Co robi Rosja, gdy rosną napięcia na granicach Armenii i Azerbejdżanu?

Ponieważ napięcia na granicy Armenii i Azerbejdżanu wciąż narastają i rozprzestrzeniają się, wielu Ormian pyta: dlaczego nasi rosyjscy sojusznicy nie wkraczają? Napięcia w regionie są najwyższe od zakończenia wojny w zeszłym roku. Rosja gra na luzie wyczekując, czy też nie chce się realnie zaangażować?

Wydarzenia wzdłuż (nie wyznaczonej oficjalnie) granicy między dwoma krajami przyspieszyły w ciągu ostatniego tygodnia, a zgłoszono kilka poważnych incydentów.

Dwa najpoważniejsze to zastrzelenie armeńskiego żołnierza w siedem kilometrów od terytorium Armenii (Azerbejdżan zaprzeczył, że był w to zamieszany) oraz schwytanie sześciu armeńskich żołnierzy, o których Baku powiedział, że przekroczyli granicę na jego terytorium, aby rozłożyć miny (Armenia przyznała, że kładli miny, ale podkreślono, że to po ich stronie granicy).

Niespokojnie na niewytyczonej granicy

Oba miały miejsce wzdłuż granicy prowincji Gegharkunik w Armenii i regionu Kelbajar w Azerbejdżanie, nad którym Azerbejdżan odzyskał kontrolę podczas zeszłorocznej wojny. Niemniej geografia incydentów granicznych staje się coraz szersza. W ostatnim tygodniu w rejonie, w którym wojska azerbejdżańskie posuwały się od 12 maja, na południe między regionami Syjunik w Armenii i Laczin, odbyła się seria starć między żołnierzami armeńskimi i azerbejdżańskimi. Chociaż niektóre wojska azerbejdżańskie wycofały się od tamtego czasu, inne pozostają tam, na tym, co według Ormian jest ich terytorium.

Armeńscy mieszkańcy Syjunik i Gegharkunik donoszą, że siły azerbejdżańskie również dokonywały dodatkowych wypadów na te tereny. W mieście Sisian wszyscy męscy pracownicy administracji miejskiej zostali zmobilizowani do ochotniczych jednostek obronnych. I choć sytuacja w północnym odcinku granicy jest spokojniejsza, w Armenii narastały obawy, że Erywań może przygotowywać się do oddania kilku enklaw i skrawków terytorium, które odebrał Azerbejdżanowi w latach 90.

Ponieważ napięcie wciąż rośnie, są to prawdopodobnie najbardziej niepewne okresy w ciągu sześciu miesięcy od zakończenia walk. Narastają obawy dotyczące ryzyka wojny przez przypadek, wynikającego z błędnego zrozumienia zagrożenia i błędnych obliczeń przez którąkolwiek ze stron. Bez powrotu do dyplomacji ryzyko to nadal jest duże.

Moskwa milczy

Rosja w tym konflikcie odgrywa kilka ról. Prezydent Władimir Putin jest trzecim sygnatariuszem oświadczenia o zawieszeniu broni między Armenią a Azerbejdżanem z 10 listopada. W ramach tego porozumienia Rosja wysłała 2000 żołnierzy sił pokojowych do Górskiego Karabachu, aby pomóc rozdzielić obie strony. Rosja jest także jednym ze współprzewodniczących Grupy Mińskiej OBWE, organu, który zachowuje przynajmniej nominalną rolę w pośredniczeniu w porozumieniu pokojowym.

Rosja jest również traktatowym sojusznikiem Armenii za pośrednictwem Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ), swego rodzaju poradzieckiego NATO. Posiada bazę wojskową w Armenii, która podobno utworzyła posterunki w Syjunik, aby pomóc w radzeniu sobie z napięciami granicznymi. Wspomniane siły rosyjskie w regionie nie były widziane ani słyszane, gdy to wszystko się działo. Chociaż pojawiały się doniesienia, że ,,mirotworcy” byli zaangażowani we wczesnych dniach natarcia Azerbejdżanu w rejonie Syjunik, w żadnym z wielu opisów napięć na granicy od tamtej pory nie ma wzmianki o tym, że siły rosyjskie podjęły zdecydowane kroki.

Również pod względem dyplomatycznym Moskwa milczała. Armenia coraz częściej wzywa OUBZ (faktycznie zarządzaną przez Rosję) do zaangażowania się, ale jak dotąd z niewielkim skutkiem. Na posiedzeniu parlamentu 26 maja p.o. premiera Nikol Paszynian narzekał: „Szybkość działań OUBZ jest dla nas nie do przyjęcia, ale nadal pracujemy w tym kierunku, aby wyjaśnić stanowiska naszych partnerów w OUBZ. Pragnę jednak zauważyć, że dotychczas OUBZ nie wyraziła jasnego stanowiska, nie zadeklarowała, że ​​Azerbejdżan powinien wycofać swoje siły z terytorium Armenii”.

Erywań alarmuje OUBZ

Minister spraw zagranicznych Ara Ajvazjan zwołał spotkanie ambasadorów państw członkowskich OUBZ, które mają ambasady w Erywaniu – Białorusi, Kazachstanu i Rosji – i powiedział im, że „brak odpowiedniej reakcji na śmiertelne działania sił zbrojnych Azerbejdżanu ze strony międzynarodowej społeczności, a zwłaszcza państw członkowskich OUBZ, doprowadzą do dalszej eskalacji sytuacji ”.

Wkrótce po tym, jak Azerbejdżan zbliżył się do Syjunik, Armenia zwróciła się do OUBZ za pośrednictwem art. 2 statutu organizacji, który wzywa państwa członkowskie do wzajemnych konsultacji w kwestiach bezpieczeństwa międzynarodowego. Erywań nie powołał się jeszcze na Artykuł 4, przepis dotyczący bezpieczeństwa zbiorowego, który zobowiązuje innych członków do pomocy w obronie siebie nawzajem, ale rozważa to, powiedział 26 maja Ruben Rubinjan, przewodniczący parlamentarnej komisji spraw zagranicznych. „Biorąc pod uwagę najnowsze osiągnięcia, nie wykluczam, że przejdziemy do artykułu 4.”

Publiczna reakcja ze strony OUBZ była skromna. Sekretarz prasowy organizacji powiedział, w odpowiedzi na zapytanie rosyjskiej agencji informacyjnej RIA Novosti dotyczące komentarzy Paszyniana, że ​​są one „brane pod uwagę”.

W międzyczasie Azerbejdżan konsekwentnie argumentował, że nie ma potrzeby angażowania się OUBZ, ponieważ twierdzi, że wszystko, co robi, znajduje się po jego stronie granicy. Minister spraw zagranicznych Jeyhun Bajramov w rozmowie telefonicznej ze swoim odpowiednikiem z Tadżykistanu (obecnie przewodniczącym organizacji) powiedział, że „nie ma żadnego uzasadnienia dla apelowania do [OUBZ], to nic innego jak próba upolitycznienia sprawy przez koła rządzące w Armenii”.

Bezczynność OUBZ i Moskwy

To nie pierwszy raz, kiedy OUBZ jest oskarżana o bezczynność. Organizacja bezpieczeństwa zbiorowego nie została uruchomiona, kiedy Kirgistan oficjalnie zaapelował o pomoc w 2010 roku. Armenia od dawna jest jednak najbardziej aktywnym członkiem organizacji, biorąc pod uwagę, że spośród wszystkich państw członkowskich zawsze stawała w obliczu najpoważniejszej perspektywy wojny międzypaństwowej.

Podczas zeszłorocznej wojny Ormianie narzekali, że OUBZ nie przyszła z pomocą Armenii, ale w tym przypadku walki ograniczały się (z pewnymi małymi wyjątkami) do terytorium uznawanego na arenie międzynarodowej za terytorium Azerbejdżanu w Górskim Karabachu i jego okolicach. Jeśli ormiańskie roszczenia są teraz słuszne (istnieje prawdziwy brak niezależnego potwierdzenia roszczeń po obu stronach), a Azerbejdżan wkracza na terytorium Armenii, to jest to coś innego.

Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa również zbagatelizowała napięcie graniczne i powiedziała, że ​​długoterminowym rozwiązaniem jest formalne wytyczenie granicy, co pozostaje nieoficjalne, ponieważ obie strony nigdy nie doszły do ​​porozumienia w tej sprawie po upadku Związku Radzieckiego. „Rosja jest gotowa pomóc temu [procesowi demarkacji i delimitacji] w każdy możliwy sposób” – powiedziała Zacharowa 26 maja.

Względny spokój publiczny w Rosji mógłby w rzeczywistości odzwierciedlać fakt, że są oni bardziej aktywni za kulisami; bez wątpienia to, co widzimy, to wierzchołek góry lodowej. Głośniej wspierali Armenię inni partnerzy międzynarodowi. Przedstawiciel Stanów Zjednoczonych w OBWE powiedział 25 maja, że: „Ruchy wojskowe na spornych terytoriach są niepotrzebnie prowokacyjne. Oczekujemy, że Azerbejdżan wycofa wszystkie siły i wzywamy obie strony do natychmiastowego rozpoczęcia negocjacji w celu wytyczenia ich wspólnych granic międzynarodowych ”.

Irański minister spraw zagranicznych Mohammad Javad Zarif, który ostatnio odwiedził Azerbejdżan i Armenię, powiedział w Erywaniu: „Mam… nadzieję, że uda nam się znaleźć opcje rozwiązania zaostrzonej ostatnio sytuacji. Stwierdziliśmy ponownie że uznawane na arenie międzynarodowej granice i integralność terytorialna to nasza czerwona linia ”.

Wybory w Armenii tłem dla wydarzeń w regionie

W tle tego wszystkiego znajduje się ormiańska kampania wyborcza, w której kwestią priorytetową jest bezpieczeństwo narodowe. Ciągłe napięcie i niezdolność obecnych władz do utrzymania go pod kontrolą bez wątpienia szkodzi Paszynianowi i jego partii przed głosowaniem 20 czerwca. To sprawia, że ​​jest nieprawdopodobne, aby władze w Erywaniu celowo podsycały napięcie.

Jednocześnie zarówno Baku, jak i Moskwa będą prawdopodobnie bardziej zadowolone (w krótkoterminowej perspektywie) z pozostania u władzy Paszyniana, niż zastąpienia go przez jednego z jego konkurentów, którzy w większości są bardziej radykalni i mniej chętni w zaangażowanie się w oświadczenie o zawieszeniu broni podpisane przez Paszyniana. Cokolwiek się wydarzy, w przyszłym miesiącu napięcie regionie będzie wciąż wysokie.