Styczeń 2025 r. może przejść do historii jako początek geopolitycznego punktu zwrotnego w Armenii, czas, w którym Erywań rozpocznie długotrwały proces odcinania się od swojego wieloletniego protektora Rosji. Jednocześnie związania swojej politycznej i gospodarczej przyszłości integracją z zachodnimi instytucjami. Nowym prawem w kraju jest dążenie do integracji z UE.

Armeńscy urzędnicy podjęli w ostatnich dniach kroki w celu sformalizowania poprawiających się stosunków kraju ze Stanami Zjednoczonymi i Unią Europejską. 14 stycznia dyplomaci USA i Armenii podpisali umowę o partnerstwie strategicznym, torując drogę do zacieśnienia więzi handlowych, strategicznych i politycznych między oboma państwami.

Kilka dni wcześniej rząd Armenii sfinalizował ustawę zezwalającą na starania o zakwalifikowanie kraju do członkostwa w Unii Europejskiej. Premier Nikol Paszynian powiedział, że przyjęty 9 stycznia akt o integracji z UE będzie punktem zwrotnym w historii kraju, ale ostrzegł, że proces akcesji do UE będzie żmudny i będzie wymagał konsekwentnej woli politycznej i poparcia społecznego.

„Przyjęcie ustawy nie oznacza dosłownie, że Armenia przystępuje do UE, ponieważ nie można tego zrobić za pomocą ustawy lub decyzji rządu; Decyzja o tym [akcesji] może zostać podjęta tylko w drodze referendum” – stwierdził premier. 13 stycznia Paszynian odbył rozmowę telefoniczną z przewodniczącym Rady Europejskiej António Costą, podczas której rozmowy dotyczyły ormiańsko-azerbejdżańskiego procesu pokojowego.

W komentarzach zamieszczonych w mediach społecznościowych Costa powiedział, że „wyraził zaangażowanie UE w dalsze wzmacnianie naszego partnerstwa [z Armenią] na podstawie wspólnych wartości i pogłębienia współpracy we wszystkich sektorach, w tym w dziedzinie bezpieczeństwa, gospodarki, kontaktów międzyludzkich, instytucji demokratycznych i odporności”. Starania Armenii o zacieśnienie więzi z UE i Stanami Zjednoczonymi są wynikiem pogorszenia relacji z Rosją: wielu Ormian poczuło się zdradzonych przez Kreml za niewywiązanie się z gwarancji bezpieczeństwa podczas ostatnich etapów drugiej wojny karabaskiej, która zakończyła się odzyskaniem terytorium przez Azerbejdżan pod koniec 2023 r.

Przez większą część ery postsowieckiej Armenia była w dużym stopniu uzależniona od Rosji w zakresie wsparcia gospodarczego i strategicznego. Armenia była uważana za mocno znajdującą się w orbicie wpływów Moskwy jako część Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej (EUG) i Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ). Jednak po zdecydowanej klęsce w Karabachu rząd Paszyniana ponownie rozważył wartość stosunków tego kraju z Rosją.

Kreml zareagował na działania Armenii charakterystyczną dla siebie mieszanką irytacji i nonszalancji. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow powiedział 14 stycznia, że Rosja nadal uważa Armenię za bliskiego partnera, jednocześnie dyskredytując Stany Zjednoczone jako wichrzyciela, który chce wywołać konflikt na Kaukazie. „Stany Zjednoczone, oczywiście, starają się w każdy możliwy sposób ciągnąć w dół nowe kraje” – powiedział Pieskow na briefingu prasowym, dodając, że Waszyngton „nigdy nie odgrywał szczególnie stabilizującej roli na Kaukazie Południowym”.

Minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow przyjął bardziej wyważony ton w komentowaniu relacji Armenii z UE i Stanami Zjednoczonymi, określając armeńsko-amerykańskie partnerstwo strategiczne jako „suwerenną decyzję dwóch państw”. Podkreślił, że takie porozumienia nie zobowiązują „tego czy innego uczestnika do przeciwstawienia się państwu trzeciemu”. Jednym z najpilniejszych pytań wynikających z Aktu o Integracji Armenii z UE jest przyszłość tego kraju w zdominowanej przez Moskwę EUG. Armeńscy urzędnicy, zawieszając członkostwo tego kraju w OUBZ, oświadczyli, że nie planują opuszczenia EUG. Tymczasem rosyjscy urzędnicy stanowczo stwierdzili, że Erywań nie może cieszyć się tym, co najlepsze z obu światów handlu i gospodarki.

„EUG i UE są nie do pogodzenia. Obie unie oznaczają brak granic celnych i swobodny przepływ towarów, usług, kapitału i siły roboczej” – oświadczył rosyjski wicepremier Aleksiej Owerczuk wkrótce po zatwierdzeniu przez Armenię aktu integracji z UE. „Członkostwo w EUG jest przywilejem, podczas gdy członkostwo w UE jest porównywalne do zakupu biletu na Titanica ze względu na problemy gospodarcze i społeczne w bloku”. Owerczuk przewidywał, że Ormianie będą musieli zmierzyć się z drastycznie wyższymi kosztami dóbr konsumpcyjnych i energii, jeśli kraj opuści EUG.

Akt o integracji z UE oznacza w pewnym sensie koniec początku starań Erywania o pełne członkostwo. Poza ogromnymi wyzwaniami związanymi z reformami wewnętrznymi, jakimi są dostosowanie armeńskiego ustawodawstwa do standardów UE, kraj ten musi zawrzeć pokój z Azerbejdżanem. Perspektywy porozumienia pokojowego wydają się obecnie bardziej odległe niż być może kilka miesięcy temu, ale proces ten okazał się podatny na nagłe zmiany. Na przykład w przypadku utrzymywania się napięć między Azerbejdżanem a Rosją w związku z nieprzyznaniem się Kremla do odpowiedzialności za katastrofę azerbejdżańskiego samolotu pasażerskiego, który został zestrzelony przez siły obrony powietrznej w Czeczenii. Baku może być na tym tle bardziej skłonne do złagodzenia stanowiska negocjacyjnego wobec Armenii.

Tymczasem powrót Donalda Trumpa do Białego Domu pod koniec stycznia rodzi pytania o przyszłe amerykańsko-armeńskie partnerstwo. Wielu Ormian ma nadzieję, że powrót Trumpa przyspieszy wysiłki na rzecz rozszerzenia stosunków dwustronnych, powołując się na komentarze prezydenta elekta przed listopadowymi wyborami, że będzie on „chronił prześladowanych chrześcijan”. Jednocześnie obserwatorzy polityczni spodziewają się, że polityka zagraniczna administracji Trumpa nie będzie traktować priorytetowo Kaukazu Południowego.