Dwa tygodnie po groźbie podjęcia kroków prawnych w celu zakończenia zarządzania armeńską siecią kolejową przez Rosję i po otrzymaniu surowych ostrzeżeń ze strony Moskwy, premier Nikol Paszynian oświadczył, że jest otwarty na „kompromis” w tej sprawie.

Paszynian jasno dał do zrozumienia, że ​​jego rząd nie zerwie jednostronnie 30-letniej umowy o zarządzanie z monopolistą Rosyjskimi Kolejami Państwowymi (RŻD) podpisaną w 2008 roku. Wycofał się również ze swoich gróźb, że będzie pobierał od RŻD nawet 2 miliardy dolarów rocznie za prawa do zarządzania.

„Zasugerowałem to jako jeden z możliwych scenariuszy rozwoju, nie mając żadnych konkretnych planów” – powiedział dziennikarzom. „Chcemy polubownego rozwiązania, nie chcemy zerwania [umowy]” – powiedział. „Zawsze możemy to zrobić, możemy to zrobić dzisiaj, ale nie chcemy iść tą drogą”. Wypowiedzi te kontrastowały z tym, co Paszynian powiedział 30 lipca, trzy dni po pozornie napiętej rozmowie telefonicznej z Władimirem Putinem. Oświadczył, że nie ma „alternatywy” dla zakończenia rosyjskiej kontroli nad armeńskimi kolejami.

„Jeśli dojdzie do nieporozumienia, to pójdziemy do arbitrażu, żeby coś zrobić, żeby przedyskutować” – powiedział. Przewodniczący RŻD, Oleg Biełozierow, odpowiedział, że Erywań będzie musiał zrekompensować swojej firmie około 400 milionów dolarów inwestycji, które, jak twierdzi, poczyniła w sieć od 2009 roku. Rosyjski minister rozwoju gospodarczego Maksim Reszetnikow powtórzył to ostrzeżenie. Reszetnikow powiedział, że Armenia również zapłaci wysoką cenę za wyjście z Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej.

Moskwa nadal naciska na Erywań, aby zwołał referendum w sprawie pozostania w kierowanym przez Rosję bloku handlowym lub kontynuowania starań o członkostwo w Unii Europejskiej. Paszynian nadal waha się przed tym, mając na uwadze silne uzależnienie armeńskiej gospodarki od Rosji. Paszynian po raz pierwszy wezwał do zakończenia obecności RŻD w Armenii w lutym. Stwierdził, że armeńską koleją powinna zarządzać inna, nierosyjska firma, ponieważ jej obecny status zniechęca Turcję i Azerbejdżan do wykorzystywania znacznie większego obszaru terytorium Armenii do celów tranzytowych.

Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych odrzuciło oświadczenie Paszyniana jako „dziwaczne” i „nie do przyjęcia”. Wicepremier Rosji Aleksiej Owerczuk w podobny sposób zbagatelizował w kwietniu deklarowane przez Paszyniana uzasadnienie pozbawienia RŻD praw zarządczych. Argumentował, że Turcja już buduje linię kolejową, która będzie przebiegać z Karsu na wschodzie Turcji do azerbejdżańskiej enklawy Nachiczewan, omijając Armenię.