Podczas gdy wielu w Stanach Zjednoczonych obawia się, że prezydentura Donalda Trumpa będzie zmorą dla amerykańskiej demokracji, na drugim końcu świata istnieją duże nadzieje, że Trump może być dobrodziejstwem dla Gruzinów. Która strona politycznego sporu w tym kraju dotrze do Trumpa jako pierwsza?

Jeśli istniał kraj, który naprawdę nie mógł się doczekać rozpoczęcia prezydentury Trumpa, to była to Gruzja. Zarówno przywództwo kraju, jak i opozycja uważnie słuchali przemówienia inauguracyjnego Trumpa, mając nadzieję, że uda mu się wydobyć wskazówki na temat przyszłej polityki Waszyngtonu wobec ich kraju i szerzej regionu Kaukazu Południowego.

Mając diametralnie różne oczekiwania, obie strony mają nadzieję na zyskanie na przywództwie Trumpa. Antyrządowi Gruzini, którzy protestują od ponad dwóch miesięcy, mają nadzieję, że rządzone przez Trumpa Stany Zjednoczone będą w stanie zahamować działania rządzącej partii Gruzińskie Marzenie.

Pod rządami Gruzińskiego Marzenia, któremu przewodzi oligarcha Bidzina Iwaniszwili, władze dążą do zacieśnienia więzi gospodarczych z Chinami i dostosowują się do rosyjskich interesów w regionie. W ostatnich dniach i miesiącach administracja Bidena nałożyła sankcje i inne środki karne na Iwaniszwilego i jego rząd za rozprawienie się z protestującymi, nękanie społeczeństwa obywatelskiego i demonizowanie USA jako globalnego mocarstwa podżegającego do wojny. Waszyngton zawiesił również wieloletnie partnerstwo strategiczne ze swoim sojusznikiem.

Gruzińscy politycy opozycji i protestująca część społeczeństwa mają nadzieję, że jeśli chodzi o Gruzję, Trump wróci do miejsca, w którym skończył Biden. Aby upewnić się, że tak się stanie, Salome Zurabiszwili, prezydent i liderka oporu wobec Iwaniszwilego, udała się do Waszyngtonu na inaugurację, aby scementować amerykańskie poparcie dla tej sprawy. Warto zauważyć, że Zurabiszwili była jedynym przedstawicielem Gruzji zaproszonym do udziału w uroczystościach inauguracyjnych.

„Wykorzystałam tę okazję, aby przekazać pilny apel narodu gruzińskiego do kluczowych decydentów w administracji Trumpa: potrzeba nowych, wolnych i uczciwych wyborów” – napisała Zurabiszwili na Twitterze z Waszyngtonu. Pod koniec ubiegłego roku Zurabiszwili została zastąpiona bardziej lojalnym prezydentem, ale znaczna część gruzińskiego społeczeństwa nadal uważa ją za prawowitego prezydenta i oskarża Gruzińskie Marzenie o kradzież ubiegłorocznych wyborów i złamanie konstytucyjnie zapisanego zobowiązania do ubiegania się o członkostwo w Unii Europejskiej.

Iwaniszwili i jego partia Gruzińskie Marzenie mają nadzieję, że Trump jest człowiekiem, z którym mogą współpracować, wierząc, że nie będzie zwracał uwagi na wydarzenia w Gruzji, pozostawiając tym samym obecnym władzom umocnienie się u władzy. „Składam serdeczne gratulacje prezydentowi Trumpowi z okazji jego drugiej kadencji na stanowisku prezydenta USA. Jego przywództwo powinno promować pokój na świecie i wzmacniać stosunki gruzińsko-amerykańskie” – stwierdził Irakli Kobachidze, premier i sprzymierzeniec Iwaniszwilego.

W rzeczywistości Marzyciele dużo zainwestowali w zabieganie o względy Trumpa. Porzucając pierwotne przyjęcie liberalizmu, Gruzińskie Marzenie w ostatnich latach przekształciło się w grupę konserwatywną, przyjmując prawicowe stanowisko w kwestii płci, praw LGBT i religii. Partia uczestniczyła w konserwatywnych konferencjach prowadzonych przez premiera Węgier Viktora Orbana i z udziałem Trumpa. Gruzińskie Marzenie próbowało stwierdzić, że jest ideologicznie powiązane z Trumpem i konserwatystami i liczy na jego zwycięstwo w wyborach.

Gdy w zeszłym roku stosunki między Tbilisi a Waszyngtonem gwałtownie się pogorszyły w związku z atakami Gruzińskiego Marzenia na krytyczne media, grupy społeczeństwa obywatelskiego i opozycję, liderzy partii obiecali gruzińskim wyborcom, którzy w większości są prozachodni w swoich poglądach, że stosunki dwustronne poprawią się pod rządami Trumpa. Marzyciele zasugerowali nawet, że węgierski premier Orbán, który w przeszłości zasłużył sobie na pochwały Trumpa, zamierza pomóc w zażegnaniu sporów z Waszyngtonem.

Przeciwko tym oczekiwaniom działa fakt istnienia ponadpartyjnego niezadowolenia w USA wobec rządu Iwaniszwilego. Prezydent Zurabiszwili udała się do Waszyngtonu na zaproszenie kongresmena Joe Wilsona, republikanina, który aktywnie prowadzi kampanię przeciwko rządom Gruzińskiego Marzenia. Inni prominentni republikanie, w tym senator James Risch, również często krytykowali Iwaniszwilego.

Wszystko to podsyca nadzieje, że administracja Trumpa utrzyma kurs na Gruzję i wywrze presję na Iwaniszwilego, by zgodził się na przedterminowe wybory parlamentarne. Nie brakuje jednak również sceptyków. Trump może odwrócić politykę wobec Gruzji tylko po to, by zrobić na złość poprzedniej administracji. Być może administracja Trumpa zajmie twarde stanowisko wobec rządu Marzycieli chcąc ochronić amerykańskie interesy w regionie. Wszystko może się sprowadzać do tego, kto okaże się bardziej skuteczny w docieraniu do Trumpa w imieniu Gruzji, zespół Joe Wilsona czy zespół Viktora Orbana.