Relacje między Rosją a Azerbejdżanem uległy pogorszeniu w ciągu ostatnich kilku miesięcy, ale do niedawna oba kraje dążyły do utrzymania kryzysu w ryzach. Agresywna retoryka Moskwy wobec Baku przerodziła się w czyny, m.in. w bombardowania azerbejdżańskich składów ropy naftowej na Ukrainie.

Kreml stara się utrzymać swoje wpływy na Kaukazie Południowym przy użyciu siły lub gróźb.

Stosunki między Rosją a Azerbejdżanem uległy gwałtownemu pogorszeniu w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Pod koniec czerwca w wyniku masowych aresztowań członków azerbejdżańskiej diaspory w Jekaterynburgu w związku z długotrwałymi sprawami kryminalnymi zginęły dwie osoby. W odpowiedzi władze Azerbejdżanu przeprowadziły przeszukania w biurze agencji Sputnik-Azerbejdżan w Baku, gdzie aresztowano dwóch pracowników, którzy poinformowali, że są oni agentami rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) działającymi pod przykrywką. Wkrótce potem w Azerbejdżanie zatrzymano specjalistów od technologii internetowych powiązanych z rosyjskimi władzami.

Zwiększenie rosyjskiej obecności w Armenii?

Główny Zarząd Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy (HUR) oświadczył, że Rosja rozszerza swoją obecność wojskową w Armenii w związku z pogarszającymi się stosunkami z Azerbejdżanem. W kontekście wojny Moskwy z Ukrainą Azerbejdżan stał się dla Rosji ważnym partnerem logistycznym. Od początku pełnoskalowej inwazji Moskwa aktywnie inwestuje w infrastrukturę transportową Azerbejdżanu i projekty na trasach Rosja-Iran-Indie. W związku z tym prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew wydaje się zachowywać pewną ostrożność, prawdopodobnie po to, by nie dopuścić do eskalacji konfliktu. Jednocześnie konfrontacja z Moskwą może być korzystna dla Baku, ponieważ pozwala Azerbejdżanowi pozycjonować się na Zachodzie jako wiarygodny partner w sektorze energetycznym.

Wzmocnienie przez Rosję w tym czasie obecności wojskowej w Armenii mogło mieć związek z wydarzeniami w Erywaniu. Pod koniec czerwca armeńskie organy ścigania ujawniły próbę zamachu stanu przygotowanego przez siły prorosyjskie. Ich zdaniem, plan przewrotu był planem destabilizacji władzy w Armenii krok po kroku – od tworzenia grup uderzeniowych po podkopywanie kluczowej infrastruktury. Premier Armenii Nikol Paszynian pozostał u władzy i w połowie sierpnia podpisał deklarację pokojową z Azerbejdżanem, w której pośredniczył prezydent USA Donald Trump – bez udziału Rosji. Brak udziału Rosji w tym procesie pokojowym Armenii i Azerbejdżanu świadczy o konkretnym uszczupleniu roli Moskwy w regionie.

Spór Moskwy z Baku nasilił się od szczytu w Waszyngtonie. Kreml zaczął wysyłać jednoznaczne sygnały do lojalnych wobec Moskwy politologów, którzy lobbowali na rzecz interesów Azerbejdżanu lub po prostu pozytywnie wypowiadali się o Alijewie. Na przykład Kreml uznał prorządowego politologa Siergieja Markowa, który przysięga absolutną lojalność wobec Władimira Putina, za „zagranicznego agenta”. Kanały na Telegramie powiązane z rosyjską administracją prezydencką proponują inną wersję upadku Markowa, wiążąc ją z walką między „wieżami Kremla”. Chodzi mianowicie o klan Siergieja Naryszkina i Siergieja Kirijenki, którzy są patronami Markowa, z zastępcą szefa Administracji Prezydenta Aleksiejem Gromowem. Status Markowa jako „zagranicznego agenta” nie był jednak jedynym sygnałem, że w najbliższym czasie nie dojdzie do poprawy stosunków z Baku.

Ataki na SOCAR

Politolog Jewgienij Krutikow oświadczył, że „nikt nie mówi o ociepleniu stosunków [z Azerbejdżanem] w najbliższej przyszłości”, a nawet w dłuższej perspektywie stosunki z Baku będą „mniej niż przyjazne”. Rosyjskie bombardowania azerbejdżańskich składów ropy naftowej na Ukrainie potwierdzają tę tezę. 18 sierpnia rosyjskie drony uderzyły w skład ropy naftowej Państwowej Kompanii Naftowej Republiki Azerbejdżanu (SOCAR) w pobliżu Odessy. Według doniesień medialnych zniszczonych zostało 17 zbiorników magazynowych. Później Moskwa uderzyła w rafinerię ropy naftowej Krzemieńczuk w obwodzie połtawskim, powodując ogromny pożar, który objął strefę przemysłową. Prokremlowscy analitycy wojskowi nazwali te uderzenia „wskazówką” dla Alijewa, ale obawiali się, że nie zrozumie on wiadomości i już ostatecznie opowiedział się po stronie Ukrainy.

Alijew zagroził rozpoczęciem dostaw broni na Ukrainę w związku z rosyjskimi uderzeniami na nieruchomości SOCAR w obwodzie odeskim. Tymczasem Baku wraz ze Stanami Zjednoczonymi tworzy platformę inwestycyjną do finansowania strategicznych projektów w regionie Kaukazu Południowego, które jeszcze bardziej uniezależnią Azerbejdżan od Rosji. Można odnieść wrażenie, że poza bombardowaniem azerbejdżańskich składów ropy naftowej na Ukrainie i uznawaniem własnych lojalistycznych politologów za zagranicznych agentów, Moskwa nie ma żadnej odpowiedzi na działania Alijewa.

W obliczu pogarszających się relacji z Baku Moskwa wydaje się być zdeterminowana do wzmocnienia swojej pozycji w Armenii. Na tym froncie Moskwie udało się jednak poczynić jedynie niewielkie postępy. Od września Armenia i Rosja rozpoczęły automatyczną wymianę informacji finansowych, w wyniku której dane o aktywach Rosjan na rachunkach bankowych i maklerskich staną się dostępne dla rosyjskiej służby podatkowej. Moskwa, mimo utrzymywania więzi gospodarczych, nie ma realnego wpływu na kraje Kaukazu Południowego poza użyciem siły – czy to groźby zamachu stanu, czy ataków rakietowych. Dźwignie te wciąż zmuszają państwa kaukaskie do liczenia się z Kremlem, ale nie są już w stanie zatrzymać sił odśrodkowych i słabnących wpływów rosyjskich w regionie.