Było to zupełnie niespodziewane i zaskakujące ogłoszenie. Astana próbuje mieć ciastko i jednocześnie je zjeść. W niezwykłym oświadczeniu wydanym 14 czerwca władze Kazachstanu poinformowały, że wybrały państwową rosyjską firmę Rosatom do budowy pierwszej elektrowni jądrowej w Kazachstanie.

Prawdziwe zaskoczenie nastąpiło później tego samego dnia, gdy Almassadam Satkalijew, prezes kazachskiej agencji energetyki jądrowej, powiedział w wywiadzie, że kraj zbuduje drugą elektrownię, wybudowaną przez chińską spółkę państwową, która zajęła drugie miejsce w przetargu na budowę pierwszej elektrowni.

Kazachski dwuetapowy program nuklearny pokazuje, że pomimo przewidywań, że Azja Centralnej odsunie się od Rosji po inwazji na Ukrainę, Kreml wciąż znajduje sposoby na utrzymanie swoich wpływów. Wynik pokazuje również, że państwa Azji Centralnej nie mogą sobie pozwolić na odrzucenie Chin. Równowaga między Pekinem a Moskwą stanowiła kluczowy element kazachskiej polityki zagranicznej w ostatniej dekadzie, a kolejna dekada pokaże, czy Astana będzie potrafiła skutecznie wykorzystać tę równowagę do zaspokojenia swoich potrzeb energetycznych, nie wiążąc się zbyt ściśle z żadnym z państw.

Geopolityka w tle

Choć kampania Rosatomu była w dużej mierze nacechowana czynnikami geopolitycznymi, obserwatorzy twierdzą, że firma rzeczywiście mogła zaproponować Kazachstanowi korzystną ofertę. Rosja już przetwarza znaczną część uranu z Kazachstanu, oba kraje mają wspólny język i kulturę. Rosatom dysponuje najnowocześniejszą technologią i portfelem 19 zagranicznych projektów reaktorów, a firma zaoferowała korzystne warunki kredytowania i utylizację odpadów jądrowych.

Oficjalnie kazachska agencja energii jądrowej poinformowała, że ​​Rosatom będzie przewodził międzynarodowemu konsorcjum budującemu elektrownię, ale większość ekspertów uważa za wysoce nieprawdopodobne, aby dołączyły do ​​niego inne duże, zwłaszcza zachodnie, firmy. Kazachska elektrownia jądrowa zbudowana przez Związek Radziecki nad Morzem Kaspijskim została zamknięta w 1999 r. i od tego czasu toczyły się rozmowy o budowie nowej, chociaż dyskusje te zintensyfikowały się po dojściu do władzy prezydenta Kasyma-Żomarta Tokajewa w 2019 r. 

Zwolennicy powołują się na potrzebę zmniejszenia deficytu energetycznego Kazachstanu, który według prognoz rządu może wzrosnąć z dwóch gigawatów w godzinach szczytu w 2024 r. do siedmiu gigawatów do 2030 r., podczas gdy przeciwnicy podnoszą kwestie związane z ochroną środowiska i kosztami. Siedemdziesiąt jeden procent głosujących poparło referendum przeprowadzone w październiku ubiegłego roku, w którym podniesiono kwestię budowy nowej elektrowni jądrowej, a rząd Kazachstanu opublikował w kwietniu krótką listę wykonawców, na której znalazły się między innymi Rosatom, China National Nuclear Corporation, francuski EDF i Korea Hydro & Nuclear Power.

Rosatom planuje zakończyć projekt do 2036 r. Wpisuje się to w szersze ambicje Rosji w regionie. W 2023 r., gdy wpływy Gazpromu słabł z powodu wojny na Ukrainie i zachodnich sankcji, Władimir Putin podpisał dokument polityki zagranicznej, w którym podkreślono rolę energetyki jądrowej jako narzędzia dyplomacji. Następnie Azja Centralna znalazła się w centrum uwagi Rosatomu.  Rosatom podpisał kontrakt na budowę elektrowni jądrowej w Uzbekistanie i prowadzi rozmowy z Biszkekiem w sprawie elektrowni w Kirgistanie.

Chiny dostaną swoją elektrownie

Chociaż Rosatom nie jest bezpośrednio objęty sankcjami, nadal może przeciągnąć harmonogram budowy, a problemy Rosji z finansowaniem trzech elektrowni węglowych w budowie w Kazachstanie budzą obawy o podobne problemy z elektrownią jądrową. Jednak konsekwencje odrzucenia Rosatomu mogły mieć wpływ na Astanę. Agencja energii jądrowej zaprzeczyła, jakoby na decyzję miały wpływ względy polityczne, twierdząc, że podyktowana jest ona wyłącznie względami bezpieczeństwa energetycznego i rozwoju.

Para reaktorów zostanie wybudowana w mieście Ulken na południowym krańcu jeziora Bałchasz, 325 kilometrów na północny zachód od Ałmaty. Nie wiadomo jednak, ile to będzie kosztować i jak dokładnie będzie wyglądać finansowanie ze strony Rosji. Koszt wyniesie co najmniej 15 miliardów dolarów, a Kazachstan będzie spłacał rosyjskie pożyczki. „Właścicielem elektrowni będzie Republika Kazachstanu” – powiedział Satkalijew, przewodniczący agencji energetyki jądrowej, w wywiadzie dla kazachskiego medium Vlast 14 czerwca. Wybór Rosatomu oznaczał odrzucenie Chin. 

Informacja o tym, że Rosatom wygrał przetarg z państwową China National Nuclear Corporation, pojawiła się niezręcznie na dwa dni przed przybyciem prezydenta Chin Xi Jinpinga do Astany na drugi szczyt Chiny–Azja Centralnej. Kazachstan stara się załagodzić sytuację, zapowiadając budowę drugiej elektrowni. Szczegóły dotyczące drugiej elektrowni są jeszcze mniej jasne niż w przypadku pierwszej, zwłaszcza jeśli chodzi o sposób, w jaki Kazachstan zapłaci za dwie elektrownie.

Oświadczenie agencji nuklearnej z 16 czerwca sugerowało, że obecne porozumienie może zostać zniweczone, jeśli pomoc Rosji w finansowaniu nie zostanie zabezpieczona na satysfakcjonujących warunkach. „Jeśli mówimy o ogólnym kontrakcie, zostanie on zawarty po podpisaniu międzyrządowych porozumień między Kazachstanem a Rosją w sprawie głównych warunków współpracy i zapewnienia międzypaństwowego finansowania eksportowego” – czytamy w oświadczeniu agencji. Podczas szczytu Chiny-Azja Centralna kazachscy urzędnicy wypowiadali się niemal tak, jakby chcieli wybudować obie elektrownie jednocześnie, a wicepremier Roman Sklyar powiedział reporterom, że druga elektrownia może zostać ukończona przed pierwszą, w zależności od zastosowanej technologii.