Tadżykistan idzie na całość w sprawie energii wodnej

Tadżykistan stawia na energię wodną. Po wydaniu dużej części środków w ostatniej dekadzie i kilku miliardów dolarów na budowę megatamy Roghun, projekt jest zdecydowanie zbyt duży, aby upaść z punktu widzenia przywódców Tadżykistanu.

Jednak w obliczu rosnących kosztów i długotrwałych pytań o wpływ na środowisko i człowieka, jego krytycy twierdzą, że Roghun jest również zbyt duży, aby mógł być zrównoważony. Roghun dysponuje potencjałem 3600 megawatów mocy.

Podczas gdy miliony Tadżyków nadal żyją bez prądu lub mają go tylko przez kilka godzin dziennie, Roghun jest ważnym elementem układanki bezpieczeństwa energetycznego w Tadżykistanie, pozbawionym elektryczności sąsiedztwie, z Uzbekistanem, Afganistanem i Pakistanem jako potencjalnymi klientami. Stawka jest więc wysoka.

I to bez zastanowienia się, czy wielkoskalowa energia wodna jest mądrym kierunkiem dla regionu, w którym zmiany klimatyczne będą kontynuować erozję lodowców zasilających rzeki. Ale podczas gdy niektórzy sąsiedzi Tadżykistanu z Azji Środkowej już przekierowują zasoby na mniejsze projekty słoneczne i wiatrowe, aby załatać swoje deficyty, megatamy są nadal na porządku dziennym w Duszanbe.

Podaż i popyt

9 marca delegacja członków zarządu Grupy Banku Światowego zakończyła regionalną podróż po Azji Środkowej, która obejmowała rozmowy w Tadżykistanie z prezydentem Emomali Rahmonem, a także wizytę w częściowo działającej elektrowni wodnej Roghun (HPP).

Komunikat prasowy grupy nie zawierał zbyt wielu szczegółów rozmów, ale zawierał „szczególny nacisk na zmiany klimatyczne w kontekście powiązań wodno-energetycznych”. Wizyta zbiegła się zarówno z negatywnymi, jak i pozytywnymi wydarzeniami dla sektora energetycznego Tadżykistanu.

Negatywnym skutkiem była potężna i jak dotąd niewyjaśniona przerwa w dostawie prądu, która pogrążyła zdecydowaną większość kraju, w tym stolicę, Duszanbe, w ciemności na kilka godzin 1 marca. Lokalne media powołują się na źródło, które przypisuje awarię „wypadkowi” w elektrowni Nurek, która obecnie dostarcza około połowę energii elektrycznej w Tadżykistanie.

Inne media powołują się na źródło twierdzące, że doszło do „wypadku technicznego na głównych republikańskich liniach wysokiego napięcia”. Kilka dni później, 4 marca, zdymisjonowano wiceministra energetyki i wody Sorbona Kholmuhammadzoda. Dekret rządowy mówił, że obejmie nowe stanowisko, choć nie jest jasne, jakie to będzie.

Bardziej zachęcające były wiadomości opublikowane przez Bank Światowy w zeszłym miesiącu i potwierdzone przez talibów w zeszłym tygodniu, że niezwykle ważna afgańska odnoga CASA-1000 – regionalny projekt energetyczny, w którym Tadżykistan ma odgrywać rolę głównego dostawcy – wraca na właściwe tory.

CASA-1000 była de facto zawieszona od czasu powrotu talibów do władzy w Afganistanie w 2021 r., ale Bank Światowy ogłosił, że będzie kontynuował finansowanie infrastruktury w sekcji afgańskiej „w sposób wyodrębniony”, aby zapewnić dystans do rządu, który jeszcze nie zyskał międzynarodowego uznania. Kiedy CASA-1000 stanie się rzeczywistością, Tadżykistan powinien przesyłać 70 procent z około 1,3 gigawata energii elektrycznej do pozbawionych prądu sieci afgańskich i pakistańskich, a Kirgistan otrzyma resztę. Ale infrastruktura energetyczno-transportowa jest mało użyteczna, jeśli Tadżykistan nie ma zapasów energii.

W związku z niższymi niż zwykle temperaturami, które ostatnio nawiedziły Azję Centralną ostatniej zimy, coroczne niedobory energii w Tadżykistanie teraz się pogłębiają i mają poważne konsekwencje. A jeśli doniesienia o tym, że blackout w Duszanbe jest związany z awarią w elektrowni Nurek z czasów sowieckich, są prawdziwe, oznacza to, że postęp w Roghun – gdzie tylko dwa z sześciu 600-megawatowych bloków są obecnie uruchomione – nie może nastąpić wystarczająco szybko.

Wyścig z czasem

W grudniu Rahmon powiedział, że spodziewa się, że trzecia jednostka Roghun zostanie uruchomiona w 2025 roku. Jego osobiste przywiązanie do projektu jest oczywiste. W 2016 roku, kiedy rozpoczęła się budowa, wspiął się na buldożer, aby przewieźć ziemię wokół placu budowy podczas ceremonii wmurowania kamienia węgielnego. Niektórzy polityczni podwładni długoletniego przywódcy wezwali nawet do przyjęcia jego imienia przez elektrownie.

W momencie wmurowania kamienia węgielnego rząd szacował całkowity koszt na niecałe 4 mld USD. Po długim opóźnieniu budowy podczas pandemii koronawirusa, najnowsze szacunki rządowe określają całkowity koszt projektu na 6 mld USD.

Głównym wykonawcą projektu jest włoska firma Webuild. Nie ma jednak jasnej ścieżki finansowania końcowych etapów obiektu, który Duszanbe ma być najwyższym tego typu obiektem na świecie o wysokości 335 metrów. Nurek, który ma 300 metrów wysokości, kiedyś dzierżył ten zaszczyt, ale został pobity ponad dekadę temu przez chińską tamę Jinping-I, która ma wysokość 305 metrów.

Do tej pory Roghun był finansowany z połączenia środków budżetu państwa i pożyczonych pieniędzy. Te pierwsze były nieproporcjonalnie duże jak na najbiedniejszy kraj Azji Centralnej przewyższając wszystkie inne wydatki infrastrukturalne. Wśród nich znalazły się euroobligacje o wartości 500 mln USD i rentowności 7,1 proc. wyemitowane w 2017 r., których sukces Reuters uznał za „najnowszy przejaw niesłabnącego pragnienia długu o wysokiej rentowności, nawet z rynków wschodzących – nazwanych tak ze względu na ich ubóstwo i najniższą ocenę kredytową”.

Tadżykistan wyraźnie liczy na to, że instytucje międzynarodowe wezmą na siebie resztę kosztów. W wydanym w tym miesiącu komunikacie grupa 17 organizacji non-profit zajmujących się ochroną środowiska i rządem – w tym CEE Bankwatch Network z siedzibą w Pradze – wezwała Bank Światowy, Azjatycki Bank Inwestycji Infrastrukturalnych i Europejski Bank Inwestycyjny do „ponownego rozważenia” obietnicy wspólnego finansowania w wysokości do 600 mln USD na wsparcie Roghun, określając obecną ocenę wpływu projektu na środowisko i społeczeństwo nieodpowiednią do celu.

W lutym koalicja określiła Roghun jako „smutne przypomnienie sowieckiej ideologii sprawowania całkowitej kontroli nad naturą”, wskazując jednocześnie, że co najmniej 46 000 osób musiałoby zostać przesiedlonych z powodu budowy tamy, która według niej może nie osiągnąć pełnej zdolności operacyjnej do 2040 roku. „Rozwój projektu HPP [Roghun] na rzece Wachsz budzi wielkie zaniepokojenie ze względu na związane z nim ogromne ryzyko społeczne i środowiskowe, nie tylko dla Tadżykistanu, ale dla całego regionu.” – napisały organizacje.

Regionalna łamigłówka

Jeden z ważnych byłych krytyków Roghuna stał się w ostatnich latach ostrożnym zwolennikiem. Dzieje się tak częściowo dlatego, że sąsiad Tadżykistanu, Uzbekistan – kraj z niedoborem wody, liczący około 35 milionów ludzi – pod rządami prezydenta Szawkata Mirzijojewa priorytetowo traktował lepsze stosunki regionalne niż jego nieżyjący, twardogłowy poprzednik, Islam Karimow.

Ale dzieje się tak również dlatego, że Uzbekistan jest coraz bardziej niepewny, czego potrzebuje bardziej – wody czy elektryczności – a dostawy z Tadżykistanu mogą złagodzić jeden z tych problemów. Tadżykistan, ze swojej strony, zaczął mówić o innych „zielonych technologiach”, aby załatać swoje deficyty.

Jednak w porównaniu z Uzbekistanem i Kazachstanem, które również rozważają wykorzystanie energii jądrowej w regionie, wydaje się to być obecnie niewiele więcej niż pomysłem. Na październikowej konferencji „Efektywna energia w Tadżykistanie” w Duszanbe tadżyccy urzędnicy stwierdzili, że energia słoneczna i wiatrowa może przyczynić się do dostarczenia 70 megawatów w miksie energetycznym Tadżykistanu do 2030 roku.

Ówczesny wiceminister energetyki i gospodarki wodnej Kholmuhammadzoda jasno określił priorytet rządu. „W ciągu najbliższych siedmiu lat moce produkcyjne energii w Tadżykistanie wzrosną o dodatkowe 4000 megawatów energii elektrycznej w związku z uruchomieniem elektrowni wodnej Roghun i przebudową innych elektrowni wodnych, takich jak Nurek, Sarband i Kairakkum.” – powiedział.