Rosyjskiej Straży Granicznej nakazano opuścić lotnisko w Erywaniu

Armenia oficjalnie nakazała Rosji wycofanie swoich funkcjonariuszy straży granicznej z międzynarodowego lotniska Zvartnots w Erywaniu. Straż graniczna stacjonuje tam od kilkudziesięciu lat, a także wzdłuż granic Armenii z Turcją i Iranem, zgodnie z sojuszem wojskowo-politycznym Erywania z Moskwą.

„W tej chwili Armenia jest w stanie w pełni przeprowadzić kontrole na lotnisku” – powiedział reporterom Armen Grigorian, sekretarz Rady Bezpieczeństwa kraju. „Armenia w oficjalnym piśmie poinformowała Federację Rosyjską o swoim jasnym stanowisku”. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow zapewnił wcześniej tego samego dnia, że Moskwa nie otrzymała jeszcze takich powiadomień. Wyraził pewność, że obie strony ostatecznie przezwyciężą obecną niezgodę.

Część obserwatorów postrzega decyzję rządu Armenii dotyczącą wyparcia Rosjan z lotniska w Erywaniu jako możliwy preludium do żądania przez nią wycofania wszystkich wojsk rosyjskich z kraju. Paszynian i jego polityczni sojusznicy nie sygnalizują na razie takich planów.

Paszynian ogłosił w zeszłym miesiącu skuteczne zawieszenie członkostwa Armenii w kierowanej przez Rosję Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ). Nie wykluczył następnie formalnego wyjścia Erywania z OUBZ, stwierdzając, że sojusz wojskowy staje się zagrożeniem dla bezpieczeństwa jego kraju. Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow odrzucił w weekend swoje twierdzenia, że OUBZ, a w szczególności Rosja, nie dopełniły swoich zobowiązań w zakresie bezpieczeństwa wobec Armenii.

Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa poinformowała, że Moskwa zaproponowała stronie ormiańskiej przeprowadzenie „konsultacji międzyresortowych” i „spróbowanie rozwiania jej obaw” dotyczących OUBZ. „Jak dotąd nie zareagowali na tę inicjatywę” – dodała.

Zacharowa powtórzyła także ostrzeżenia Ławrowa dotyczące – jak twierdzi Moskwa – wysoce negatywnych konsekwencji postępującej reorientacji Armenii na Zachód. Jej zdaniem kraj Kaukazu Południowego może stać się kolejną „oszukaną ofiarą Zachodu i spotkać los Ukrainy”„Nie chciałbym, aby przydarzyło się to Armenii, która przeszła bardzo trudną ścieżkę historyczną, obejmującą ludobójstwo, obronę suwerenności, walkę o kulturę, poważne spory terytorialne, konflikty” – dodała Zacharowa.