Kwestia Karabaska: Erywań ma nadzieję na Rosję i reanimację Mińskiej Grupy

Po pierwszej roboczej wizycie nowego ministra spraw zagranicznych Armenii Ararata Mirzojana w Moskwie odbyła się tradycyjna konferencja prasowa szefów MSZ obu krajów. Według Siergieja Ławrowa, strona rosyjska jest w pełni zaangażowana w realizację „dokumentów zatwierdzonych przez naszych przywódców w formacie trójstronnym 9 listopada 2020 r. i 11 stycznia tego roku”. 

Szczególną rolę odgrywa tu trójstronna grupa robocza na szczeblu wicepremierów ds. odblokowania komunikacji transportowej i powiązań gospodarczych. Będzie to ważny środek, który pozwoli stronom na bardziej konstruktywne podejście do tego, co się dzieje. Wspieranie więzi humanitarnych na wszystkich poziomach ma fundamentalne znaczenie. Jak już wspomniano, konieczne jest znaczne złagodzenie retoryki po obu stronach. 

Jak uważa się w Erywaniu, nacisk strony rosyjskiej na realizację podpisanych dokumentów wynika z faktu, że Azerbejdżan nie wypełnił jeszcze 8 paragrafu Oświadczenia z 9 listopada 2020 r., zgodnie z którym wymiana jeńców wojny, zakładników i innych zatrzymanych miało odbywać się na zasadzie „wszyscy za wszystkich”. Baku uzasadnia swoje stanowisko tym, że w oświadczeniu mowa o uwolnieniu jeńców wojennych, którzy byli wówczas w niewoli, ale nie o tych, którzy zostali schwytani w różnych okolicznościach później. Strona azerbejdżańska utrzymuje znaczną część grupy armeńskich żołnierzy uwięzionych w strefie walk po wejściu w życie deklaracji i zawarciu w niej porozumienia o zakończeniu wrogich działań.

Rosyjski nacisk na Baku

Wiadomo, że Władimir Putin w kontaktach z kierownictwem Azerbejdżanu reprezentowanym przez prezydenta Ilhama Alijewa wzywa do uwolnienia wszystkich ormiańskich więźniów bez żadnych warunków. Siergiej Ławrow uważa tak samo. W opinii strony rosyjskiej byłby to symboliczny miernik braku zaufania i ważny krok humanitarny. Również Rosja, demonstrując swoje zainteresowanie wczesną deeskalacją na Kaukazie Południowym, zachęca Erywań do przekazania map pól minowych stronie azerbejdżańskiej. Stanowisko Erywania wyraził Arart Mirzojan zarówno na wspomnianej konferencji prasowej, jak i w wywiadzie dla agencji RIA Novosti. 

Strona ormiańska jest gotowa do wznowienia procesu pokojowego w sprawie konfliktu w Górskim Karabachu na podstawie dobrze znanych zasad – niestosowania siły lub groźby użycia siły, równości i samostanowienia narodów oraz integralności terytorialnej. Po podpisaniu ww. trójstronnego oświadczenia współprzewodniczący Grupy Mińskiej OBWE (Rosja, USA i Francja) złożyli szereg oświadczeń, które, jak przekonuje Erywań, są „mapą drogową” dla pokoju w regionie.

Zgodnie z oficjalną retoryką, strona ormiańska będzie konsekwentnie promować realizację prawa mieszkańców Górskiego Karabachu do samostanowienia, prawa do swobodnego i godnego życia w swojej ojczyźnie. W Erywaniu uważa się, że niewywiązanie się strony przeciwnej ze swoich zobowiązań – odmowa natychmiastowego zwrotu jeńców wojennych i innych więźniów, inwazja na suwerenne terytorium Armenii, fałszywe roszczenia terytorialne, ciągła agresywna retoryka – w żaden sposób nie sprzyja postęp w kierunku długoterminowego pokoju.

Podkreślenie roli Rosji i Grupy Mińskiej OBWE

Podkreślają też w Armenii, że negocjacje w sprawie wytyczenia granic między stronami nie są prowadzone. W Erywaniu uważa się, że jeśli Baku zajmie konstruktywne stanowisko i wycofa swoje wojska z suwerennego terytorium Armenii, czyli powróci na pozycje z 11 maja br., to stworzy to dogodne warunki do rozpoczęcia proces delimitacji i demarkacji. Konsultacje są obecnie prowadzone przy bezpośrednim udziale strony rosyjskiej, a Erywań liczy na możliwość znalezienia sposobów rozwiązania kwestii wycofywania wojsk azerbejdżańskich. Zakłada się, że w trakcie takich rozmów zostanie osiągnięte porozumienie, na mocy którego Erywań nie będzie musiał odwoływać się do Rady Bezpieczeństwa ONZ i OBWE.

Według Mirzojana pokój i stabilność w regionie to długofalowa strategia obecnego rządu Armenii. Erywań z zadowoleniem przyjmuje wysiłki mediacyjne Moskwy w tym kierunku, w tym wznowienie procesu negocjacji w sprawie rozwiązania konfliktu w Górskim Karabachu pod auspicjami współprzewodniczącej Grupy Mińskiej OBWE. Przy okazji zwróćmy uwagę, że nowy rosyjski współprzewodniczący mińskiej Grupy OBWE Igor Chowajew prowadził już rozmowy w Baku i Erywaniu.

Rzecznik rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa zwróciła uwagę, że Moskwa popiera intensyfikację prac Mińskiej Grupy OBWE nad ugodą karabaską zgodnie z jej mandatem. Według niej „trójka” mediatorów może pomóc w zwiększeniu poziomu zaufania między stronami, a także w rozwiązaniu kwestii humanitarnych, po czym będzie można przejść do spraw o charakterze politycznym. Według Zacharowej normalizacja stosunków między Armenią a Azerbejdżanem pozostaje w centrum uwagi Moskwy: „Są to także centralne tematy polityki Baku i Erywania, także na wysokim szczeblu. Nasze wysiłki skupiają się na realizacji porozumień trójstronnych.” 

Turecko-Armeński dialog na horyzoncie

W szerszym aspekcie geopolitycznym sytuacja w regionie pozostaje trudna. Dotyczy to nie tylko problemu Górskiego Karabachu, który według Baku należy już do przeszłości, ale także relacji ormiańsko-tureckich. Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan i premier Armenii Nikol Paszynian złożyli w tej sprawie szereg oświadczeń. Mimo braku konkretów, w ormiańskim segmencie portali społecznościowych toczy się dyskusja na ten temat.

W szczególności pojawiła się długo oczekiwana informacja o planowanej na listopad reorganizacji Rady Tureckiej, której patronuje Ankara, w Związek Państw Tureckojęzycznych. W tej chwili stronę ormiańską interesuje przede wszystkim odpowiedź na pytanie, w jaki sposób państwa Azji Centralnej zamierzają pogodzić pobyt w hipotetycznej unii etniczno-językowej z członkostwem w OUBZ? Dla Armenii pytanie to bynajmniej nie jest retoryczne: Turcja nadal pozostaje członkiem NATO i tak czy inaczej, w dialogu z „tureckimi braćmi” będzie też realizować interesy sojuszu (choć najprawdopodobniej najpierw swój własny).

W przeciwieństwie do 2009 roku, kiedy podpisano ormiańsko-tureckie protokoły o normalizacji stosunków dwustronnych, Ankara jest rzekomo bardziej zainteresowana normalizacją stosunków z Erywaniem. Faktem jest, że Baku, które wcześniej sprzeciwiało się temu procesowi, znajduje się teraz pod wpływem Turcji, która pomogła mu osiągnąć militarne sukcesy w Karabachu zeszłej jesieni, a teraz, jak mówią, nie będzie w stanie przeciwstawić się tej linii Ankary. Jeśli w latach 2009-2010 pod wpływem protestów Azerbejdżanu tureckie kierownictwo de facto postawiło przesłanki związane z Karabachem, to teraz, po skutkach działań wojennych, Turcja jest bardziej wolna od zobowiązań wobec Azerbejdżanu.

Ciężko przewidzieć finał tej układanki

Na przełomie czerwca i lipca w Turcji odbyły się wspólne ćwiczenia Mustafa Kemal Ataturk – 2021, mające na celu „poprawę współdziałania jednostek wojskowych obu krajów podczas operacji wojskowych, rozwijanie umiejętności podejmowania decyzji wojskowych i zarządzania jednostkami wśród dowódców”. A 6 września Ministerstwo Obrony Azerbejdżanu ogłosiło rozpoczęcie wspólnych ćwiczeń taktycznych z armią turecką z ostrzałem na żywo już w rejonie Lachin, który do listopada 2020 roku był de facto częścią nieuznawanej Republiki Górskiego Karabachu. Resort wyjaśnił, że ćwiczenia te zostały zorganizowane w ramach realizacji planu działań przewidzianych w dwustronnej umowie o współpracy wojskowej podpisanej przez najwyższych urzędników Azerbejdżanu i Turcji.

Tuż przed rozpoczęciem ćwiczeń, na spotkaniu z kierownictwem armii, Ilham Alijew zapowiedział zwiększenie jej liczebności i zakup nowej broni. Przypadkowo lub nie, ale z czasem te ćwiczenia wojskowe zbiegły się z narastającą krytyką azerbejdżańskiej opinii publicznej wobec rosyjsko-armeńskiej współpracy wojskowej i rosyjskiej misji pokojowej w Górskim Karabachu, w tym nieformalnych wezwań do jej wcześniejszego zakończenia. Nie jest jeszcze jasne, w jakim stopniu Moskwa jest gotowa zaakceptować „nową rzeczywistość”. Rzeczywiście, od połowy lat 90. Moskwa jasno określiła swoją strefę interesów – przestrzeń postsowiecką – i od tego czasu nigdy nie zrezygnowała z tego stanowiska.

Powiązany artykuł