Talibowie kopią gigantyczny kanał i prowokują sąsiadów z Azji Centralnej

W Azji Centralnej potencjalnie szykuje się spór o wodę ponieważ Talibowie kopią gigantyczny kanał i prowokują swoich sąsiadów z północy. Afganistan w szybkim tempie kopie kanał Kusz-Tepa. W połowie października oddano do użytku pierwszy odcinek o długości 108 km, budowniczowie rozpoczęli budowę kolejnego odcinka. Kanał już teraz pobiera wodę z rzeki Amu-daria, a w dolnym biegu Uzbekistanu i Turkmenistanu grozi odwodnienie.

Jednocześnie talibowie nie zamierzają nawiązywać dialogu z sąsiadami w tej kwestii. Rzecznik afgańskiego rządu Abdul-Latif Mansour powiedział, że Kabul zrobi to, co uzna za stosowne. Eksperci twierdzą, że w efekcie w regionie może wybuchnąć konflikt na dużą skalę.

Jak zbudowany jest kanał

Afganistan w szybkim tempie buduje kanał Kusz-Tepa na rzece Amu-daria. Zgodnie z projektem kanał będzie miał 285 km długości i 100 metrów szerokości. Oczekuje się, że Kush Tepa umożliwi nawadnianie ziem trzech prowincji, a pszenica i kukurydza zaczną być uprawiane w suchych regionach. Dzięki temu zmniejszy się problem żywnościowy w Afganistanie i znajdzie zatrudnienie ćwierć miliona osób.

W połowie października oddano do użytku pierwszy odcinek kanału o długości 108 km. Wykopano go w półtora roku, budowę zakończono osiem miesięcy przed terminem. W uroczystości otwarcia obiektu wzięło udział kilku członków rządu. Wicepremier mułła Abdul Ghani Baradar podkreślił w swoim wystąpieniu, że Kabul uważa projekt za priorytetowy. Według niego po zakończeniu budowy kanału żyzne staną się dziesiątki tysięcy hektarów ziemi, dzięki czemu kraj będzie mógł zrezygnować z importu żywności.

Budowlańcy rozpoczęli już budowę drugiego odcinka Kush-Tepa o długości 177 km. W budowę obiektu zaangażowanych jest 6,5 tys. osób, prace prowadzone są na trzy zmiany. Przewiduje się, że ta część kanału zostanie przekopana w ciągu trzech lat, następnie budowniczowie zbudują podkanały do poszczególnych pól uprawnych. Ostateczne zakończenie prac planowane jest na 2028 rok. Koszt budowy szacowany jest na 600 milionów dolarów, afgańskie media nazywają projekt największym we współczesnej historii kraju.

Jak reagują sąsiedzi

Budowa Kush-Tepa pogłębi problemy wodne Azji Środkowej. Zgodnie z projektem, kanałem będzie kierowanych 10 kilometrów sześciennych wody rocznie, co stanowi od jednej czwartej do jednej trzeciej rocznego przepływu Amu-darii. Turkmenistan i Uzbekistan już teraz zmagają się z suszami. Oczywiste jest, że jeśli projekt zostanie zrealizowany, w obu postsowieckich republikach może wybuchnąć kryzys ekologiczny, a następnie społeczny na dużą skalę.

Ze względów ekonomicznych brzegi i koryto rzeki nie są zabetonowane ani zagęszczone, więc dużo wody trafi do suchej, piaszczystej gleby. W związku z tym faktyczne pobór wody z Amu-darii może okazać się znacznie wyższy niż planowano. Ponadto takie technologie doprowadzą do zasolenia i zalania ziemi, z tego powodu z czasem trzeba będzie pobierać z rzeki jeszcze większe ilości wody.

Jednocześnie nie nawiązano normalnego dialogu między Kabulem a jego sąsiadami. Afganistan nie dołączył do kluczowych struktur regulujących zużycie wody w regionie. Kraj nie uczestniczy w pracach Międzypaństwowej Komisji ds. Koordynacji Wodnej (ICWC), która co roku ustala kwoty poboru wody z Amu-darii. Ponadto Kabul nie przystąpił do kluczowych dokumentów – ani porozumień regionalnych, ani Konwencji Wodnej ONZ.

Sąsiednie kraje nie ukrywają swojego zaniepokojenia. W mediach kanał nazywany jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa i zabójcą Amu-darii. W połowie września prezydent Uzbekistanu Szawkat Mirzijojew przyznał, że w regionie pojawił się nowy uczestnik procesu korzystania z wody, który nie jest związany żadnymi zobowiązaniami. „Strona afgańska aktywnie buduje kanał, jego oddanie do użytku może radykalnie zmienić reżim wodny i równowagę w Azji Środkowej” – podkreślił.

Twarda narracja Talibów

Jednocześnie z Afganistanu płyną wielokierunkowe sygnały. Z jednej strony talibowie wydają się gotowi do negocjacji. Wiceminister spraw zagranicznych Sher Mohammad Abbas Stanikzai powiedział, że Kabul zgadza się na wymianę delegacji i poglądów. Jednocześnie jest przekonany, że budowa kanału tylko wzmocni dwustronne relacje z sąsiadami.

Z drugiej strony talibowie nie chcą się w żaden sposób ograniczać. Minister energetyki i zasobów wodnych Abdul Latif Mansour mówi wprost, że Kabul będzie działał według własnego uznania. „Nie podjęliśmy żadnych zobowiązań. Nie ma porozumienia. Dlatego robimy to, co uważamy za konieczne” – powiedział, dodając, że Afganistan ma takie samo prawo do korzystania z wody z Amu-darii, jak inne kraje regionu.

Jednocześnie talibowie wyraźnie dają do zrozumienia, że są gotowi użyć siły, jeśli zajdzie taka potrzeba. Charakterystyczne jest, że w ceremonii otwarcia pierwszego odcinka Kush-Tepa wzięli udział nie tylko ministrowie bloku gospodarczego, ale także szefowie Ministerstwa Obrony i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Pierwszy z nich mówił, że armia afgańska popiera realizację projektu i będzie go bronić „wszelkimi środkami”. Drugi podkreślił, że Afgańczycy nie przekraczają granic tego, co jest dozwolone, ale też nie zrezygnują ze swoich praw.

Afganistan ma już doświadczenie w konfliktach zbrojnych wywołanych sporami o wodę. Pod koniec maja doszło do starć na granicy Afganistanu i Iranu. Według oficjalnych danych zginęły trzy osoby. Według nieoficjalnych informacji zginęło 14 Afgańczyków i dwóch Irańczyków. Konflikt wybuchł nad rzeką Helmand. Teheran powiedział, że talibowie zablokowali graniczny zbiornik wodny i zażądali, aby ich obserwatorzy mogli wejść do obiektu, ale Kabul odmówił.

Konflikt na horyzoncie?

Sytuacja w regionie może się pogorszyć w związku z budową kanału. Widzimy, że Turkmenistan i Uzbekistan reagują na razie ostrożnie. Oczywiście ani Aszchabad, ani Taszkent nie chcą eskalacji napięć. Być może mają nadzieję, że uda im się jeszcze dojść do porozumienia z Kabulem. Albo spodziewają się, że Afgańczycy nie będą mieli wystarczająco dużo pieniędzy, aby dokończyć budowę.

W rzeczywistości projekt prawdopodobnie zostanie zrealizowany. Afgańczycy wykonali już wiele pracy. W związku z tym malowane są niepokojące obrazy. Regionowi zagraża wypłycenie rzek, pustynnienie terytoriów, pogorszenie sytuacji środowiskowej i społecznej.

Jeśli stronom uda się uzgodnić kwoty poboru wody, sytuacja mniej więcej się unormuje. Owszem, Uzbekistan i Turkmenistan dostaną mniej wody, ale sytuacja będzie co najmniej przewidywalna. W zasadzie kontakty są obecnie w toku, a strona uzbecka aktywnie współdziała z Kabulem. Jest więc nadzieja na osiągnięcie porozumienia. Jeśli nie uda się uzgodnić kwot, to eskalacja napięć jest nieunikniona.