Zmagając się z poważnym niedoborem, Rosja stara się zakupić znaczną ilość benzyny z sąsiedniego Kazachstanu. Astana wydaje się jednak niechętna spełnieniu tej prośby, najwyraźniej obawiając się, że może to mieć konsekwencje dla własnego eksportu energii.

Agencja Reuters jako pierwsza poinformowała, że rosyjscy urzędnicy zwrócili się do kazachskich władz z prośbą o uzyskanie 50 000 ton paliwa. Ukraińskie ataki dronów w ostatnich miesiącach zniszczyły rosyjskie rafinerie, powodując poważny niedobór i długie kolejki na stacjach benzynowych.

Ataki na rosyjską infrastrukturę energetyczną przyniosły wojnę do domu wielu Rosjanom, przebijając bańkę informacyjną stworzoną przez media kontrolowane przez państwo, mające na celu odizolowanie ludności od rzeczywistości trwającej kampanii na Ukrainie. Biegłość Ukrainy w użyciu dronów odwróciła losy wojny, uważają niektórzy analitycy wojskowi.

Kazachstan nie zobowiązał się do dostarczania gazu Rosji, ale jednocześnie nie powiedział „nie”. Rosyjska prośba stawia Kazachstan w trudnej sytuacji. Przytłaczająca część kazachskiego eksportu ropy jest transportowana na rynki światowe rurociągami i portami w Rosji. Kreml nie waha się wykorzystać kazachskiej zależności od rosyjskich tras tranzytowych do wywierania dyplomatycznego wpływu na Astanie. Na przykład Rosja w kwietniu zagroziła wstrzymaniem przepływu kazachskiej ropy do Niemiec. Poważniejsze dla budżetu państwa Kazachstanu były okresowe zakłócenia eksportu przez trasę Konsorcjum Gazociągu Kaspijskiego.