Co dalej z rosyjską bazą w Armenii?

Kiedy Władimir Putin odwiedził rosyjską bazę wojskową w Armenii w 2013 roku, uderzył w pewny siebie ton. „Rosja nigdy stąd nie odejdzie” – powiedział. „Wręcz przeciwnie, zamierzamy wzmocnić naszą pozycję tutaj”. Obecnie jednak pozycja Rosji w Armenii wydaje się bardziej chwiejna niż kiedykolwiek.

Wiara Ormian w wielowiekowy sojusz z Rosją jest na niskim poziomie. Armeńscy urzędnicy coraz bardziej otwarcie mówią o zerwaniu więzi bezpieczeństwa z Rosją i zaczęli podejmować pierwsze kroki w tym kierunku, eksmitując rosyjskich strażników granicznych, którzy od lat 90. zapewniają bezpieczeństwo na międzynarodowym lotnisku w Erywaniu. Jednocześnie Erywań czyni bezprecedensowe uwertury do Zachodu, m.in. dyskutuje o możliwości ubiegania się o członkostwo w Unii Europejskiej.

Jednak w oku tej geopolitycznej burzy 102. rosyjska baza wojskowa w Giumri – najważniejszy element partnerstwa w dziedzinie bezpieczeństwa obu krajów – wydaje się być tak mocno zakorzeniona jak zawsze. Czołgi, odrzutowce i wieże strażnicze bazy są przejawem tradycyjnego zaufania Ormian do rosyjskiej protekcji przed Turcją. Kilka tysięcy rosyjskich żołnierzy i oficerów od dawna jest częścią codziennego życia w mieście, drugim co do wielkości w Armenii.

I nawet jeśli narastają spekulacje na temat możliwych zwrotów geopolitycznych, baza ilustruje trudności, z jakimi Armenia musiałaby się zmierzyć, próbując dokonać dramatycznej zmiany w swojej polityce zagranicznej. Umowa dzierżawy bazy wygasa dopiero w 2044 roku i ani przeciwnicy, ani zwolennicy bazy nie widzą dużego prawdopodobieństwa, że opuści ona ją przed tym terminem.

Rozpadająca się tarcza

Główna funkcja bazy jest widoczna w jej położeniu: na zachodnim krańcu Giumri, niecałe dziesięć kilometrów od granicy z Turcją, odwiecznym wrogiem Armenii. Ormianie od dawna zwracali się do Rosji o ochronę przed Turkami, a Giumri odegrało kluczową rolę w tej obronie. Piękne budynki z czarnego kamienia, które zdobią charakterystyczne historyczne centrum miasta, zostały zbudowane w XIX wieku, kiedy Giumri (wówczas znane jako Aleksandropol, od nazwiska żony cara Mikołaja I) było kluczową placówką wojskową w wojnach Imperium Rosyjskiego z Imperium Osmańskim. W czasach Związku Radzieckiego nazwa miasta została zmieniona na Leninakan, ale jego znaczenie obronne – w jednym z niewielu miejsc, gdzie ZSRR bezpośrednio graniczył z krajem NATO – pozostało.

Po upadku Związku Radzieckiego biedna i niedawno niepodległa Armenia znów poczuła się bezbronna w sąsiedztwie swojego potężnego, znacznie większego sąsiada – Turcji. Założona w 1941 roku 102 Baza Wojskowa przetrwała upadek Związku Radzieckiego, zanim otrzymała swoją obecną nazwę, wraz z 25-letnią dzierżawą, w połowie lat 90. Rosyjska straż graniczna stacjonowała również wzdłuż granic Armenii z Turcją i Iranem, gdzie pozostaje do dziś.

Dziś przy głównym wejściu do bazy widnieje surowy portret Putina i cytat: „Rosnąca potęga militarna Rosji jest niezawodną gwarancją pokoju na naszej planecie, ponieważ ta potęga utrzymuje i będzie utrzymywać strategiczną równowagę sił na świecie”. Pomimo tych przechwałek, baza nie świadczy o dużej potędze rosyjskiej. Ściany, które uniemożliwiają zwiedzającym wejście, to surowy obraz zwieńczony połatanym drutem kolczastym.

W sąsiedniej dzielnicy mieszkaniowej należącej do państwa rosyjskiego fasady skromnych czteropiętrowych apartamentowców rozpadają się, drogi są nieutwardzone, a ich koleiny zamieniają się w gęste błoto w deszczu. Znaczna część sprzętu wojskowego w bazie jest starszej generacji: czołgi T-72, systemy obrony powietrznej S-300 i myśliwce MiG-29.

Wiatr zmian?

Maleje jednak także polityczne znaczenie rosyjskiej flagi w Armenii. Wiara Armenii w rosyjskie gwarancje bezpieczeństwa zaczęła słabnąć w 2020 r., w drugiej wojnie z Azerbejdżanem o Górski Karabach. Chociaż konflikt ten toczył się na terytorium uznanym przez społeczność międzynarodową za azerbejdżański – a więc technicznie nie uruchamiał zobowiązań Rosji do wzajemnej obrony – wielu Ormian uważało jednak stanowisko Rosji podczas konfliktu za zbyt bezstronne jak na kraj, który miał być ich sojusznikiem.

Mimo to na początku wojny Armenia dążyła do pogłębienia sojuszu wojskowego – ówczesny minister obrony powiedział w lutym 2021 r., że Armenia z zadowoleniem przyjmie rozbudowę rosyjskiej bazy i rozmieszczenie części wojsk na granicy z Azerbejdżanem. Rosja utrzymuje obecnie grupę batalionową w mieście Goris, w pobliżu granicy z Azerbejdżanem. Rosja utworzyła też nowe posterunki graniczne wzdłuż południowej części granicy armeńsko-azerbejdżańskiej.

Prawdziwe napięcie w stosunkach armeńsko-rosyjskich rozpoczęło się wkrótce po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę w lutym 2022 r. Wkrótce potem Azerbejdżan zaczął dokonywać najazdów i nacierać na terytorium, które miało być zabezpieczone przez wojska rosyjskie, co zdaniem Erywania powinno było uruchomić postanowienia o wzajemnej obronie Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ). Jednak we wszystkich tych przypadkach Rosja okazała się niechętna lub niezdolna do odparcia ataku.

Czy Armenia zwraca się ku Zachodowi?

Armeńscy urzędnicy stają się coraz bardziej krytyczni wobec swoich nominalnych rosyjskich sojuszników. Paszynian mówił w wywiadach, że sojusz z Rosją był „strategicznym błędem” i że „niestety nie widzieliśmy zalet” rosyjskiej bazy w Giumri. W ostatnich tygodniach ostre słowa zaczęły przeradzać się w czyny. Armenia poinformowała, że poprosiła rosyjską straż graniczną, która zapewnia bezpieczeństwo na lotnisku w Erywaniu, o opuszczenie lotniska do 1 sierpnia. (Rosyjscy urzędnicy zareagowali na te wypowiedzi ostrożnie; Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow powiedział jedynie, że „kontakty” między obiema stronami w tej sprawie trwają).

Paszynian powiedział też, że kraj rozważa formalne opuszczenie OUBZ i że już skutecznie „zamroził” swój udział w grupie. Dla wielu wygląda to na początek szeroko zakrojonej zmiany. „To pierwszy poważny nieprzyjazny krok rządu Paszyniana: sugeruje, że nie jesteśmy już mile widziani w Armenii” – powiedział Wiktor Bondariew, pierwszy zastępca przewodniczącego komitetu obrony Rady Federacji Rosyjskiej, po ogłoszeniu informacji o bezpieczeństwie lotniska. ,,W efekcie jest to powolne i stałe staczanie się Armenii w kierunku nieżyczliwości”.

Próba eksmisji strażników granicznych z lotniska była tylko jednym z „całej serii nieprzyjaznych kroków”, które grożą spowodowaniem „nieodwracalnych szkód” w stosunkach armeńsko-rosyjskich – powiedziała rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa.

Od przyjaciela do wroga

Zamieszanie ostatnich kilku lat doprowadziło do radykalnych zmian w postrzeganiu przez armeńską opinię publiczną zagrożeń dla bezpieczeństwa. W sondażu opublikowanym na początku marca Międzynarodowy Instytut Republikański stwierdził, że Ormianie postrzegają swoje więzi z Rosją jako porównywalne z tymi z Turcją. Sondaż wykazał, że 66 procent Ormian określiło stosunki z Rosją jako „złe”, w porównaniu z 6 procentami w 2019 roku. Jeśli chodzi o stosunki z Turcją, niewiele więcej Ormian – 69 procent – określiło je jako „złe”. W 2019 roku liczba ta wynosiła 98 procent.

Respondenci postrzegają Rosję jako czwartego najważniejszego partnera w dziedzinie bezpieczeństwa, po Francji, Iranie i Stanach Zjednoczonych. W samym Giumri opinie na temat bazy wydają się być mieszane. Wiele osób docenia korzyści ekonomiczne, jakie przynosi miastu; Rosyjscy żołnierze, oficerowie i ich rodziny robią zakupy w sklepach i jedzą w restauracjach. Wydają pieniądze w tutejszych sklepach i kawiarniach.

Przeciwnicy bazy twierdzą jednak, że Rosja udowodniła, że nie jest w stanie obronić Armenii przed Rosją. Zauważają, że choć Turcja nie przeprowadziła inwazji lądowej na Armenię – co zawsze jest odległą perspektywą – to wsparcie Ankary dla Azerbejdżanu było kluczem do zwycięstwa Baku w 2020 roku. Wojna w 2020 roku była dla Rosji szansą na pokazanie, że jest strategicznym partnerem Armenii.

Przeciwnicy wskazują również na fakt, że Rosja nie płaci czynszu za korzystanie z bazy w Armenii i nie rekompensuje lokalnym władzom wydatków ponoszonych w związku z goszczeniem bazy, takich jak szkody na drogach powodowane przez rosyjskie pojazdy ciężkie. Trochę jakby Armenia była dużym i bogatym krajem, a Rosja małym i biednym.

Sprzeciw wzrósł, ponieważ powtarzające się incydenty, w których rosyjscy żołnierze zachowywali się źle poza bazą, po których ich ofiary z reguły nie mają możliwości odwołania się ani sprawiedliwości. Najgłośniejszym przypadkiem był przypadek Walerija Piermiakowa, który w 2015 r. zamordował siedmiu członków rodziny w ich domu w Giumri. Presja opinii publicznej, w tym protesty w bazie, zmusiły Rosję do zezwolenia na osądzenie go w ormiańskim sądzie, gdzie został skazany na dożywocie. Ale rok później został przekazany Rosji, aby odbyć tam karę, i od tamtej pory nie było o nim ani słowa, co skłoniło niektórych przeciwników bazy do podejrzeń, że mógł zostać po cichu zwolniony.

Nowi Rosjanie

W listopadzie żołnierz Dmitrij Sietrakow udał się do Armenii; Wcześniej został zmobilizowany w ramach powszechnej mobilizacji Rosji jesienią 2022 r., i ukrywał się przez kilka miesięcy w Rosji. Tydzień po przyjeździe do Armenii zadzwonił do żony i poinformował, że został aresztowany przez mężczyzn, którzy przedstawili się jako ormiańscy policjanci, ale ich zdaniem byli rosyjskimi żołnierzami. Nie było jasne, dokąd dokładnie został przewieziony, ale rosyjskie i ormiańskie organizacje praw człowieka ustaliły później, że był przetrzymywany w bazie w Giumri, a następnie przeniesiony do Rosji.

Gdyby aresztowali go rosyjscy żołnierze, byłoby to nielegalne; mandat żandarmerii wojskowej z bazy rozciąga się tylko na rosyjskich żołnierzy stacjonujących w samej bazie. Jednak prośby organizacji praw człowieka o informacje ze strony władz Armenii spotkały się z milczeniem.

Paszynian został zapytany o ten epizod w wywiadzie dla France 24 i uchylił się od odpowiedzi, mówiąc, że „jeśli” okaże się, że rosyjscy żołnierze przekroczyli swój mandat, „przyniesie to pewne konsekwencje, bo oczywiście nie możemy tolerować nielegalnych działań na naszym terytorium”. Milczenie w tej sprawie może wynikać z kalkulacji, że wstydem byłoby przyznać się przed ludnością ormiańską do tego, co się stało, lub ze strachu przed rozpoczęciem wielkiego konfliktu z Rosją.

Do Giumri przybyło ostatnio wielu Rosjan, którzy uciekli ze swojego kraju po inwazji na Ukrainę na pełną skalę i zostali tu przyciągnięci przez stosunkowo niskie ceny i rosyjskojęzyczną ludność.

Zostaną czy wyjdą?

Bez względu na to, jak daleko Armenia zdecyduje się przesunąć w kierunku Europy i od Rosji, 102. baza będzie prawdopodobnie najtrudniejszym elementem relacji armeńsko-rosyjskich. W 2010 r. oba kraje podpisały przedłużenie umowy dzierżawy bazy, zabezpieczając jej obecność do 2044 r. Rosyjscy urzędnicy pytani o los bazy w związku z pogarszającymi się relacjami z Armenią na ogół powoływali się na umowy regulujące jej obecność w Giumri.

„Rosyjskie stanowisko w sprawie bazy jest określone przez odpowiednie dokumenty, jest ukształtowane na podstawie prawnej” – powiedziała Zacharowa. Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow zapytany o bazę powiedział, że porozumienie jest „oparte przede wszystkim na interesach narodowych” i dodał, że obiekt wojskowy jest „kluczowym elementem utrzymania pokoju w regionie”.

Armeńscy urzędnicy również ostrożnie wypowiadają się na temat bazy, mówiąc jedynie, że eksmisja Rosjan nie jest na porządku dziennym. Paszynian, zapytany o to w jednym z wywiadów, powiedział: „Nie dyskutujemy o takiej kwestii. Teraz jesteśmy bardziej skoncentrowani na omawianiu innych kwestii”. Przewodniczący parlamentu Alen Simonian również powiedział, że nie było takich dyskusji, choć dodał intrygujące zastrzeżenie: „Nikt nie mówił o bazie wojskowej, my o niej nie mówiliśmy, ale jest dla nas oczywiste, że system bezpieczeństwa nie działa”.

Los bazy prawdopodobnie będzie zależał od tego, czy Armenia spróbuje zdywersyfikować swoje relacje w dziedzinie bezpieczeństwa, czy też bardziej zdecydowane zwróci się ku Zachodowi. Jeśli jest to pełny ruch w kierunku nowych sojuszników, to opuszczenie bazy może się zdarzyć w pewnym momencie. Jeśli będzie to bardziej równoważenie istniejącego systemu, prawdziwa dywersyfikacja, to może sama baza zostanie.

Dla wielu mieszkańców Giumri perspektywa opuszczenia bazy jest trudna do wyobrażenia. Przeciwnikom bazy również trudno wyobrazić sobie jej zniknięcie. Nawet w przyszłości, w której Armenia wzmocni swoje więzi z Zachodem i zbuduje trwałe relacje z Turcją, niwecząc cel istnienia bazy, prawdopodobnie pozostanie.