Rosyjski niepokój w obliczu prozachodniego zwrotu Armenii

6 marca, krótko po zawieszeniu przez Armenię współpracy z Organizacją Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ), Erywań wezwał Moskwę do wycofania straży granicznej z międzynarodowego lotniska w Armenii. Rosyjscy analitycy uważają, że żądanie to stawia Armenię na tym samym kursie, co Gruzję i Ukrainę, co ostatecznie doprowadziło do rosyjskich działań militarnych w obu państwach.

Ostatnie żądanie Armenii wywołało w Moskwie obawy, że Erywań, biorąc pod uwagę szybko ocieplające się stosunki z Unią Europejską, zażąda od Rosji usunięcia strażników z innych części granicy z Armenią. Erywań może też naciskać na zamknięcie przez Moskwę liczącej 4 tys. ludzi bazy wojskowej w Giumri, aby zastąpić przyczółek rosyjskiej potęgi bazami dla Unii Europejskiej i Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego (NATO).

Kreml rozpoczął kampanię propagandową w Armenii i wśród ormiańskiej diaspory, aby nie dopuścić do zamknięcia bazy w Giumri, a tym samym ograniczyć znaczną część wpływów Moskwy na Kaukazie Południowym. Kampania sugeruje, że nikt poza Rosją nie jest w stanie zapewnić Armenii bezpieczeństwa i że przetrwanie Armenii będzie zagrożone, jeśli Erywań będzie kontynuował swoją obecną politykę.

Scenariusz gruziński i ukraiński w Armenii?

Kampania zwraca też uwagę na to, że żądania Baku dotyczące zwrotu azerbejdżańskich eksklaw w północnej części Armenii mogą zagrozić powiązaniom gospodarczym Erywania z Rosją. Kwestia ta może jednak utrudnić osiągnięcie porozumienia pokojowego między Erywaniem a Baku. Eksklawy te, pozostałości po czasach sowieckich, znajdują się przy infrastrukturze szlaków handlowych między Armenią a północą regionu.

Z jednej strony niepokojące są analogie, jakie niektórzy w Moskwie dostrzegają między sytuacją w Armenii a tym, co już wydarzyło się w Gruzji i na Ukrainie. Z jednej strony podobieństwa wskazują na to, jak bardzo Moskwa jest wściekła na to, że Armenia odwraca się od Rosji. Z drugiej strony sposób, w jaki rosyjskie władze próbowały łączyć taki język z sugestiami, że Armenia nigdzie się nie wybiera, bo nie ma takiego wyboru, uwypukla nową rzeczywistość. Moskwa ma niewiele skutecznych możliwości odpowiedzi na rosnącą rozbieżność Armenii z Kremlem poza taktyką zastraszania. Jest mało prawdopodobne, aby Rosja znalazła się w sytuacji, w której mogłaby sobie pozwolić na użycie bezpośredniej siły, dopóki nie dojdzie do zakończenia wojny Rosji na Ukrainie.

W konsekwencji język używany przez niektórych w Moskwie może przynieść efekt przeciwny do zamierzonego, skłaniając zarówno Erywań, jak i Europę do szybszego działania na rzecz integracji Armenii z Zachodem. Jeśli tak się stanie, Rosja prawdopodobnie wkrótce straci sojusznika – takiego, który większość uważa, że jest zapewniony na zawsze ze względu na położenie geograficzne Armenii oraz zagrożenie ze strony Turcji i Azerbejdżanu.

Iran i większe zaangażowanie Europy

Na tę szybko zmieniającą się scenę wkroczył kolejny gracz: Iran. Irański minister spraw zagranicznych odwiedził Erywań zaledwie trzy dni po tym, jak Armenia zażądała od Moskwy wycofania straży granicznej z lotniska w stolicy Armenii. Wspólna granica Iranu z Armenią oraz chęć przeciwstawienia się Azerbejdżanowi i zwiększenia swojej roli na Kaukazie Południowym oznaczają, że Teheran naciska również na zacieśnienie więzi z Erywaniem. Niektórzy na Zachodzie mogą obawiać się, że polityka Teheranu nie pomoże Rosji tak, jak niektórzy w Moskwie czy gdzie indziej mogliby się spodziewać. Rozszerzenie więzi z Iranem ułatwi Erywaniowi odparcie wszelkich rosyjskich nacisków gospodarczych, co niektórzy analitycy w Moskwie sami już przyznają.

Moskwa ma powody do obaw o zwiększone zaangażowanie Europy w Armenii. Parlament Europejski zagłosował za nawiązaniem bliższych stosunków z Erywaniem i zachęcił Armenię do dążenia do szerszej integracji z Zachodem. Armeńscy urzędnicy z zadowoleniem przyjęli rezolucję i obiecali zacieśnić więzi. Premier Nikol Paszynian zasugerował jednak, że jakikolwiek większy ruch w kierunku Zachodu będzie wymagał nie tylko zaangażowania jego rządu, ale także szerokiego poparcia społecznego. Decyzja Unii Europejskiej i odpowiedź Paszyniana wystarczyły, by moskiewskie władze i komentatorzy doszli do wniosku, że Zachód stoi za tym, co Erywań zrobił w sprawie straży granicznej i może zrobić w sprawie rosyjskiej bazy w Giumri, co wymaga zdecydowanej rosyjskiej reakcji.

Moskwa zastanawia się, co może zrobić, biorąc pod uwagę ograniczenia jej zdolności w związku z wojną na Ukrainie i zainteresowanie mocarstw zewnętrznych rozszerzaniem więzi w miejscach takich jak Armenia. Kreml sugeruje, że to, co może wydawać się na pierwszy rzut oka w odniesieniu do OUBZ lub innych kwestii, nie jest oznaką, że przyszłe relacje między Moskwą a Erywaniem nie będą się z czasem rozwijać w pozytywny sposób.

Scenariusz rosyjskiego przewrotu w Erywaniu?

Z każdym dniem, przynajmniej jeśli chodzi o Armenię, takie rosyjskie wypowiedzi wyglądają jak zaprzeczenia rzeczywistości, która szybko staje się rzeczywistością. Za kulisami Moskwa jest coraz bardziej zaniepokojona i zastanawia się, co może zrobić, aby zmienić sytuację na swoją korzyść. Kreml może czerpać ze swojej wcześniejszej strategii i wzniecać zamieszki na ulicach Erywania, a nawet próbować zamachu stanu przeciwko rządowi Paszyniana. Zrobienie jednego lub obu byłoby zgodne z taktyką reżimu Putina w innych miejscach, co oznacza, że nie można ich wykluczyć w Armenii. W związku z tym, w miarę jak Erywań i Zachód dążą do zacieśnienia więzi, obie strony muszą uważać na takie ryzyko, aby nie doprowadzić do katastrofy, niezależnie od uspokajających komentarzy rosyjskiego MSZ.

Moskwa obawia się, że Armenia po wycofaniu straży granicznej z międzynarodowego lotniska w Erywaniu dokona zamknięcia bazy wojskowej w Giumri. Kreml obawia się utraty wpływów w Armenii. Rosyjscy urzędnicy uważają, że za tymi posunięciami stoi Zachód i ostrzegają, że jeśli Armenia nadal będzie podążać ścieżką Gruzji i Ukrainy, może spotkać ją ten sam los. Moskwa już teraz wywiera presję ekonomiczną i wykorzystuje azerbejdżańskie żądania terytorialne w północnej Armenii w nadziei, że uda jej się zablokować dalszy zwrot Armenii na Zachód.