Rosyjscy urzędnicy potencjalnie otworzyli nowy strumień dochodów, który ma im pomóc w generowaniu zysków z eksportu ropy naftowej potrzebnej do utrzymania wysiłku wojennego na Ukrainie. Nowa rafineria, głęboko powiązana z gruzińskimi elitami, wspiera Moskwę.
Dodatkowo przebiega ona właśnie przez Gruzję.
Moskwa zmaga się z rosnącą izolacją energetyczną i falą ukraińskich ataków dronów, które sparaliżowały jej infrastrukturę naftową, zmniejszając moce rafineryjne o około 40 procent. Gruzja zapewnia teraz bezpieczną przystań dla rosyjskiej ropy w nowej rafinerii w Kulevi, położonej nad brzegiem Morza Czarnego. Tankowiec Kayseri, który wypłynął z rosyjskiego portu w Noworosyjsku, dostarczył ponad 105 000 ton ropy naftowej do Kulevi 6 października, zgodnie z raportem opublikowanym przez agencję informacyjną Reuters, która powołuje się na dane śledzące i źródło branżowe. Rosyjska firma RussNieft zorganizowała transport – podaje Reuters.
RussNieft jest podmiotem prywatnym, który nie jest obecnie objęty sankcjami, podobnie jak państwowy Rosnieft. Krytycy twierdzą, że to rozróżnienie jest kosmetyczne. Założyciel RussNieftu, Michaił Guceriew, jest objęty unijnymi sankcjami. Wielu obserwatorów uważa, że w rosyjskiej gospodarce kontrolowanej przez państwo nie działa żaden duży biznes niezależny od Kremla.
Dodatkowo obserwatorzy śledzący rosyjską tzw. „flotę cieni” tankowców oznaczyli Kayseri jako podejrzany statek w tym nieprzejrzystym systemie. W odpowiedzi na publiczną kontrolę gruzińska Państwowa Służba Skarbowa potwierdziła przybycie rosyjskiego ładunku, ale podkreśliła, że „statek i firma będąca właścicielem statku, a także firmy wysyłające i odbierające ładunek, nie podlegają sankcjom międzynarodowym”. Agencja odmówiła ujawnienia nazwy firmy przyjmującej, powołując się na tajemnicę podatkową i handlową.
Inne organy rządowe powtórzyły tę samą linię, podkreślając, że chociaż ładunek pochodził z Rosji, statek pływał pod banderą panamską. Urząd Skarbowy dodał jednak, że „ładunek został rozładowany w tymczasowym magazynie celnym w celu poddania go dalszym procedurom kontroli celnej”. Jest to najświeższa publicznie dostępna informacja dotycząca transportu ropy Syberian Light, który wpłynął do Gruzji. Rafineria Kulevi została otwarta rok temu z wielką pompą. Premier Irakli Kobachidze i ówczesny minister gospodarki Lewan Dawitaszwili okrzyknęli ją „jednym z najważniejszych projektów dla bezpieczeństwa energetycznego i niezależności kraju”.
Operatorem obiektu jest Black Sea Petroleum, należąca do Maky Asatiani, biznesmena bliskiego rządzącej partii Gruzińskie Marzenie. Według doniesień medialnych syn Asatianiego jest zamieszany w interesy biznesowe z synem pierwszego zastępcy szefa rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU. We wrześniu były minister Dawitaszwili został prezesem zarządu rafinerii, co podkreśla rosnące wpływy partii rządzącej i jej zainteresowanie projektem. Ponadto jednym z głównych sponsorów projektu jest Cartu Bank, założony przez Bidzinę Iwaniszwilego, miliardera i założyciela Gruzińskiego Marzenia.
Zwiększa to ryzyko przyszłych sankcji dla Gruzji zwłaszcza, że Ukraina kontynuuje uderzenia na rosyjski sektor energetyczny. Rafineria rozpoczęła działalność z początkową zdolnością przerobową 1,2 miliona ton ropy rocznie (około 24 000 baryłek dziennie) i planuje rozszerzyć produkcję do 4 milionów ton do 2028 roku, obsługując zarówno rynek krajowy, jak i eksportowy. Od czasu wojny pięciodniowej w 2008 roku Rosja i Gruzja nie utrzymują formalnych stosunków dyplomatycznych. Jednak pod rządami Gruzińskiego Marzenia powiązania gospodarcze Tbilisi z Moskwą pogłębiły się, a stosunki ze Stanami Zjednoczonymi i Unią Europejską uległy ochłodzeniu. W 2024 roku Gruzja pozyskiwała około 40 procent swoich produktów naftowych z Rosji.
Stany Zjednoczone dopiero niedawno nałożyły poważne sankcje na Rosnieft i Łukoil, dwa największe rosyjskie koncerny naftowe. Indie i Chiny, najwięksi nabywcy ropy naftowej w Rosji, nieoficjalnie wstrzymały import, obawiając się wtórnych sankcji. W tym kontekście nowa gruzińska rafineria może stać się małym, wolnym od sankcji rynkiem zbytu dla rosyjskiej ropy, choć jej wpływ na eksport Moskwy pozostaje niepewny.
Liderzy Gruzińskiego Marzenia od dawna starają się usprawiedliwić swój geopolityczny zwrot od Zachodu, twierdząc bez dowodów, że Waszyngton i Bruksela zamierzają wykorzystać Gruzję do otwarcia „drugiego frontu” przeciwko Rosji w wojnie na Ukrainie. Wydaje się jednak, że wyraźna tolerancja Gruzińskiego Marzenia wobec przyjęcia transportu rosyjskiej ropy do Kulevi bardziej niż jakiekolwiek inne pojedyncze wydarzenie w tym kraju od 2022 r. potencjalnie wplątuje Gruzję w wojnę.