Rok w centrum uwagi: czy Azja Centralna może utrzymać wzrost nowo odkrytej aktywności dyplomatycznej bez Rosji? 

Kiedy prezydent Rosji Władimir Putin przybył do Kazachstanu, został powitany przez swojego odpowiednika, Kassyma-Żomarta Tokajewa, z pełną pompą przystającą na strategicznego sojusznika.

Ale nastąpiła zmiana, którą trudno było zignorować. Dla Putina wizyta listopadowa w Astanie była jedną z zaledwie trzech znanych podróży zagranicznych od czasu wydania przez Międzynarodowy Trybunał Karny (MTK) nakazu jego aresztowania w związku z zbrodniami wojennymi popełnionymi na Ukrainie.

Z kolei dla Kazachstanu i całej Azji Środkowej spotkania na wysokim szczeblu z przywódcami potężnych krajów stały się raczej rutyną. Ostatnio kalendarz dyplomatyczny nie daje chwili wytchnienia.

Kumulacja rozmów w Azji Centralnej

Podczas gdy prezydenci Rosji i Kazachstanu prowadzili rozmowy, sąsiedni Uzbekistan był gospodarzem spotkania Szczytu Organizacji Współpracy Gospodarczej (ECO), którego ważnymi gośćmi byli przywódca Turcji Recep Tayyip Erdogan i prezydent Iranu Ebrahim Raisi.

Prezydent Włoch Sergio Mattarella był tego samego dnia w stolicy Uzbekistanu, Taszkencie, na rozmowach z przywódcą Uzbekistanu Szawkatem Mirzijoewem i innymi najwyższymi urzędnikami. 3 listopada w Astanie odbył się szczyt Rady Państw Tureckich, która podobnie jak ECO jest organizacją wolną od Rosji i Chin.

Wcześniej Tokajew i Mirzijojew powitali w swoich pałacach prezydenta Francji Emmanuela Macrona podczas być może najgłośniejszej wizyty dyplomatycznej w tym sezonie. I jeśli październik był spokojny, wrzesień był bardzo zajęty – pięciu przywódców regionu przeprowadziło rozmowy z prezydentem USA Joe Bidenem na marginesie Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku, zanim wszyscy udali się do Berlina na spotkanie z niemieckim kanclerzem Olafem Scholzem.

Oczywiście planowanie niektórych z tych spotkań trwało długo. Wydaje się jednak niezaprzeczalne, że prawie dwa lata po rozpoczęciu wojny Rosji z Ukrainą w Azji Środkowej obserwuje się poziom zainteresowania dyplomatycznego, którego nie było przynajmniej od pierwszych lat inwazji na Afganistan, a być może nawet od pierwszych lat, gdy pięć krajów uzyskało niepodległość, 30 lat temu.

A to rodzi pytanie, czy trend utrzyma się dłużej niż w przeszłości. Można porównać nagły wzrost liczby kontaktów międzynarodowych do bańki – metafory używanej w finansach, gdy aktywność przewyższa podstawy, które zwykle przyciągają inwestycje. Azja Środkowa ma ogromny potencjał, a czynnikami sprzyjającymi zarówno Mirzijojewowi, jak i Tokajewowi są preferencje dotyczące zróżnicowanej polityki zagranicznej. Chociaż niektóre wizyty są pełne symboliki, każdy przywódca, który przybywa do regionu, opuszcza go z podpisaniem porozumień gospodarczych i politycznych o pewnym znaczeniu.

Region „wielkiego zysku dla wszystkich”?

Wizyta Macrona w regionie wywołała szereg nagłówków zagranicznych mediów opisujących rosnącą konkurencję geopolityczną w Azji Środkowej, z odniesieniami do nowej „Wielkiej Gry” i wkraczania Paryża na „podwórko” Rosji i Chin.

Tego rodzaju ramy są mniej popularne w regionie – podczas wystąpienia na Światowej Konferencji Politycznej w Abu Zabi 5 listopada wiceminister spraw zagranicznych Kazachstanu Roman Wasilenko optymistycznie zasugerował „wielki zysk dla wszystkich” jako alternatywę. Jednak Macron wyraźnie czuł się konkurencyjny, gdy chwalił Kazachstan za „odmowę bycia wasalem jakiejkolwiek władzy” – co było oczywistym nawiązaniem do neutralności Astany wobec Ukrainy w obliczu oczywistych nacisków ze strony Moskwy.

Podczas jego wizyty kazachskie i francuskie przedsiębiorstwa podpisały umowy o wartości 1,4 mld USD dotyczące transportu, inżynierii, opieki zdrowotnej i agrobiznesu, nie uwzględniając kolejnej niedawnej umowy na farmę wiatrową o wartości prawie 2 mld USD, którą francuska spółka Total Energies zbuduje w południowym Kazachstanie.

Również w Uzbekistanie Paryż skupił się na pogłębianiu i poszerzaniu współpracy gospodarczej. Po odjeździe Macrona uzbecki minister górnictwa i geologii Borys Islamow powiedział, że spodziewa się napływających inwestycji ze strony francuskiego państwowego przedsiębiorstwa nuklearnego Orano o wartości ponad 500 mln USD, pod warunkiem osiągnięcia porozumień w sprawie zagospodarowania dwóch nowych złóż uranu. Obie strony zgodziły się także na inwestycje w sieć centrów logistycznych, które pomogą zwiększyć eksport produktów rolnych.

Rosyjskie pomruki niezadowolenia

Być może charakterystycznym obrazem tej podróży był ciepły uścisk dłoni Macrona i Mirzijojewa przed nocnym spacerem po Samarkandzie położonym wzdłuż Jedwabnego Szlaku. Jeśli takie zdjęcia dobrze się prezentują w uzbeckich sekcjach Instagrama, prawdopodobnie będą mniej popularne w Moskwie.

Nic więc dziwnego, że rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow w wywiadzie wyemitowanym 12 listopada argumentował, że Unia Europejska próbowała – ale bezskutecznie – wypędzić Moskwę z Azji Centralnej, gdzie, jak stwierdził, Rosja była „historycznie obecna”. Dzień wcześniej wyszło na jaw, że Macron może wkrótce przybyć do trzeciego kraju regionu, Kirgistanu, po tym, jak biuro prezydenta Kirgistanu Sadyra Żaparowa poinformowało, że prezydent Francji pozytywnie odpowiedział na jego zaproszenie.

Elektrownie w grze

Wizyta Macrona podniosła stawkę dla podróży Putina do Astany, która została uzgodniona na początku tego roku, mniej więcej w czasie, gdy MTK wydał nakaz jego aresztowania. Kiedy się spotkali, pojawiły się oznaki napięcia, które nękają stosunki obu krajów od początku wojny na Ukrainie, pomimo ciepłego powitania.

Jednym z nich był widok rosyjskich urzędników szukających słuchawek, podczas gdy Tokajew zdecydował się powiedzieć kilka zdań w państwowym języku Kazachstanu, kazachskim, zanim wrócił do swojego płynnego rosyjskiego – podczas gdy delegacja z Moskwy zastanawiała się, dlaczego część kazachska jest konieczna i czy po prostu zostali zmanipulowani. Innym był dźwięk, jak Putin zniekształcał drugie imię Tokajewa podczas ich wspólnego wystąpienia – błąd, który powtarzał tak często, że wielu ma obecnie wątpliwości, czy błąd ten jest rzeczywiście zamierzony.

Może być za wcześnie, aby stwierdzić, że rosyjskie wpływy kurczą się w odniesieniu do Kazachstanu chociażby ze względu na wzrost liczby rosyjskich i wspólnych kazachsko-rosyjskich spółek zarejestrowanych w Kazachstanie w ostatnich latach, odnotowano także niedawne przypadki sprzedaży przez kazachskich oligarchów części swoich przedsiębiorstw obywatelom Rosji. Co więcej, handel między Kazachstanem a Rosją rozkwitł. Pod koniec wizyty Putin nie ogłosił żadnych wielkich transakcji, lecz protokoły ustaleń między ministerstwami energii obu krajów w sprawie rosyjskiej inwestycji polegającej na budowie trzech elektrociepłowni w kazachskich miastach Kokshetau, Oskemen i Semey.

Przewodniczący Senatu Kazachstanu Maulen Aszimbajew odrzucił 10 września pytania dziennikarzy o to, czy te umowy nie będą dla Rosji nagrodą pocieszenia teraz, gdy szanse Moskwy na budowę przyszłej elektrowni jądrowej w Kazachstanie wydają się nieco zmniejszone. Aszimbajew przypomniał reporterom, że budowa elektrowni będzie przedmiotem powszechnego referendum i „w żaden sposób” nie była powiązana z porozumieniami dotyczącymi elektrowni.

Wołanie o inwestycje

Jednak biorąc pod uwagę, że władze zdecydowanie opowiadają się za koncepcją energii jądrowej, wydaje się prawdopodobne, że projekt zostanie zrealizowany. A to oznacza dla Kazachstanu kolejne osiągnięcie równowagi geopolitycznej, ponieważ Astana stara się dostosować do Moskwy, której państwowy gigant nuklearny Rosatom przed wojną wydawał się być kandydatem do tego projektu, a sankcje rzuciły cień na jego udział.

Słaba gra Rosji w zakresie inwestycji zagranicznych stała się widoczna także dla mniejszych krajów Azji Centralnej. W niezwykłej tyradzie podczas spotkania regionalnego w zeszłym roku prezydent Tadżykistanu Emomali Rahmon błagał Putina, aby zwiększył inwestycje w jego kraju i zasugerował, że Moskwa nie okazała Tadżykistanowi wystarczającego „szacunku”, wysyłając jedynie wiceministra na targi w Duszanbe.

Przed wyruszeniem na szczyt ECO w Taszkencie Rahmon prowadził rozmowy z prezydentem Iranu Raisim, podczas których ogłoszono historyczną umowę o ruchu bezwizowym dla swoich obywateli, a także umowy w zakresie handlu, transportu i kultury. Pomimo relacji z Teheranem opartych na miłości i nienawiści, tadżyccy urzędnicy zwracają się obecnie do Iranu o wkroczenie w eksport ropy naftowej, aby pomóc w zasilaniu uśpionych rafinerii – co mogłoby naruszyć wieloletnie interesy Moskwy na lokalnym rynku energii.

To wszystko elementy skomplikowanego obrazu, w którym Moskwa zachowuje ważną pozycję strategiczną w regionie, ale traci tam również wpływy. Inne państwa dostrzegły słabość Rosji i geostrategiczne znaczenie Azji Centralnej, a zwiększone zainteresowanie regionem daje tym państwom szansę na realizację od dawna wymarzonej wielowektorowej polityki zagranicznej. Jednak w najbliższej przyszłości można zakładać, że szybkie tempo dyplomacji będzie kontynuowane, ale to okno może nie być otwarte na zawsze. Zainteresowanie reszty świata może z czasem osłabnąć.