczymi.

Od zwrotu Kazachstanu w kwestii węgla po otwarcie energii jądrowej w Azji Centralnej, najnowsze wydarzenia w sektorze energii odnawialnej odzwierciedlają zarówno globalne nurty – od niechęci prezydenta USA do konsensusu klimatycznego po rosnące zapotrzebowanie na energię.

Opcja nuklearna

W miarę jak odnawialne źródła energii wprowadzają coraz większą elastyczność w systemach energetycznych i subsydia obciążają rachunki fiskalne, rządy Azji Centralnej poszukują rozwiązań kompromisowych, które pogodzą priorytety fiskalne i środowiskowe. Z tego punktu widzenia energia jądrowa stanowi atrakcyjną alternatywę – nie jest ani tak awaryjna jak odnawialne źródła, ani tak emisyjnie intensywna jak węglowodory, a osadzona w bogatych zasobach uranu regionu.

W zeszłym roku Kazachstan i Uzbekistan, odpowiednio pierwsi, a także piąty co do wielkości światowy dostawca uranu, przezwyciężyły swoją historyczną niechęć do wdrażania energii jądrowej. Kazachstan przeprowadził krajowe referendum w sprawie energii jądrowej w październiku 2024 roku, a w maju 2024 roku ogłosił, że zbuduje elektrownię jądrową (NPP) opartą na małych reaktorach modułowych (SMR). Od tego czasu oba kraje znacznie rozszerzyły swoje ambicje nuklearne.

Kazachstan ogłosił, że zbuduje nie jedną, lecz trzy elektrownie jądrowe, co pozwoli krajowi zrównoważyć geopolityczny aspekt długoterminowej zależności od krajów partnerskich jednym kontraktem przyznanym rosyjskiemu Rosatomowi oraz dwóm innym elektrowniom, które prawdopodobnie zostaną przyznane chińskiej firmie CNNC. Z kolei pierwotny plan Uzbekistanu budowy elektrowni o mocy 300 MW opartej na SMR Rosatomu został zmieniony i uwzględnił dwa duże reaktory o mocy 1000 MW, co zwiększyło moc produkcyjną na terenie do 2100 MW.

Zapewnienie środków na rozbudowę elektrowni jądrowej może jednak stać się złożoną kwestią polityczną i gospodarczą. Początkowy etap budowy elektrowni jądrowej SMR w regionie Dżizzach w Uzbekistanie szacowany był na około 1 mld dolarów, w całości finansowany przez państwo; planowana rozbudowa wymagałaby ogromnych dodatkowych inwestycji. Dla porównania, elektrownia jądrowa Rosatomu w Kazachstanie o mocy 2,4 GW ma kosztować około 14 mld dolarów, w dużej mierze finansowana z międzypaństwowej pożyczki z Rosji.

Przekroczenie kosztów i czasu, typowe dla budowy elektrowni jądrowych na całym świecie, dodatkowo komplikuje perspektywy. Przeciętna elektrownia jądrowa stoi w obliczu przekroczenia kosztów budowy o 1,5 miliarda dolarów i przekroczenia czasu o 35 miesięcy. Zarówno dla Kazachstanu, jak i Uzbekistanu energetyka jądrowa jest strategicznie obiecująca, ale jej długie terminy budowy i wysokie koszty sprawiają, że jest to realna opcja średnio- i długoterminowa, a nie natychmiastowe rozwiązanie potrzeb krajów w zakresie bezpieczeństwa energetycznego.

Dopasowanie odnawialnych źródeł energii do koszyka energetycznego Azji Centralnej

Uzbekistan tradycyjnie opierał się na własnych zasobach gazu w celu zasilania swoich elektrowni cieplnych. Jednak przy gwałtownie spadającym wydobyciu gazu i rosnącym zużyciu energii elektrycznej, import gazu przewyższył w zeszłym roku eksport o około 1 miliard dolarów. Gazowe elektrownie cieplne w Taszkiencie, największym ośrodku ludności i gospodarki kraju, nie nadają się do stosowania paliw alternatywnych. W chłodniejszych miesiącach zimowych utrzymujące się niedobory gazu skutkują przerwami w dostawie energii elektrycznej oraz zakłóceniami w dostawach gazu do domów i stacji tankowania samochodów wyposażonych w popularne silniki na sprężony gaz ziemny. Elektrownie węglowe wokół stolicy pompują do atmosfery setki tysięcy ton emisji. Każdej zimy Taszkent staje przed trudnym wyborem między włączeniem świateł a czystym powietrzem.

Odnawialne źródła energii są zatem postrzegane nie tylko jako opłacalna, ale także jako lepsza alternatywa dla węglowodorów. Do września 2025 roku Uzbekistan odnotował rekordową liczbę 8 miliardów kWh energii elektrycznej wytwarzanej przez energię słoneczną i wiatrową, co w połączeniu z energią wodną stanowiło ponad 20 procent produkcji energii w kraju. Dane Global Energy Monitor pokazały, że pod koniec 2024 roku Uzbekistan miał największy bezwzględny wolumen rozwijanych mocy odnawialnych w Azji Centralnej.

Większość tej mocy jest akumulowana przez portfel inwestycyjny saudyjskiej ACWA Power w Uzbekistanie o wartości 15 miliardów dolarów, w tym pierwszą w Azji Centralnej fabrykę zielonego wodoru i największy zakład magazynowania energii w akumulatorach (BESS). Sytuacja w Kazachstanie jest diametralnie inna. Posiadając dziesiąte co do wielkości rezerwy węgla na świecie, kraj zużywa w kraju tylko ułamek swojej produkcji. Z węglem jako głównym źródłem wytwarzania energii, odpowiadającym za 54 procent energii elektrycznej w kraju, Kazachstan ma wystarczające i bezpieczne zapasy, aby zasilać się przez wiele nadchodzących dziesięcioleci, nawet biorąc pod uwagę ambitne plany kraju, aby stać się regionalnym centrum przetwarzania danych i sztucznej inteligencji. Ekspansja węgla i dodanie energii jądrowej do krajowego miksu energetycznego może potencjalnie zniwelować lukę między krajową produkcją a konsumpcją oraz uwolnić znaczne ilości gazu ziemnego, który obecnie stanowi prawie 30 procent produkcji energii na eksport.

Przejście Kazachstanu na odnawialne źródła energii było zatem kwestią wyboru politycznego, a nie konieczności ekonomicznej. Aby wywiązać się z porozumienia paryskiego i własnych zobowiązań w ramach strategii neutralności węglowej, zakładających osiągnięcie 15-procentowego udziału energii odnawialnej do 2030 r., kraj rozległych stepów aktywnie bada swój ogromny potencjał energii wiatrowej. Prawie znikomy udział energii wiatrowej pod koniec 2010 roku wzrósł od tego czasu do 4 procent całkowitej produkcji energii (lub prawie połowy udziału energii wodnej), napędzany przez przyspieszoną budowę dużych farm wiatrowych. Należą do nich niedawne otwarcie 24-turbinowej farmy wiatrowej o mocy 150 MW w regionie Aktobe, jednej z największych w regionie, oraz ogromny projekt TotalEnergies o mocy 1 GW w regionie Żambyl, którego uruchomienie planowane jest na 2028 rok.

To przejście ma jednak swoją cenę. Kazachstański rząd szacuje, że aby osiągnąć cele na 2030 r., potrzebne byłoby ok. 10 mld dol. dodatkowych inwestycji, przy jednoczesnym dalszym subsydiowaniu energetyki odnawialnej, utrzymując taryfy dla OZE na poziomie 2-3 razy wyższym niż w przypadku elektrowni cieplnych w kraju. Stąd publiczne poparcie prezydenta Kasyma-Żomarta Tokajewa dla polityki prezydenta USA Donalda Trumpa „pięknego czystego węgla” zasilającego amerykański przemysł i centra danych nie jest jedynie dyplomatycznym manewrem mającym na celu wzmocnienie rosnących więzi kazachsko-amerykańskich, ale trzeźwym odzwierciedleniem własnych realiów gospodarczych Kazachstanu.

Czempioni energii odnawialnej?

Kirgistan i Tadżykistan, kraje, w których energia wodna odpowiada za lwią część produkcji energii elektrycznej, stanowią przestrogę przed nadmiernym poleganiem na jednym źródle energii odnawialnej. Elektrownie wodne w większości odziedziczone po czasach radzieckich są uzależnione od starzejącej się infrastruktury, ciągłych sezonowych niedoborów i miażdżących kosztów rozbudowy.

W Kirgistanie, gdzie tempo cofania się lodowców z powodu rosnących rocznych temperatur nadal przyspiesza, krajowa produkcja energii wodnej spadła o 16 procent w latach 2018-2022. W pierwszej połowie 2025 roku kraj musiał importować ponad 20 procent całej zużywanej energii elektrycznej. Aby zrekompensować utrzymujące się niedobory, Kirgistan rozpoczął modernizację największej elektrowni jądrowej Toktogul, planując dodanie dodatkowych 240 MW do obecnych 1200 MW mocy zainstalowanej. Kraj kontynuuje również rozbudowę dużej kaskady elektrowni wodnych – w tym zbliżającą się budowę elektrowni jądrowej Kambarata, finansowanej wspólnie przez Kirgistan, Kazachstan i Uzbekistan. Jednak ze względu na wysoce kapitałochłonny charakter energii wodnej zapewnienie zrównoważonego finansowania jest złożonym zadaniem, wymagającym inwestorów instytucjonalnych i pomocy międzynarodowej.

Poza dużymi elektrowniami wodnymi, Kirgistan dąży do dywersyfikacji dostaw energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych do 10 procent całkowitej produkcji do 2040 roku. Oprócz mniejszych elektrowni jądrowych, w 2025 r. budowa elektrowni słonecznych nabrała tempa, z planowaną dużą lokalizacją o mocy 100 MW, w pobliżu stolicy kraju, Biszkeku, oraz ambitnym projektem o wartości 2 miliardów dolarów o mocy 1900 MW w regionie Issyk Kul. Jednak inny duży projekt energetyczny ogłoszony w tym roku – elektrownia cieplna Kara Keche o mocy 1200 MW – będzie opierał się na lokalnym węglu, podobnie jak elektrownia Biszkek, która zapewnia niemal całe zaopatrzenie stolicy kraju w energię elektryczną. Planowane przejście na gaz ziemny w tym miejscu może wymagać prawie tyle samo gazu, ile wynosi roczne zużycie w całym kraju.

Z kolei Tadżykistan nadal zmaga się z przełomową elektrownią wodną Rogun, która po ukończeniu ma być największą w Azji Centralnej z zainstalowaną mocą prawie 4000 MW. Niegdyś źródło napięć politycznych z sąsiadami w dolnym biegu rzeki, zależnymi od Tadżykistanu w zakresie zaopatrzenia w wodę, dziś Rogun stawia fundamentalne pytanie, czy duże projekty hydroenergetyczne w małych rozwijających się gospodarkach są w ogóle wykonalne.

Wyzwania techniczne związane z budową najwyższej tamy na świecie w surowym, górzystym terenie są pogłębione przez rosnące koszty projektu. Ponieważ do tej pory działają tylko dwie z ośmiu planowanych turbin, Tadżykistan musi zabezpieczyć dodatkowe 6,4 miliarda dolarów finansowania, czyli niemal dwukrotnie więcej niż wszystkie państwowe inwestycje w sektorze energetycznym od ponad trzech dekad, aby ukończyć projekt do 2035 roku. Bank Światowy jest głównym koordynatorem inwestycji projektu. Jednak w związku z analizą pożyczki w wysokości 350 milionów dolarów, Azjatycki Bank Inwestycji Infrastrukturalnych (AIIB) zgodził się zwiększyć swoje finansowanie z 270 milionów do 500 milionów dolarów. Innymi sponsorami są Saudyjski Fundusz na rzecz Rozwoju (SFD) oraz Katar Fund for Development (QFFD) z pożyczką w wysokości 50 milionów dolarów, a mimo to Tadżykistan nadal ponosi większość kosztów projektu, z ponad 450 milionami dolarów przeznaczonych z budżetu od początku 2025 roku.

Strategia Zielonej Energii Tadżykistanu na 2037 przewiduje plany zwiększenia mocy wytwarzania energii o dodatkowe 32,2 MW elektrowni wodnej, słonecznej i wiatrowej oraz 2,51 MW systemów magazynowania energii, aby dostarczać energię do odległych obszarów. Rząd wzywa inwestorów do eksploracji niewykorzystanego potencjału zielonej energii i energii wodnej kraju wraz z różnymi możliwościami w poszukiwaniu zasobów naturalnych, oferując korzyści podatkowe i celne oraz ochronę inwestorów. Jednak dla stosunkowo małej gospodarki śródlądowej, gdzie przekazy pieniężne stanowią równowartość prawie połowy PKB, dywersyfikacja gospodarcza oparta na zielonej energii pozostanie uzależniona od czynników ekonomicznych.

Patrząc w przyszłość: zielone korytarze i pierścienie Energetyczne

Trajektoria zielonej energii w Azji Centralnej to mniej kwestia rozliczenia, a bardziej zrównoważenia. Dla większych uprzemysłowionych gospodarek Kazachstanu i Uzbekistanu zapotrzebowanie na energię nadal przewyższa produkcję energii. Same projekty odnawialne nie pozwolą im w dającej się przewidzieć przyszłości na zmniejszenie tej luki, ale ich ogólna skala i względny udział w miksie energetycznym będą nadal rosnąć. Kirgistan i Tadżykistan z kolei będą rozszerzać odnawialne źródła energii – zwłaszcza słoneczne i wiatrowe – aby częściowo zrekompensować zależność od energii wodnej, która zapewnia tańszą energię, ale jest kosztowna i skomplikowana w rozwoju.

Co ważne, poza kwestiami kosztów i efektywności, odnawialne źródła energii przynoszą regionowi znaczne korzyści społeczno-ekonomiczne, a nawet polityczne. Na poziomie lokalnym zakłady odnawialne nie tylko dostarczają energię elektryczną społecznościom, ale także tworzą miejsca pracy w budownictwie, serwisach oraz coraz częściej produkcji komponentów domowych. Kompetencje zdobyte przez lokalną siłę roboczą w korporacyjnych centrach szkoleniowych mogą być również wykorzystywane w Azerbejdżanie i innych krajach, gdzie międzynarodowe korporacje z Zatoki Perskiej, takie jak ACWA Power, rozszerzają swoją działalność.

Energia odnawialna jest również jednym z kluczowych czynników integracji regionalnej – od przywrócenia radzieckiego Zjednoczonego Systemu Energetycznego (Centralnoazjatycki Pierścień Energetyczny) w celu zniwelowania sezonowych nierównowag energetycznych między krajami górnymi a dolnymi po trójstronne konsorcjum kirgisko-kazachsko-uzbeckie do budowy elektrowni Kambarata. Ponadto odnawialne źródła energii zbliżają Afganistan do regionu, ponieważ ponad połowa energii elektrycznej kraju dostarczana jest przez Tadżykistan, a resztę przez Uzbekistan i Turkmenistan, co daje krajom Azji Centralnej kolejną przewagę gospodarczą i dyplomatyczną nad ich skomplikowanym sąsiadem.

Odnawialna energia, wraz z rozbudową Korytarza Środkowego, zmienia przepływy handlowe Azji Centralnej. Poza potencjalnym dostępem do dochodowych rynków europejskich – przede wszystkim dzięki Zielonemu Korytarzowi wspólnie opracowanemu przez Kazachstan, Uzbekistan i Azerbejdżan – transformacja energetyczna Europy napędza także zapotrzebowanie na rozległe zasoby krytycznych minerałów Azji Centralnej. Tadżyckie i kirgiskie energetyki wodne z kolei ożywiły CASA-1000, ambitny projekt łączący Azję Centralną i Południową, który miał transportować sezonowe nadwyżki energii elektrycznej do Afganistanu i Pakistanu. Odnawialne źródła energii generują również miliardy dolarów napływu bezpośrednich inwestycji zagranicznych, czyniąc region jednym z głównych miejsc docelowych dla inwestorów z Zatoki, Chin i Europy.

Przyszłość transformacji energetycznej jako motoru wzrostu gospodarczego regionu zależy od kilku powiązanych ze sobą czynników. Najważniejsze jest to, że finansowa stabilność regionu, która pozwala przyciągać długoterminowe inwestycje w odnawialne źródła energii oraz modernizację sieci, będzie niemal niemożliwa bez odejścia od krajowych subsydiów energetycznych. Aby zrównoważyć niższe ceny krajowe z rentownym eksportem, kraje musiałyby zbudować wystarczającą moc do produkcji energii znacznie przekraczającej zużycie krajowe. Odległe rynki eksportowe musiałyby z kolei nie tylko stać się osiągalne, co oznacza jeszcze bardziej skoordynowane inwestycje w przesyłu energii na rozległych terytoriach i złożonych terenach, ale także pozostać dostępne z perspektywy geopolitycznej, regulacyjnej i gospodarczej.

Chociaż korzystny rozwój w tych kwestiach jest daleki od pewności, rządy Azji Centralnej wykazały zdolność do dostosowania się do zmieniających się trendów globalnych i krajowych. Ich podejście do transformacji energetycznej odzwierciedla ten pragmatyzm: nie jest to ani całkowite przyjęcie odnawialnych źródeł, ani wycofanie się do węglowodorów, lecz subtelna rekalkulacja priorytetów zgodna z ograniczeniami fiskalnymi, realiami geopolitycznymi i możliwościami technologicznymi.