Duże pole do poprawy relacji Tadżykistan-Turkmenistan

W czasie wizyty Serdara Berdymuhamedowa w Duszanbe dowiedzieliśmy się, co łączy oba kraje, gdzie współpracują, a gdzie stosunki utknęły w martwym punkcie. Szefowie obu krajów mieli o czym rozmawiać, ponieważ sieć powiązań handlowych i gospodarczych między krajami nie można nazwać bliskimi.

Pod względem interakcji gospodarczych Turkmenistan jest najbardziej oddalony od Tadżykistanu spośród wszystkich krajów regionu, o ile oczywiście nie zapomnimy o zamkniętej granicy z Kirgistanem w związku z konfliktem zbrojnym sprzed dwóch lat.

Według departamentu statystycznego Republiki Tadżykistanu handel z Turkmenistanem w 2022 roku wzrósł 2,4-krotnie i wyniósł ok. 53 mln USD, rok wcześniej tylko ok. 22,2 mln USD.  Znaczący wzrost wymiany handlowej w ubiegłym roku związany jest ze wzrostem podaży niektórych rodzajów turkmeńskich surowców energetycznych. Eksport produktów tadżyckich w ubiegłym roku wyniósł zaledwie 783 tys. dolarów – 1,5 proc. całkowitego wolumenu handlu dwustronnego.

W statystykach Państwowego Komitetu ds. Inwestycji i Zarządzania Mieniem Państwowym Republiki Tadżykistanu brak jest danych na temat przyciągania turkmeńskiego kapitału, a biorąc pod uwagę obecną sytuację społeczno-gospodarczą w republice, niezwykle trudno jest zaklasyfikować Tadżykistan jako kraj inwestora. Ponadto nie ma specjalnych związków miedzy obydwoma krajami w ramach wielostronnych stowarzyszeń regionalnych.

Być może tym, co łączy oba kraje, jest to, że oba nie uczestniczą w Zunifikowanym Systemie Energetycznym Azji Środkowej. Jedyna różnica polega na tym, że Turkmenistan wycofał się z tego systemu latem 2003 roku z własnej woli, podczas gdy Tadżykistanowi „pomogli” sąsiedzi: pod koniec 2009 roku Uzbekistan odłączył się od systemu energetycznego Tadżykistanu, oskarżając Republikę o „systematyczne łamanie umów i ustalonych zasad”. 

W rezultacie Tadżykistan nadal pozostaje odizolowany od regionalnego pierścienia energetycznego. Tadżykistan i Turkmenistan dotrzymują sobie towarzystwa tylko w dwóch projektach regionalnych, ale i tam, delikatnie mówiąc, nie dzieje się dobrze.

Gazociąg Azja Środkowa – Chiny (linia D)

Łączna długość nowej nitki gazociągu Azja Centralna-Chiny, która obejmuje dostawy turkmeńskiego gazu do Chin, ma wynieść 966 km. Linia ta będzie przebiegać przez terytorium Turkmenistanu, Uzbekistanu (205 km), Tadżykistanu (391 km), Kirgistanu (215 km) i Chin (155 km). 

Międzyrządowe porozumienie w sprawie budowy tego gazociągu na terytorium Tadżykistanu zostało podpisane we wrześniu 2013 roku. W marcu 2014 roku chiński koncern naftowo-gazowy CNPC zawarł z Tajiktransgaz porozumienie, na podstawie którego utworzono spółkę joint venture do budowy i eksploatacji gazociągu Trans-Tadżyk Gas Pipeline Company Ltd.

Oczekuje się, że tym gazociągiem z Turkmenistanu do Chin będzie dostarczanych rocznie 25-30 miliardów metrów sześciennych gazu ziemnego. Realizacja tego projektu przyciągnie ponad 3 miliardy dolarów chińskich bezpośrednich inwestycji w tadżycką gospodarkę.

Jednak budowę pierwszego tunelu zakończono dopiero w 2020 roku.  Rozpoczęta w tym samym roku pandemia COVID-19 najwyraźniej jeszcze bardziej spowolniła realizację projektu: nie zgłoszono zakończenia budowy kolejnych obiektów.

Kolej Turkmenistan – Afganistan – Tadżykistan

Porozumienie w sprawie budowy linii kolejowej łączącej Tadżykistan z Turkmenistanem przez terytorium Afganistanu przywódcy trzech państw osiągnęli jeszcze w 2013 roku, kiedy stosunki między Tadżykistanem a Uzbekistanem nie układały się najlepiej, a pociągi tadżyckie na terytorium Uzbekistanu były okresowo opóźniane.

Układanie pierwszego etapu tej drogi, łączącej turkmeńską osadę Atamyrat z afgańską Akiną, zakończyło się pod koniec 2016 roku. W lipcu 2019 roku Turkmenistan na własny koszt rozpoczął budowę afgańskiego odcinka Akina-Andkhoy o długości 30 km. Ale z różnych powodów, w tym ograniczeń związanych z pandemią i nadejściem talibów, nie udało się wypełnić tej sekcji.

Zeszłego lata Ministerstwo Spraw Zagranicznych Turkmenistanu ogłosiło wznowienie budowy, ale nie poinformowano jeszcze o zakończeniu projektu w Afganistanie. Nie rozpoczęto układania odcinka kolejowego, który miał połączyć Tadżykistan z Afganistanem, m.in. z powodu nieporozumień między stronami co do przebiegu proponowanej drogi, a także braku pieniędzy. Kierownictwo Ministerstwa Transportu Republiki Tadżykistanu na początku 2021 roku poinformowało, że rząd kraju prowadzi negocjacje w sprawie pozyskania środków na budowę tadżyckiego odcinka tej kolei.

Następnie poinformowano, że planowane jest powstanie odcinka o długości 50 km, którego ułożenie będzie kosztować 128 mln dolarów, aż do afgańskiego Kunduz.  W sierpniu 2021 r. do władzy doszli talibowie, z którymi kierownictwo Tadżykistanu nie utrzymuje żadnych więzi.

Na początku lutego br. Ministerstwo Transportu poinformowało, że południowokoreańscy specjaliści pracują nad opracowaniem studium wykonalności dla tadżyckiego odcinka tej drogi. Wszystkie wydatki, według resortu, pokryje rząd Korei Południowej, który liczy, że budowa odcinka tadżyckiego stworzy warunki do połączenia kolei Azji Środkowej i Wschodniej.

Kość niezgody

Nawiasem mówiąc, w lutym 2019 r. władze Turkmenistanu zakazały przejazdu przez swoje terytorium pojazdom z tadżyckim ładunkiem. Ministerstwo Transportu Tadżykistanu stwierdziło wówczas, że nie zna powodu turkmeńskiego zakazu, ponieważ nie otrzymało odpowiedzi na to pytanie od swoich turkmeńskich kolegów.

Jednak nieoficjalne źródła twierdziły, że rzekomą kością niezgody w stosunkach tadżycko-turkmeńskich była odmowa przez kraj tadżycki budowy linii kolejowej Turkmenistan-Afganistan-Tadżykistan po ociepleniu stosunków tadżycko-uzbeckich po dojściu do władzy w Uzbekistanie Szawkata Mirzijojewa.

Zgodę na wznowienie tranzytowego przewozu tadżyckich towarów przez terytorium Turkmenistanu udało się uzyskać dopiero po 2,5 roku – we wrześniu 2021 r., po ostatniej wizycie prezydenta Tadżykistanu w Aszchabadzie.