Uzbekistan nadal chce, aby Rosja zbudowała pierwszą elektrownię jądrową, ale jeśli chodzi o bezpieczeństwo, Taszkent zwraca się do Stanów Zjednoczonych.
To kolejny znak, że Taszkent wątpi, czy Rosja zdoła wywiązać się z kontraktu na budowę elektrowni jądrowej.
Spotykając się na marginesie niedawnej sesji konferencji generalnej Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej w Wiedniu, urzędnicy USA i Uzbekistanu podpisali memorandum o porozumieniu dotyczące monitoringu, bezpiecznych operacji i reagowania na katastrofy. Notatka z konferencji zawiera dodatkowo przepisy umożliwiające amerykańską pomoc techniczną w celu poprawy wytycznych regulacyjnych i programów szkoleniowych.
„Memorandum rozszerzy wymianę informacji i doświadczeń między organami regulacyjnymi obu krajów oraz przyczyni się do zapewnienia bezpieczeństwa pokojowego wykorzystania energii jądrowej,” – czytamy zgodnie z oświadczeniem wydanym przez Komitet ds. Przemysłu, Promieniowania i Bezpieczeństwa Jądrowego Uzbekistanu. Uzbecy prowadzili także rozmowy ze swoimi rosyjskimi odpowiednikami podczas spotkania MAEA. Co ciekawe, z tego spotkania nie wynikły żadne notatki ani porozumienia. Uzbeckie oświadczenie zauważyło, że trwający dialog dwustronny umożliwia „rozwój ustawowych metod inspekcji oraz rygorystyczne egzekwowanie wymogów bezpieczeństwa na wszystkich etapach projektowania, budowy i eksploatacji elektrowni jądrowej.”
Memorandum USA-Uzbekistan dostarcza nowych dowodów na to, że Uzbekistan traci zaufanie do rosyjskiego państwowego podmiotu Rosatom, który zobowiązał się do budowy pierwszego klastra nuklearnego państwa Azji Centralnej, składającego się z dwóch dużych reaktorów i dwóch małych typu modułowego. Budowa napotyka opóźnienia w związku ze spekulacjami na temat kondycji finansowej Rosatom. Na początku września prezydent Uzbekistanu Szawkat Mirzijojew ogłosił powołanie międzynarodowego konsorcjum, które przejęło nadzór nad budową „w celu poprawy zarządzania projektem [i] wzmocnienia nadzoru technicznego”