Rząd Armenii zatwierdził około 5,65 miliarda dramów (14,6 miliona dolarów) nowych subsydiów dla lokalnych eksporterów rolnych, którym uda się znaleźć nowe rynki zbytu dla swoich produktów, niedawno zakazanych przez Rosję.
Rząd przyznał już podobną kwotę pomocy finansowej na początku czerwca, po tym jak Moskwa zablokowała import ormiańskich owoców, warzyw, ryb, kwiatów, wody mineralnej i niektórych napojów alkoholowych, rzekomo z powodów sanitarnych.
Ustalono konkretne kwoty rekompensat za każdy z tych produktów eksportowanych do krajów innych niż Rosja. Wiceminister gospodarki Arman Khojojan mówił o oczywistym postępie w procesie dywersyfikacji rynków eksportowych” podczas cotygodniowego posiedzenia rządu w Erywaniu. Wymienił fizyczne wolumeny produktów objętych zakazem, które, jak powiedział, zostały wyeksportowane do około dwudziestu krajów w ostatnim czasie. Nie porównał ich jednak z odpowiednimi danymi eksportowymi za ten sam okres ubiegłego roku.
Według oficjalnych statystyk, całkowity eksport Armenii spadł w czerwcu o ponad 20 procent w ujęciu rok do roku. Rosja od dawna jest ich największym odbiorcą. Rosyjscy urzędnicy szacują, że roczna wartość ormiańskiego importu objętego sankcjami przekracza 700 milionów dolarów. Fresh Line, firma nastawiona na eksport, posiadająca szklarnie i sady, a także skupująca produkty rolne od rolników, była jednym z pierwszych beneficjentów dotacji. Jej założyciel, Gevorg Ghukasian, planuje również skorzystać z drugiego pakietu pomocowego rządu.
„Wyeksportowaliśmy morele, śliwki, paprykę, pomidory i niewielką ilość wiśni” – powiedział Ghukasian w wywiadzie dla ormiańskich portali. „Dotacje są kluczowe dla tego procesu”. Rząd z kolei otrzymał 52 miliony euro (60 milionów dolarów) pomocy finansowej od Unii Europejskiej na radzenie sobie ze skutkami rosyjskiego embarga. Podczas wizyty w Erywaniu przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen obiecała, że UE otworzy swój ściśle chroniony i regulowany rynek dla ormiańskich produktów rolnych.
Rosyjskie sankcje nastąpiły po dwóch szczytach europejskich w Erywaniu, podczas których premier Nikol Paszynian potwierdził zamiar swojej administracji, by dążyć do ostatecznego przystąpienia Armenii do UE. Rosja twierdzi, że aspiracje te nie są zgodne z członkostwem tego kraju z Kaukazu Południowego w kierowanym przez Rosję bloku handlowym. Paszynian, wielokrotnie wzywając Moskwę do zniesienia sankcji, określił je jako „szansę” na dywersyfikację armeńskiego eksportu.
Wielu z nich sceptycznie podchodzi do perspektyw przekierowania swojego eksportu do UE. Argumentują, że nie mogą szybko przestawić się na rynek unijny ze względu na brak ugruntowanych kontaktów biznesowych, znacznie wyższe koszty transportu i surowe standardy bezpieczeństwa żywności w UE. Ghukasian z Fresh Line wskazał na te same problemy. Stwierdził, że tylko jeden z nowych rynków eksportowych jego firmy – Polska – jest państwem członkowskim UE. „Wciąż mamy długą drogę do przebycia, żeby tam zaistnieć” – powiedział biznesmen.