Przedstawiciel rosyjskiego MSZ Aleksiej Fadiejew ostrzegł Baku w związku z pogłoskami, że Azerbejdżan może dostarczyć pomoc wojskową Ukrainie, mówiąc, że „jeśli Baku zniesie embargo na sprzedaż broni Ukrainie, to tylko pogorszy sytuację”.
Rosyjska państwowa agencja TASS podała, że Aleksiej Fadiejew, zastępca dyrektora Departamentu Informacji i Prasy rosyjskiego MSZ, stwierdził na briefingu z dziennikarzami, że „stanowisko Rosji w sprawie dostaw broni [Ukrainie] jest dobrze znane Azerbejdżanowi”, podkreślając, że „takie działania tylko pogorszą sytuację na miejscu”.
Podczas briefingu Fadiejew skomentował również informacje, które w poniedziałek pojawiły się w krajowych mediach azerbejdżańskich. W szczególności azerbejdżański prorządowy portal Caliber, powołując się na anonimowe źródła, twierdzi, że Baku „zacznie rozważać” zniesienie embarga na broń dla Ukrainy po rosyjskim ataku na azerbejdżański skład benzyny w obwodzie odeskim.
Caliber, powołując się na „wiarygodne źródła”, twierdzi, że Baku może podjąć taką decyzję, „jeśli Rosja będzie kontynuować agresywną politykę przeciwko interesom Azerbejdżanu”. Fadiejew podkreślił, że MSZ „zwróciło uwagę” na te doniesienia.
„Mogę powiedzieć, że nasi azerbejdżańscy partnerzy doskonale zdają sobie sprawę z naszego stanowiska w sprawie dostaw broni lub pomocy humanitarnej podwójnego zastosowania dla neonazistowskiego reżimu w Kijowie. Uważamy, że takie działania nie przyczynią się do pokojowego rozwiązania konfliktu, a jedynie pogorszą sytuację na miejscu” – powiedział Fadiejew, odnosząc się do powtarzających się bezpodstawnych twierdzeń, że rząd w Kijowie jest opanowany przez neonazistów.
W ostatnim czasie Prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew wydał dekret o pomocy dla ukraińskiego sektora energetycznego w wysokości 2 mln dolarów, która ma być przeznaczona na zakup i transport sprzętu elektrycznego produkowanego w Azerbejdżanie. Środki będą pochodzić z Prezydenckiego Funduszu Rezerwowego, przewidzianego w budżecie państwa Azerbejdżanu na 2025 rok. Decyzja Alijewa wywołała kolejną falę gniewu po stronie rosyjskiej. Rosyjski deputowany Andriej Guruloow stwierdził na swoim kanale w serwisie Telegram, że „Rosja może nałożyć zakaz importu azerbejdżańskich towarów w odpowiedzi na decyzję Baku o wysłaniu pomocy humanitarnej na Ukrainę”.
„Jeśli na półkach w Rosji nie będzie towarów z Azerbejdżanu, to dla nas nic się nie zmieni, ale dla nich zmieni się bardzo dużo” – powiedział w nagraniu wideo. Guruloow zaznaczył, że możliwe jest również „uszczypnięcie” azerbejdżańskich przedsiębiorców w Rosji, co sugeruje, że Rosja może zatrzymywać azerbejdżańskich biznesmenów. Kończąc swoje wystąpienie, podkreślił, że „SVO [specjalna operacja wojskowa] jest koncepcją elastyczną, obejmującą całą granicę [rosyjską]”. Wypowiedź ta została odebrana przez azerbejdżańskie media jako otwarte zagrożenie militarne ze strony Rosji.
Czołowy kremlowski propagandysta Władimir Sołowjow stwierdził oddzielnie, że nowa „specjalna operacja wojskowa” może być konieczna, aby zapobiec powstaniu bazy NATO na Morzu Kaspijskim. „Trzeba zrozumieć, że to, co dzieje się na Kaukazie Południowym, jest bardzo dużym problemem. A wkrótce Morze Kaspijskie może znaleźć się w sytuacji, w której mogą pojawić się tam bazy NATO. Jest to na tyle niebezpieczne, że z geopolitycznego punktu widzenia może to doprowadzić do konsekwencji, które mogą nie być ostatnią specjalną operacją wojskową naszego pokolenia” – powiedział Sołowjow w swoim programie telewizyjnym.