W ostatnim czasie na Kremlu odbył się niezwykły pochód byłych i potencjalnych przyszłych przywódców Azji Centralnej. Rustam Emomali z Tadżykistanu spotyka się z Putinem, a Saida Mirzijojewa z Uzbekistanu rozmawia z rosyjskim premierem.
Na tym samym odcinku, na którym były prezydent Kazachstanu, Nursułtan Nazarbajew, odbył niespodziewane spotkanie z Władimirem Putinem, oficjalnie zadebiutowały w Moskwie dzieci przywódców Tadżykistanu i Uzbekistanu, często wymieniane jako potencjalni następcy swoich ojców. Fala wystąpień wysyłała sygnały o statusie samych przybyszów, a także o stanie stosunków między ich krajami a Rosją.
Rustam Emomali, 37-letni syn tadżyckiego prezydenta Emomali Rahmona, odbył swoje pierwsze oficjalne spotkanie z Putinem 28 maja, jako mer stołecznego Duszanbe. Powszechnie oczekuje się, że Emomali zastąpi swojego 72-letniego ojca w perspektywie krótko- i średnioterminowej, a oficjalna wizyta u Putina była znakiem, że Kreml nie sprzeciwia się przekazaniu relacji ojca z synem. Zwięzłość oświadczenia Kremla na temat spotkania sugerowała, że było to niewiele więcej niż sesja zdjęciowa i krótka rozmowa.
Awans córki prezydenta Uzbekistanu
To kolejny dowód na to, że Rustam jest przedstawiany jako wybrany następca. Opinia Rosji na ten temat ma znaczenie, więc spotkanie twarzą w twarz z Putinem z pewnością jest budowaniem relacji, które jest kluczem do planowanej transformacji. Następnego dnia Saida Mirzijojewa, najstarsza córka prezydenta Uzbekistanu Szawkat Mirzijojewa, która w ostatnim czasie awansowała w administracji prezydenckiej, odbyła serię spotkań na wysokim szczeblu na Kremlu z premierem Rosji Michaiłem Miszutinem i trzema wpływowymi doradcami Putina.
67-letni Mirzijojew doszedł do władzy w 2016 r. i zgodnie z konstytucją może sprawować urząd do 2037 r., więc rozmowy o jego sukcesji są bardziej odległe. Jednak Mirzijojewa jest często postrzegana jako kandydatka na następczynię, zwłaszcza po tym, jak mąż jej młodszej siostry popadł w niełaskę po tajemniczym, nieudanym zamachu w zeszłym roku. Mimo to polityczna przyszłość Mirzijojewej jest znacznie mniej jasna niż Emomali w Tadżykistanie. Emomali i Putin rozmawiali o współpracy gospodarczej i migrantach zarobkowych. Do spotkania doszło prawdopodobnie dzięki pomocy Walentyny Matwijenko, przewodniczącej wyższej izby rosyjskiego parlamentu. Miała okazję zbudować relację z Emomali, który jest również przewodniczącym wyższej izby tadżyckiego parlamentu, poprzez zgromadzenia międzyparlamentarne Wspólnoty Niepodległych Państw.
Wcześniej Putin miał niewielki kontakt z Emomali. Według ocen analityków Władimir Putin przez długi czas był przeciwny tej kandydaturze. Pogląd z Kremla był taki, że Emomali może nie być postacią, którą Moskwa chciałaby widzieć po Emomali Rahmonie. Rahmon mianował swojego syna na różne stanowiska rządowe od czasu, gdy ten otrzymał dyplom uniwersytecki. W wieku dwudziestu kilku lat Emomali nie był postrzegany jako poważna postać, ale zbudował sobie lepszą reputację, odkąd został mianowany merem Duszanbe w 2017 roku i wybrany do wyższej izby parlamentu w 2020 roku. Jego pozycja jako marszałka czyni go konstytucyjnie pierwszym w kolejce do prezydentury.
Przynajmniej jedna z plotek o tym, dlaczego do tej pory nie doszło do transformacji, jest spowodowana czynnikiem rosyjskim; fakt, że Putin i inni przywódcy w Rosji nie postrzegają Rustama jako wystarczająco dorosłego i wystarczająco kompetentnego, aby jeszcze przejąć stery. Spotkanie na Kremlu jest znakiem, że Moskwa przezwycięża te zastrzeżenia i choć Putin nie mógł zawetować planu sukcesji, jego zgoda pozostaje ważna dla Tadżykistanu.
Znaczenie Rosji w procesie tranzytu władzy
Rahmon był niezłomnym sojusznikiem Putina; Rosja ma w tym kraju bazę wojskową, a setki tysięcy Tadżyków pracuje w Rosji jako migranci zarobkowi. Rahmon podjął ostatnio inne kroki, aby ułatwić swojemu synowi drogę do władzy, w tym roszady w agencjach bezpieczeństwa i Ministerstwie Sprawiedliwości, w tym odsunięcie wpływowych członków rodziny ze stanowisk rządowych. Transformacja polityczna w sąsiednim Uzbekistanie jest prawdopodobnie dalej na horyzoncie, nie ustają dyskusje o szansach 40-letniej Mirzijojewej. Wiele z jej podróży zagranicznych ma charakter kulturalny – w zeszłym tygodniu otworzyła w Moskwie wspólną rosyjsko-uzbecką wystawę sztuki – ale jej spotkania z Miszutinem, a także z najważniejszymi doradcami Putina: Siergiejem Kirijenką, Aleksiejem Gromowa i Władimirem Miedinskim świadczą o rosnącej roli w administracji jej ojca.
Wizyta ta miała jednak głębsze znaczenie. Napięcia między Uzbekistanem a Rosją wzrosły w ostatnim czasie z powodu niechęci Szawkata Mirzijojewa do ponownego przystąpienia do Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym oraz wysiłków Uzbekistanu, aby zapobiec wstępowaniu swoich obywateli do rosyjskiej armii. Wywołało to falę rosyjskiego niezadowolenia.
Październikowa nieudana próba zamachu na kluczowego sojusznika Saidy Mirzijojewej miała ślady potencjalnego powiązania z Rosją. Być może za zamachem stał mąż młodszej córki Mirzijojewa, który był jej rywalem i być może preferowanym przez Kreml. Dwóch z niedoszłych zamachowców było Czeczenami i miało powiązania z czeczeńskim przywódcą Ramzanem Kadyrowem, który stanowczo zaprzeczył udziałowi w zamachu.
Od tego czasu rząd Szawkata Mirzijojewa pracował nad zażegnaniem konfliktów z Kremlem, milcząco broniąc używania języka rosyjskiego w Uzbekistanie i jego osobistego udziału w paradzie z okazji Dnia Zwycięstwa 9 maja. Tak więc misja Saidy Mirzijojewej w zeszłym tygodniu polegała na wykonaniu pewnych gestów, aby być może ochłonąć i sprawić, że reżim w Moskwie będzie mniej wściekły, a także wzmocnić relacje jej ojca – i jej własne – z Rosją. Jak zwykle, jej podróż została dobrze udokumentowana za pomocą zgrabnych filmów z każdego wydarzenia, które szybko publikowała na swoich kontach w mediach społecznościowych.