Rządząca partia Gruzińskie Marzenie odniosła miażdżące zwycięstwo w wyborach samorządowych w Gruzji 4 października w obliczu bojkotu opozycji, niskiej frekwencji wyborczej i minimalnej obecności międzynarodowego monitoringu.
Krytycy twierdzą, że wybory zostały zmanipulowane w celu sfabrykowania konkurencyjnego wizerunku przez partie „technicznej opozycji” sprzymierzone z Gruzińskim Marzeniem.
Po nieudanych protestach opozycji premier Irakli Kobachidze stwierdził, że protesty zostały zorganizowane przez zagraniczne służby wywiadowcze, co stanowi argument za potencjalną delegalizacją partii opozycyjnych i umocnieniem władzy Gruzińskiego Marzenia.
Zwycięstwo bez konkurencji
4 października w Gruzji odbyły się wybory samorządowe, w których wzięło udział 12 partii politycznych. Zgodnie z przewidywaniami rządząca partia Gruzińskie Marzenie, kontrolująca władzę na szczeblu centralnym, zdobyła bezwzględną większość we wszystkich 64 gminach. Przedstawiciele Gruzińskiego Marzenia zostali wybrani na merów wszystkich gmin, partia zdobyła też bezwzględną większość mandatów w sejmikach miejskich (sakrebulo). Według danych Centralnej Komisji Wyborczej w całym kraju swoje głosy na Gruzińskie Marzenie oddało 81,7 proc. wyborców (1 104 545 głosów). Stało się to możliwe m.in. dzięki bojkotowi wyborów przez co najmniej dziewięć wpływowych partii opozycyjnych.
W wyborach wzięły udział dwie partie opozycyjne – Silna Gruzja – partia Lelo i partia Dla Gruzji – co spotkało się z krytyką ze strony reszty opozycji. Niektórzy podejrzewają, że te dwie małe partie próbują wykorzystać kryzys polityczny w kraju, zwłaszcza biorąc pod uwagę plany władz dotyczące uchwalenia delegalizacji dla wszystkich głównych partii opozycyjnych. To przekształciłoby te dwie partie w wyłączną opozycję – coś, czego w przeciwnym razie nie byłyby w stanie osiągnąć w konkurencyjnym środowisku. Obie strony mają doświadczenie we współpracy z Gruzińskim Marzeniem. Przywódca partii Dla Gruzji, Giorgi Gacharia, w latach 2019-2021 pełnił funkcję premiera z ramienia Gruzińskiego Marzenia.
Na drugim miejscu w Gruzji uplasowała się partia Silna Gruzja – Lelo z 90 790 głosami (6,7 proc.). Na trzecim miejscu uplasowała się parta byłego premiera Gruzji z 49 815 głosami (3,7 procent). 4 października opozycja wybrała dwie różne strategie. Partia Silna Gruzja – Lelo i Dla Gruzji, choć wraz z innymi partiami uznały wybory parlamentarne w 2024 r. za nielegalne, miały zdecydować się na wykorzystanie wyborów samorządowych jako środka do odsunięcia od władzy Gruzińskiego Marzenia. Inna część opozycji wybrała drogę rewolucji i bojkotu. Obie strategie zawiodły jednak z powodu niekompetencji i braku organizacji.
4 października opozycja, kierowana przez Grupę Inicjatywną, której przewodzi Paata Burchuladze, światowej sławy śpiewak operowy i założyciel antyrządowego ruchu obywatelskiego „Aleja Rustaveli”, zorganizowała pokojową demonstrację, w której wzięły udział tysiące osób. Organizatorzy przewidywali pokojową rewolucję mającą na celu obalenie obecnego rządu. Próba opozycji nie powiodła się jednak. Po wiecu uczestnicy, którzy zebrali się przed budynkiem parlamentu, odczytali deklarację o przekazaniu władzy ludowi i podjęli próbę przemarszu na pobliski pałac prezydencki. Policja użyła wobec nich siły.
Bez misji OBWE
Demonstracja została rozpędzona, a wszyscy organizatorzy komitetu organizacyjnego zostali aresztowani jeszcze tej samej nocy. 5 października gruzińska Państwowa Służba Bezpieczeństwa (SSSG) poinformowała o odkryciu „dużej ilości broni palnej, amunicji i materiałów wybuchowych z detonatorem ukrytych w lesie w pobliżu Tbilisi”. Według SSSG obywatel Gruzji, który został już aresztowany, zakupił dużą ilość broni palnej, amunicji i materiałów wybuchowych na polecenie gruzińskiego przedstawiciela jednej z jednostek wojskowych działających na Ukrainie. SSSG twierdzi, że akty sabotażu zostały zaplanowane w Tbilisi 4 października. W większości gmin kandydaci Gruzińskiego Marzenia nie mieli konkurencji w wyborach na burmistrza. W co najmniej 25 z 64 okręgów wyborczych kandydaci na burmistrzów z ramienia Gruzińskiego Marzenia otrzymali 100 proc. głosów. W wyborach wzięło udział 1 438 116 obywateli, co stanowi 40,93 procent wszystkich zarejestrowanych wyborców w kraju. Była to najniższa frekwencja wyborcza w historii wyborów w Gruzji.
Jeden z najbardziej wpływowych liderów Gruzińskiego Marzenia urzędujący mer Tbilisi Kacha Kaładze, został wybrany po raz trzeci, zdobywając 71,5 proc. głosów (214 872 wyborców). W 2017 r., kiedy po raz pierwszy wystartował w wyborach na mera i jego poparcie było na najwyższym poziomie, otrzymał 204 061 głosów. Wielu obywateli, posłuchawszy apeli głównych partii opozycyjnych, odmówiło udziału w głosowaniu. Na wyborach nie było praktycznie żadnych miejscowych i zagranicznych obserwatorów, albo było ich tylko minimalna liczba. W wyborach samorządowych wzięło udział tylko 81 międzynarodowych obserwatorów z 28 organizacji, podczas gdy w poprzednich wyborach samorządowych w 2021 r. obecnych było ponad 1000 zagranicznych obserwatorów. Większość zagranicznych obserwatorów reprezentowała postsowieckie kraje, a także państwa Afryki i Bliskiego Wschodu. Gruzińskie Marzenie sprawiło, że tym razem zabrakło nawet Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE), która tradycyjnie monitoruje wybory w Gruzji. Początkowo rząd stwierdził jedynie, że OBWE nie ma praktyki w monitorowaniu wyborów lokalnych i w związku z tym odmówił ich zaproszenia. Na cztery tygodnie przed wyborami Gruzińskie Marzenie nagle zdecydowało się zaprosić OBWE, która odmówiła z powodu braku czasu na przygotowania.
Premier Gruzji Irakli Kobachidze określił masową demonstrację w Tbilisi i późniejszą próbę zajęcia pałacu prezydenckiego jako akcję zaaranżowaną przez zagraniczne służby wywiadowcze, odnosząc się do państw UE i Stanów Zjednoczonych. Kobachidze nie wspomniał bezpośrednio o Stanach Zjednoczonych, ale zaledwie kilka dni wcześniej, 2 października, nowy szef SSSG i bliski sojusznik premiera, Mamuka Mdinaradze, oskarżył ambasadę USA o finansowanie radykalnych grup dążących do obalenia gruzińskiego rządu. Kobachidze obiecał ukarać wszystkich odpowiedzialnych, skutecznie zapowiadając dalsze represje. Praktycznie wszyscy kluczowi liderzy wpływowych partii byli już w więzieniach. Piąta prezydent Gruzji Salome Zurabiszwili określiła jednak zamieszki w Tbilisi i próbę zdobycia Pałacu Prezydenckiego jako nieudaną rosyjską operację specjalną. „Zastawili swego rodzaju pułapkę, która polegała na włamaniu się do Pałacu Prezydenckiego” – stwierdziła.
Moskwa komentuje
Kobachidze na drugi dzień po zwycięstwie w wyborach samorządowych, stwierdził, że Unia Europejska musi pogodzić się z tym, że Gruzińskie Marzenie będzie rządzić krajem przez długi czas. Powiedział, że pragmatyczne byłoby dla Unii Europejskiej zresetowanie stosunków z partią rządzącą w Gruzji. Zwycięstwo Gruzińskiego Marzenia w wyborach samorządowych i fiasko rewolucji skomentował główny ideolog Kremla Aleksandr Dugin. Na VKontakte napisał: „Gruzja jest jedynym krajem na Kaukazie Południowym, w którym ostatnio jest lepiej, a nie gorzej”. W osobnym poście napisał: ,,Globaliści widzą, jak udaje im się nas przechytrzyć w przestrzeni postsowieckiej, a tutaj Gruzja wyraźnie przeciwstawia się ich trendowi. Jest całkowicie niechętna do walki z Rosją, co oznacza, że jest to idealny moment na przeprowadzenie tam kolorowej rewolucji. Desperacko potrzebujemy teraz historii sukcesu. W przestrzeni postsowieckiej i poza nią”.
Dugin powtarza retorykę Gruzińskiego Marzenia o rzekomo zewnętrznie zorganizowanej rewolucji. Prowokacja ta dostarczyła Gruzińskiemu Marzeniu bezprecedensowych podstaw do uzasadnienia długotrwałej narracji, jakoby pewne siły rzekomo próbowały obalić porządek konstytucyjny siłą. Gruzińskie Marzenie ma przekonujące argumenty za potencjalną delegalizacją kilku partii opozycyjnych i umocnieniem swojej władzy, nawet przy rekordowo niskim poparciu społecznym.