W połowie lutego Turcja i Turkmenistan podpisały porozumienie o ułatwieniu przepływu gazu ziemnego przez Iran, co ma zwiększyć bezpieczeństwo energetyczne Turcji i zdywersyfikować jego dostawy. Problemy techniczne Iranu z infrastrukturą i zwiększone ryzyko sankcji USA niosą ze sobą ryzyko zakłóceń w dostawach, jak to miało miejsce w przeszłości.

Turcja dąży do tego, aby stać się kluczowym węzłem handlu energią i stworzyć dodatkowe szlaki eksportowe, podczas gdy Turkmenistan może eksportować więcej gazu nowymi szlakami, zwłaszcza do Europy.

14 lutego minister energetyki Turcji Ałparasłan Bajraktar poinformował o podpisaniu nowej umowy energetycznej z Turkmenistanem, wzmacniającej dwustronne relacje między Ankarą a Aszchabadem. Głównymi interesariuszami umowy są państwowy operator rurociągów BOTAŞ z Turcji oraz państwowy Turkmengaz z Turkmenistanu. Nowe porozumienie przewiduje przepływ 2 mld metrów sześciennych gazu ziemnego z Turkmenistanu do Turcji przez Iran za pośrednictwem istniejącej sieci gazu ziemnego, która rozpoczęła się 1 marca. Nowa umowa swapowa jest ważnym krokiem na drodze do zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego Turcji i podjęcia prób dywersyfikacji źródeł dostaw.

Turcji zależy na wzmocnieniu swojej roli jako kluczowego węzła handlu energią i stworzeniu dodatkowych szlaków eksportowych, zwłaszcza dla bogatego w surowce energetyczne Turkmenistanu. 5 lutego Turcja uruchomiła kolejny gazociąg łączący prowincję Iğdır z azerbejdżańską eksklawą Nachiczewan we współpracy z Państwową Spółką Naftową Azerbejdżanu (SOCAR), który będzie transportował około 730 mln metrów sześciennych gazu ziemnego rocznie. Biorąc pod uwagę rosnące zużycie energii przez Turcję i problemy Turkmenistanu z eksportem energii, obie strony początkowo zgodziły się na przystąpienie do porozumienia w 2024 r. BOTAŞ podpisał jednak umowę z francuskim TotalEnergies na import 1,6 mld m3 skroplonego gazu ziemnego (LNG) rocznie ze Stanów Zjednoczonych, co spowodowało opóźnienie w turkmeńskiej umowie gazowej. Mimo to, w obliczu pogłębiającego się deficytu energetycznego w Europie i niepewności co do bezpieczeństwa, Ankarze i Aszchabadowi udało się podpisać umowę swapową.

Wykorzystanie Iranu jako kraju tranzytowego wiąże się z pewnym ryzykiem, pomimo entuzjazmu w Ankarze i Aszchabadzie w związku z nową umową energetyczną. Przez wiele lat Iran borykał się z poważnymi problemami infrastrukturalnymi, aby zapewnić płynny przepływ zakontraktowanych ilości gazu ziemnego do Turcji w ramach dwustronnego partnerstwa. Od 2001 roku Iran przesyła przez swoje terytorium do Turcji relatywnie mniejsze ilości turkmeńskiego gazu, ale często napotyka na trudności z dotrzymaniem rocznych kontraktów. Ograniczenia techniczne irańskiej infrastruktury gazowej, tj. przestarzałe rurociągi, okresowe spadki krajowego wydobycia gazu oraz ciągły deficyt energii elektrycznej z masowymi blackoutami, skutkują przerwami w dostawach gazu do Turcji. W związku z tym nowa umowa swapowa jest podatna na te same zakłócenia, które nękały poprzednie umowy.

W obliczu wahań geopolitycznych na Bliskim Wschodzie aktywny udział irańskiej sieci zwiększa szanse na dodatkowe sankcje USA wobec irańskiego sektora energetycznego. Docelowo ograniczyłoby to dostawy gazu z Turkmenistanu do Turcji przez terytorium Iranu. Wydaje się, że nowe porozumienie ma szczególne znaczenie, ponieważ zapewnia Ankarze dodatkowe, konkurencyjne cenowo dostawy bez udziału i wpływów Rosji w ramach dywersyfikacji źródeł energii. Turcja zamierza jednak wykorzystać szerszą zmianę w krajobrazie dostaw gazu w Europie, ponieważ produkcja z tradycyjnych węzłów, takich jak Morze Północne, przenosi się do nowo powstających regionów, w tym Morza Czarnego i Śródziemnego. Eksploracja nowych morskich złóż gazu wymagałaby również od Turcji liberalizacji rynku gazu ziemnego, aby osiągnąć wymierne rezultaty w krótkim czasie. Udana realizacja nowych projektów gazowych prawdopodobnie popchnie kraje europejskie w kierunku zakupu większej ilości surowca przez Turcję, biorąc pod uwagę, że kraj ten posiada niezbędną infrastrukturę rurociągową, która to umożliwia.

W przeciwieństwie do Turcji, Turkmenistan ma bardzo wąskie możliwości eksportu gazu ziemnego, ponieważ kraj pozostaje silnie uzależniony od dochodów z eksportu gazu do Chińskiej Republiki Ludowej (ChRL), które w 2024 r. wyniosły 2,4 mld USD. Stale rosnąca od 2022 r. obecność Rosji na rynku gazu w ChRL skłoniła jednak władze Turkmenistanu do poszukiwania alternatywnych szlaków eksportowych, mimo że Turcja zaoferowała jedynie skromne rekompensaty w porównaniu z ChRL. Dodatkową opcją dla Turkmenistanu w perspektywie średnioterminowej jest rozpoczęcie większego eksportu gazu przez Azerbejdżan i Turcję do Europy rurociągiem przez Morze Kaspijskie. Liczne próby Turcji i Azerbejdżanu budowy nowego gazociągu na Morzu Kaspijskim z Turkmenistanem zakończyły się jednak niepowodzeniem. Oprócz specyficznej polityki Aszchabadu istnieje szereg innych kluczowych czynników, które uniemożliwiają budowę infrastruktury energetycznej na Morzu Kaspijskim, takich jak sprzeciw Rosji i Iranu, powołując się na kruchy ekosystem, silne wpływy ChRL na sektor energetyczny Turkmenistanu, wysokie koszty budowy rurociągów podmorskich i inne.

Na obecnym etapie eksport turkmeńskiego gazu przez Iran wydaje się dla Turcji najbardziej realną opcją, mimo komplikacji technicznych i bezpieczeństwa, i będzie testem dla ambitniejszych planów energetycznych Aszchabadu.