Rządząca w Gruzji partia Gruzińskie Marzenie uchwaliła 1 kwietnia ustawę o rejestracji zagranicznych agentów, rozszerzając nadzór nad mediami i osobami prywatnymi poprzez kontrolę działalności finansowanej z zagranicy.
Gruzińskie Marzenie zainicjowało szeroko zakrojone zmiany personalne i legislacyjne, w tym ograniczenie prawa do obserwacji wyborów.
1 kwietnia jednopartyjny parlament Gruzji zatwierdził „Ustawę o rejestracji zagranicznych agentów”. W przeciwieństwie do ustawy z 2024 r. „O przejrzystości wpływów zagranicznych”, ta ustawa ma zastosowanie nie tylko do finansowanych przez Zachód organizacji pozarządowych (NGO), ale także do osób fizycznych. Ustawa przewiduje zarówno wysokie grzywny, jak i karę pozbawienia wolności za odmowę zarejestrowania się jako agent zagraniczny. Rząd Gruzji twierdzi, że ustawa ta jest analogiczna do amerykańskiej ustawy o rejestracji agentów zagranicznych. Gruziński parlament zatwierdził również poprawki i uzupełnienia do ustawy o radiofonii i telewizji. Ustawa stanowi, że gruzińskie media nie mogą otrzymywać funduszy zagranicznych. Dzień po uchwaleniu tej ustawy poszczególne programy nadawcze zaczęły być zamykane, ponieważ wiele gruzińskich mediów istniało tylko dzięki zagranicznemu finansowaniu.
Głos zza oceanu
Działania Gruzińskiego Marzenia spotkały się z potępieniem ze strony zachodnich partnerów. Organizacja Traktatu Północnoatlantyckiego (NATO), Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE), Unia Europejska oraz poszczególne kraje, w tym Francja, Norwegia, Wielka Brytania, Niemcy, Litwa, Estonia, Łotwa i inne, wyraziły oburzenie z powodu cofania się demokracji w Gruzji. Podobnie zareagowały Stany Zjednoczone, gdy podczas briefingu w Departamencie Stanu gruziński dziennik GLOBALNEWS zapytały się, jakie jest stanowisko USA w sprawie obecnej sytuacji w Gruzji. Rzecznik Departamentu Stanu odpowiedział: „Jeśli chodzi o trwające antydemokratyczne działania rządu Gruzińskiego Marzenia, jak wiceprezydent [J.D.] Vance zauważył w Monachium, że demokratycznego mandatu nie da się zdobyć poprzez cenzurowanie lub więzienie przeciwników. Nie można go też wygrać, ignorując poglądy kluczowego elektoratu na temat tego, kto powinien być częścią naszego wspólnego społeczeństwa”.
Gruzińskie Marzenie miało nadzieję na zresetowanie stosunków z administracją Donalda Trumpa. Jednak po odpowiedzi Departamentu Stanu gruzińscy eksperci rządowi i media skrytykowali Waszyngton, twierdząc, że nawet prezydent USA Donald Trump jest podporządkowany „globalnej partii wojny” i „głębokiemu państwu”. Zaostrzenie ustawodawstwa odbywa się w czasie istotnych zmian personalnych w rządzie Gruzińskiego Marzenia. 2 kwietnia Grigol Liluaszwili, bliski współpracownik nieformalnego przywódcy Gruzji, miliardera Bidziny Iwaniszwilego, ustąpił ze stanowiska szefa gruzińskiej Państwowej Służby Bezpieczeństwa w związku z tym, że miał zostać mianowany szefem nowego Ministerstwa Rozwoju Regionalnego. Powołanie Ministerstwa Rozwoju Regionalnego zbiega się w czasie ze zbliżającymi się wyborami samorządowymi jesienią 2025 roku. 4 kwietnia gruziński parlament zatwierdził na stanowisku szefa gruzińskiej Państwowej Służby Bezpieczeństwa Anriego Okhanaszwiliego, bliskiego współpracownika premiera Kobachidze. Ochanaszwili pełnił funkcję ministra sprawiedliwości od listopada 2024 r.
4 kwietnia premier Irakli Kobachidze zmienił jednak zdanie w sprawie powołania Liluaszwiliego na nowe stanowisko. Oświadczył, że nie może dojść do porozumienia z ministrem w sprawie zgłoszonych przez niego kandydatów na wiceministrów w nowym resorcie. Liluaszwili jest wpływową postacią w rządzie Gruzińskiego Marzenia i wcześniej spekulowano o tym, że zostanie przyszłym premierem Gruzji w gruzińskich mediach. Wycofanie się Kobachidze może spowodować potencjalne wstrząsy w elicie rządzącej. Lokalni analitycy sugerują, że jednym z powodów usunięcia szefa Państwowej Służby Bezpieczeństwa może być chęć odsunięcia przez Rosję osób powiązanych w Stanach Zjednoczonych z kluczowych stanowisk w Gruzji. W 2024 r. Liluaszwili odwiedził Waszyngton z misją specjalną i do tej pory udało mu się uniknąć oficjalnych sankcji USA, w przeciwieństwie do Iwaniszwilego i innych przywódców Gruzińskiego Marzenia. Inni obserwatorzy podejrzewają jednak, że prawdziwym powodem usunięcia niedoszłego ministra z urzędu nie był brak zaufania do niego, lecz wręcz przeciwnie, przygotowania do jego potencjalnej nominacji na stanowisko premiera, który w przyszłości zastąpi Kobachidze.
Rozliczenia opozycji
3 kwietnia Centralna Komisja Wyborcza Gruzji wydała statut, który ogranicza procedurę pełnej obserwacji wyborów. Obserwatorzy w lokalach wyborczych nie mogą teraz wymagać od wyborców sprawdzenia dowodu osobistego. Tradycyjnie, najbardziej rozpowszechnioną metodą fałszowania wyborów w Gruzji jest posługiwanie się przez zwolenników partii rządzącej fałszywymi dowodami osobistymi. Jedna z frakcji opozycji zakłada, że zmiany te mają związek ze zbliżającymi się wyborami samorządowymi. Piąta prezydent Gruzji Salome Zurabiszwili uważa, że elita rządząca Gruzją jest „bardzo nerwowa” i przygotowuje się do powtórki wyborów parlamentarnych, czego zarówno społeczeństwo kraju, jak i społeczność międzynarodowa aktywnie domagają się od Gruzińskiego Marzenia. Zurabiszwili stwierdziła: „Będą musieli rozpisać nowe wybory; My również musimy być gotowi; jesteśmy gotowi do pokonania reżimu”.
Nie wiadomo, na jakich warunkach mogłoby dojść do powtórzenia wyborów, gdyby zdecydowała się na nie rządząca partia Gruzińskie Marzenie. Z inicjatywy partii rządzącej komisja śledcza rozpoczęła śledztwo w sprawie domniemanych zbrodni popełnionych przez byłych przywódców kraju w latach 2003-2012. 1 kwietnia rozszerzono mandat komisji, która obecnie bada także działalność opozycji po 2012 roku. Komisja przesłuchała już kilku byłych wysokich rangą generałów armii gruzińskiej. Liderzy opozycji odmawiają odpowiedzi na pytania tzw. komisji śledczej, nazywając ten proces farsą. Gruzińskie Marzenie zagroziło opozycji więzieniem za niestawienie się na przesłuchanie przed komisją śledczą parlamentu. Gruzińskie Marzenie zamierza wykorzystać tę komisję do oskarżenia partii opozycyjnych za rzekomą zdradę i różne zbrodnie, w tym rozpoczęcie wojny z Rosją w 2008 roku. Zarówno Iwaniszwili, jak i poszczególni liderzy Gruzińskiego Marzenia od dawna powtarzają narrację Kremla, że to nie Rosja zaatakowała Gruzję w 2008 r., ale wręcz przeciwnie, Gruzja rozpoczęła wojnę na własnym terytorium.