Rosyjskie referenda na Ukrainie spotykają się z ciszą w Azji Centralnej

W krajach Azji Środkowej, które kiedyś Rosja uważała za część swojego imperium, przeprowadzenie, jak to określiły zachodnie rządy, „pseudo” referendów w sprawie przyłączenia się do Rosji w ukraińskich regionów Ługańska, Doniecka, Chersonia i Zaporoża, spotkało się z milczeniem lub proklamacją wspierająca integralność terytorialną Ukrainy.

Dla Putina powód takiego stanu rzeczy jest prosty – strach przed rozległymi sankcjami prowadzonymi przez Zachód, które pogrążyły Rosję i jej obywateli w izolacji w następstwie niesprowokowanej inwazji Rosji.

Jednak środkowoazjatyckie środki ostrożności wobec eksterytorialnych projektów Kremla sięgają 2008 roku, kiedy sojusznicy Moskwy w regionie nie uznali Abchazji i Osetii Południowej, dwóch terytoriów wspieranych przez Rosję, które ogłosiły niepodległość od Gruzji. Tymczasem inwazja na Ukrainę na pełną skalę, którą Rosja rozpoczęła w lutym, wywołała w regionie nowe obawy o to, do czego jest zdolna Moskwa, a także o rosnące konsekwencje społeczne i gospodarcze – ostatnio związane z częściową mobilizacją w Rosji.

W przemówieniu wygłoszonym 30 września na temat nielegalnych aneksji Putin odniósł się do rządów zachodnich, które oskarżył o stawianie „wszystkich na celowniku, łącznie z naszymi najbliższymi sąsiadami, krajami WNP”, poprzez straszenie sankcjami. Jednym z sąsiadów, który może czuć, że jest na celowniku Moskwy, jest Kazachstan, jedyny kraj środkowoazjatycki graniczący z Rosją, który przyjął strumień werbalnych ataków ze strony rosyjskich polityków i komentatorów na jego powtarzające się roszczenia do neutralności w czasie wojny.

Jak dotąd Astana jest jedyną w Azji Środkowej republiką, która bezpośrednio odniosła się do plebiscytów, które odbyły się pospiesznie w dniach 23-27 września w czterech ukraińskich regionach w trakcie trwającej kontrofensywy Kijowa, która doprowadziła do chaosu w siłach rosyjskich. Przemawiając 26 września rzecznik kazachskiego MSZ Aibek Smadijarow powiedział, że stanowisko Kazachstanu w sprawie referendów „wywodzi się z zasad integralności terytorialnej państw, ich suwerennej równorzędności i pokojowego współistnienia”.

Uzbekistan nie odniósł się do referendów w oświadczeniu Ministerstwa Spraw Zagranicznych w sprawie Ukrainy w zeszłym tygodniu, wspominając zamiast tego „niedawny wzrost próśb obywateli o wyjaśnienie pewnych kwestii dotyczących sytuacji wokół Ukrainy”. Kirgistan, Tadżykistan czy neutralny Turkmenistan nie skomentował aneksji Rosji. Ostatni raz poproszono regionalnych partnerów Kremla o podjęcie decyzji w sprawie uznania w marcu 2014 roku, kiedy Moskwa przeprowadziła szeroko krytykowane referendum na Krymie, które siły rosyjskie zajęły miesiąc wcześniej.

Przesilenie

Nastroje w Astanie się zmieniły, po lutowej inwazji która pokazała, jak daleko mogą zajść imperialne sentymenty rosyjskich elit rządzących. W następnych miesiącach pro-establishmentowi politycy i osoby publiczne w Rosji bombardowali Kazachstan i jego przywódców groźbami, z których jeden oskarżył administrację Tokajewa o „niewdzięczność” po tym, jak wojska dowodzone przez Rosję pomogły mu przetrwać krwawy i bezprecedensowy kryzys polityczny w styczniu.

Inni wzywali do „ochrony” dla dużej etnicznej rosyjskiej populacji skoncentrowanej w północnym Kazachstanie, przy czym zgłaszano sugestię, aby włączyć Kazachstan do „strefy denazyfikacji i demilitaryzacji” – terminy, których użyła Moskwa, aby uzasadnić swoją inwazję na Ukrainę. Te wiadomości podkreślały uderzające podobieństwa między kontekstem kazachskim i ukraińskim.

Oświadczenie Uzbekistanu popierające suwerenność i integralność terytorialną Ukrainy również nie było pierwszym od początku kryzysu. W marcu ówczesny minister spraw zagranicznych Abdulaziz Kamiłow wezwał w parlamencie do natychmiastowego zaprzestania przemocy na Ukrainie, wykluczając jednocześnie uznanie przez Taszkent samozwańczych republik w ukraińskich regionach Doniecka i Ługańska. Kamiłow później zniknął z widoku publicznego, a jego nieobecność przypisywano przewlekłej chorobie, zanim w kwietniu został zastąpiony na stanowisku ministra spraw zagranicznych i objął nowe stanowisko zastępcy sekretarza prezydenckiej Rady Bezpieczeństwa.

Zatem pozycjonowanie Uzbekistanu względem obecnych wydarzeń na Ukrainie można klasyfikować jako silniejsze niż w 2014 roku, ale bardziej ostrożne niż Kazachstanu. Jednak Uzbekistan raczej nie zaoferuje Rosji znaczącego wsparcia w najbliższym czasie, zarówno ze względu na rosnące powiązania inwestycyjne i kredytowe tego kraju z Zachodem i Azją, jak i katastrofalny obrót, jaki wojna przybrała dla Rosji od początku zeszłego miesiąca. Po niedawnym strategicznym przełomie na korzyść Ukrainy, Uzbekistan musi pamiętać o możliwej rosyjskiej porażce.

Chiny przeciwne zmianom w Azji Centralnej

W 2008 roku, po tym, jak Moskwa uznała dwa separatystyczne podmioty w Gruzji, które w tym roku poparły konflikt zbrojny z Tbilisi rosyjskie oczekiwania były takie, że za jego przykładem pójdą najbliżsi partnerzy. Ówczesny prezydent Dmitrij Miedwiediew udał się do Tadżykistanu na szczyt Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SzOW) – organizacji składającej się z czterech krajów Azji Środkowej, Rosji i Chin – w celu zabezpieczenia poparcia grupy dla niepodległości Abchazji i Osetii Południowej.

Ale organizacja bezceremonialnie odmówiła tego poparcia. Chociaż Pekin i Moskwa zbliżyły się od tego czasu, deklarując przyjaźń bez granic przed rozpoczęciem inwazji Moskwy, kraje Azji Środkowej wciąż mogą mieć pewność, że Chiny zawsze będą wyznaczać granicę w uznaniu separatystycznych republik. Cień dyplomatyczny, jaki Chiny mogą zapewnić państwom regionu przed blaskiem Rosji, był w centrum uwagi w zeszłym miesiącu, kiedy prezydent Chin Xi Jinping złożył w Kazachstanie swoją pierwszą wizytę zagraniczną od początku pandemii koronawirusa.

Zatrzymując się w drodze na ostatni szczyt SzOW w Uzbekistanie, Xi powiedział Tokajewowi, że Chiny będą wspierać Kazachstan „w obronie niepodległości, suwerenności i integralności terytorialnej”, a także „kategorycznie sprzeciwią się ingerencji jakichkolwiek sił w wewnętrzne sprawy państwa”.

Ostatnie tygodnie przyniosły nowe skutki gospodarcze i społeczne wojny w Azji Centralnej, gdy dziesiątki tysięcy rosyjskich mężczyzn w wieku wojskowym uciekło ze swojej ojczyzny w nocy, aby uniknąć wezwań i perspektywy służby na Ukrainie. Od kiedy Putin zarządził częściową mobilizację 21 września, według władz Kazachstanu do samego Kazachstanu przybyło 200 tys. Rosjan.

Duże miasta w trzech innych krajach Azji Środkowej – Kirgistanie, Tadżykistanie i Uzbekistanie – odnotowały mniejsze napływy, ale wystarczająco duże, by podsycać lokalne skargi na rosnące ceny wynajmu i podróży. Mieszane reakcje na ten exodus – od gościnności po protesty.