Decyzja Waszyngtonu o zablokowaniu Irakowi importu gazu z Turkmenistanu w ramach umowy swapowej z Iranem może okazać się problematyczna dla Bagdadu, ale może na nowo rozpalić zainteresowanie budową gazociągu transkaspijskiego, który umożliwi przepływ turkmeńskiego gazu do Europy. Turkmenistan wykazuje zainteresowanie tym pomysłem.
Decyzja Waszyngtonu była częścią wysiłków na rzecz zwiększenia presji sankcyjnej na Teheran i nie miała na celu ukarania ani Bagdadu, ani Aszchabadu, choć oba te kraje zostaną poszkodowane.
Irak cierpi z powodu paraliżujących niedoborów energii, a import gazu z Turkmenistanu przez Iran przez kilka lat był szybkim rozwiązaniem, podczas gdy iraccy urzędnicy pracowali nad wykorzystaniem własnych, niedoszacowanych rezerw gazu w kraju. Znaczna część tych rezerw znajduje się na terenach, które nie są w pełni kontrolowane przez Bagdad, a ich uruchomienie może zająć jeszcze kilka lat.
5 mld metrów sześciennych rocznie, które Bagdad zamierzał importować przez najbliższe lata, to tylko ułamek szacowanych 34 mld m3, które Turkmenistan rocznie eksportuje do Chin. Decyzja Waszyngtonu prawdopodobnie wywoła jednak w Aszchabadzie pytania o strategię eksportową tego kraju. Wydaje się, że turkmeńska umowa gazowa z Turcją, obejmująca umowę o wymianie z Iranem, również została wstrzymana. Umowa – zapowiadana jako ważny krok na drodze do udowodnienia zachodnim inwestorom, że Turkmenistan może być zaufanym partnerem biznesowym – zakłada początkowo odbiór przez Turcję do 1,3 mld m3 gazu z Turkmenistanu w tym roku, a potencjalnie większe ilości w nadchodzących latach.
Jednak Maksat Babajew, prezes Turkmengazu, wskazał pod koniec października, że umowa została wstrzymana z nieokreślonych przyczyn technicznych. Turkmenistan ma na swoim koncie to, że trudno jest ustalić ceny gazu. Na przykład w 2022 roku Turkmenistan wysłał do Azerbejdżanu do 2 mld metrów sześciennych gazu w ramach rocznej umowy swapowej z Iranem, która wydawała się odnawiana i rozszerzana, dopóki Baku i Aszchabad nie dojdą do porozumienia w sprawie ceny. Jednak w przypadku umowy z Turcją punktem spornym może być struktura wymiany z udziałem Iranu.
Aszchabad może być teraz zmuszony do ponownego przemyślenia swojej koncentracji na eksporcie do sąsiadów w regionie, wykorzystując krajową infrastrukturę tranzytową Iranu. Ostatnie wydarzenia mogą skłonić Aszchabad do aktywniejszego inwestowania w dedykowane szlaki eksportu gazu, którego celem jest jego największy potencjalny rynek – Europa. Wydaje się, że możliwe konsekwencje amerykańskiej blokady zostały zrozumiane przez Aszchabad. Przemawiając 22 października na V Forum Jedwabnego Szlaku w Tbilisi, turkmeński minister spraw zagranicznych Raszid Meredow potwierdził, że Aszchabad jest zaangażowany w ożywienie koncepcji „Jedwabnego Szlaku” tranzytu gazu z Azji Centralnej do Europy.
„Turkmenistan zawsze podkreślał wielkie znaczenie kierunku zachodniego, a konkretnie stworzenia stabilnego korytarza energetycznego wzdłuż szlaku Morze Kaspijskie – Kaukaz Południowy – Europa” – powiedział. Pojawiają się też sygnały, że Azerbejdżan, przez który musiałby przechodzić turkmeński gaz eksportowany do Turcji i Europy, jest otwarty na ten pomysł. Strategia Baku zawsze polegała na priorytetowym traktowaniu zagospodarowania i eksportu gazu z własnych złóż. Jednak wysiłki na rzecz zwiększenia wydobycia gazu z gigantycznego pola gazowego Shah Deniz i pola naftowego Azeri-Chirag-Guneshli nie przyniosły jeszcze rezultatów. Dodatkowe ilości turkmeńskiego gazu mogłyby zatem pomóc Baku w ostatecznym wywiązaniu się ze zobowiązań w zakresie dostaw.
Jeśli wszystkie strony poprą gazociąg transkaspijski, inwestorzy będą bardziej skłonni rozważyć finansowanie budowy, a także niezbędnej rozbudowy przepustowości istniejących linii przez Azerbejdżan, Gruzję i Turcję do Europy. Gaz mógłby być również potencjalnie przesyłany rurociągiem zbudowanym wzdłuż planowanego korytarza lądowego Armeńsko-Azerbejdżańskiego, nazwanego Szlakiem Trumpa dla Międzynarodowego Pokoju i Dobrobytu.