Dwóch popularnych armeńskich biznesmenów wyraziło poważne obawy dotyczące możliwości wycofania się Armenii z kierowanego przez Rosję bloku handlowego, wywołanego decyzją Erywania o dążeniu do przystąpienia do Unii Europejskiej.

Jeden z potentatów Gagik Carukjan ostrzegł przed poważnymi konsekwencjami ekonomicznymi opuszczenia Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej (EUG).

„Jeden zły krok może dosłownie zubożyć miliony ludzi” — napisał Carukjan. „Nie straszę was, mówię prawdę. Chcę, aby każdy obywatel spróbował wyobrazić sobie tę perspektywę. Oznacza to utratę miejsc pracy, bankructwo firm, brak możliwości opłacenia czesnego dzieci, problemy ze spłatą kredytów hipotecznych, opłacaniem leczenia i ogrzewania domów oraz brak możliwości wyjazdu na wakacje latem”.

„Oznacza to, że nasze produkty rolne nie będą już sprzedawane na rynku EUG, że ceny gazu i energii elektrycznej gwałtownie wzrosną, a zatem wzrosną również ceny wszystkich towarów. Nasze oszczędności spadną. Widzieliśmy to wszystko w latach 90. Pokonaliśmy to z trudem i przez wiele lat. Czy chcemy teraz do tego wrócić?” Wicepremier Rosji Aleksiej Owerczuk wydał podobne ostrzeżenie 9 stycznia, po tym, jak gabinet premiera Nikola Paszyniana zatwierdził projekt ustawy o „rozpoczęciu procesu przystąpienia Armenii do Unii Europejskiej”. Owerczuk powiedział, że Armenia ryzykuje utratą bezcłowego dostępu do rynku Rosji, gwarantowanego przez członkostwo w EUG i koniecznością płacenia znacznie więcej za rosyjskie zasoby energetyczne i żywność.

Minister gospodarki Armenii Gevorg Papojan powiedział, że Erywań nie planuje jeszcze opuszczać EUG. Minister finansów Vahe Hovannisian nie wykluczył jednak takiego wyjścia. Owerczuk odpowiedział, że władze w Erywaniu „doskonale rozumieją, że przystąpienie do Unii Europejskiej jest rzeczą bardzo hipotetyczną i z pewnością nie chcą stracić korzyści ekonomicznych i zalet, jakie mają jako państwo członkowskie EUG”. Powtórzył, że projekt ustawy zatwierdzony przez gabinet Paszyniana jest postrzegany przez Moskwę jako „początek wycofywania się Armenii z EUG”.

Taka perspektywa wzbudziła również obawy Samuela Karapetiana, rosyjsko-ormiańskiego miliardera, który ma rozległe interesy biznesowe w Armenii. Powiedział, że Erywań nie powinien „stawiać ambicji politycznych ponad interesy ekonomiczne”. „Możemy zobaczyć przykłady konsekwencji takiego podejścia w sytuacji w Gruzji, gdzie decyzje polityczne negatywnie wpłynęły na stabilność kraju” — powiedział Karapetian. Tymczasem Paszynian powiedział, że stosunki rosyjsko-ormiańskie są teraz „bardziej praktyczne niż kiedykolwiek wcześniej”. „Naszym celem jest rozwijanie tych stosunków na podstawie korzystnej dla obu stron współpracy i suwerenności” — napisał na Facebooku. Premier Armenii nie powiedział nic o dużej zależności gospodarczej swojego kraju od Rosji.

Według danych rządu Armenii, Rosja odpowiadała za ponad 41 procent handlu zagranicznego Armenii w okresie styczeń-listopad 2024 r., w porównaniu z 7,5 procentowym udziałem UE w całości. Rosja jest również głównym dostawcą gazu ziemnego i paliwa jądrowego do Armenii. Armenia płaci Gazpromowi 165 dolarów za tysiąc metrów sześciennych rosyjskiego gazu, z którego korzystają nie tylko elektrownie i gospodarstwa domowe, ale także zdecydowana większość właścicieli samochodów w kraju. Hurtowe ceny gazu w UE są obecnie trzy razy wyższe.