Zainteresowanie Zachodu Azją Centralną wzrosło z wielu powodów: odnowienia lokalnego przywództwa w ostatnich latach, rosyjskiej inwazji na Ukrainę oraz narastających problemów w relacjach z Chinami. Przywódcy Azji Centralnej doskonale zdają sobie sprawę z tego, że stali się ważni dla Zachodu przede wszystkim ze względu na sąsiedztwo z Rosją i Chinami. A to zrozumienie pomaga im wzmocnić swoją pozycję negocjacyjną.

Jeszcze do niedawna, bo jeszcze w 2010 roku, Azja Centralna wydawała się Zachodowi znacznie mniej ważnym partnerem. Na przykład Angela Merkel była w tym regionie tylko trzy razy w ciągu 16 lat pełnienia funkcji kanclerza. Ale w 2020 roku wiele się zmieniło.

Publicznie dobrze

Po pierwsze, zmieniła się wewnętrzna sytuacja polityczna: niemal we wszystkich państwach regionu władza przeszła w ręce młodszego pokolenia, które weszło do polityki po rozpadzie ZSRR. Po drugie, zmieniła się sytuacja zewnętrzna: wojska NATO wycofały się z Afganistanu, ustępując miejsca talibom, Chiny pewnie okopały się w regionie i nie zamierzają stamtąd opuszczać, a Rosja, która napadła na Ukrainę, stara się utrzymać lojalność sojuszników z Azji Centralnej.

W tym kontekście nie dziwi fakt, że pierwsza wizyta kanclerza Scholza w tym regionie miała miejsce właśnie teraz. Przed nim Azję Centralną odwiedzili już prezydenci Francji i Włoch, przewodniczący Rady Europejskiej, szefowie agencji spraw zagranicznych UE, Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Szwajcarii i Niemiec. W tym samym rzędzie znajduje się spotkanie C5+1 z prezydentem USA Joe Bidenem, które odbyło się w Nowym Jorku we wrześniu 2023 r.

Z góry było jasne, że Scholz będzie rozmawiał o współpracy gospodarczej. Wymiana handlowa między pięcioma krajami regionu a Unią Europejską bije rekordy: w 2022 r. wzrosła o 59 proc., a w 2023 r. o kolejne 11 proc. Jednocześnie współpraca energetyczna jest dla Niemiec szczególnie ważna: W ubiegłym roku Kazachstan dostarczył Niemcom 8,5 mln ton ropy naftowej – więcej pochodziło tylko z Norwegii i Stanów Zjednoczonych. Osobno Scholz omówił inwestycje i współpracę biznesową: w 2023 roku Niemcy zainwestowały w kazachską gospodarkę 770 mln dolarów, czyli o 64 proc. więcej niż rok wcześniej. A wolumen niemieckich inwestycji w uzbecką gospodarkę wzrósł od 2017 r. 11-krotnie.

Podczas rozmów w Kazachstanie strony porozumiały się w sprawie 66 wspólnych projektów inwestycyjnych o łącznej wartości 55 mld USD, a w Uzbekistanie uzgodniono projekty o łącznej wartości 9 mld euro.

Krytykuj na osobności

Ale to, czego zabrakło podczas wizyty Scholza, to szczegółowa publiczna dyskusja na temat wojny na Ukrainie i konieczności przeciwdziałania rosyjskiej agresji. W Astanie kanclerz ograniczył się do stwierdzenia, że „konieczne jest zbadanie możliwości” rozpoczęcia procesu pokojowego. Opowiedział się za tym również prezydent Kazachstanu Kasym-Żomart Tokajew, mówiąc, że „dalsza eskalacja wojny doprowadzi do nieodwracalnych konsekwencji dla całej ludzkości”.

Azja Centralna już teraz obawia się, że całe mówienie o strategicznej współpracy jest tylko przykrywką dla Zachodu, mającą na celu wciągnięcie go w konfrontację z Moskwą i Pekinem. Dlatego głównym celem zachodnich przywódców jest udowodnienie państwom regionu, że same leżą w długoterminowym interesie strategicznym, a jednocześnie mogą liczyć na nowych sojuszników w przypadku niezadowolenia dwóch wpływowych sąsiadów. Zachód nie może jednak całkowicie ignorować swoich priorytetów. Byłoby głupotą wprost wzywać Azję Centralną do rozluźnienia więzi z Rosją i Chinami. Możliwe jest jednak danie krajom śródlądowym możliwości dywersyfikacji ich więzi gospodarczych, a w rezultacie stania się bardziej samowystarczalnymi.

Azja Centralna była w stanie poszerzyć swoje pole manewru. W ciągu dwóch i pół roku wojny rosyjsko-ukraińskiej państwa regionu wypracowały skuteczną strategię komunikacji z partnerami: na Zachodzie mówi się jedno, w Rosji mówi się drugie. W pierwszym przypadku podkreśla się zależność regionu od Federacji Rosyjskiej, wiele mówi się o presji geopolitycznej Moskwy i pojawiają się prośby o pobłażliwość wobec naruszeń reżimów sankcyjnych. Jednocześnie Rosji mówi się o presji i groźbach ze strony Zachodu.

Były brytyjski minister spraw zagranicznych Dawid Cameron przyznał w rozmowie z „byłym prezydentem Ukrainy Petrem Poroszenką” (w rzeczywistości z rosyjskim dowcipnisiem), że minister spraw zagranicznych Kazachstanu Murat Nurtleu wypowiedział następujące zdanie: „Ukraińcy też umierają za Kazachstan”. Później Ministerstwo Spraw Zagranicznych republiki stwierdziło, że była to fałszywka. W tym samym czasie przywódcy państw Azji Centralnej nadal odwiedzają Moskwę. Nawet na spotkaniu z Olafem Scholzem Kasym-Żomart Tokajew wspomniał, że „militarnie Rosja jest niezwyciężona”.

Pragmatyczna różnorodność polityki zagranicznej Azji Centralnej dowiodła jej skuteczności. Po pierwsze, żaden kraj w regionie nie został objęty wtórnymi sankcjami Zachodu (i to pomimo licznych dowodów na dostawy z regionu do Rosji towarów podwójnego zastosowania). Ukierunkowane sankcje zostały nałożone tylko na poszczególne firmy z regionu. Po drugie, nikt nie stawia Azji Centralnej przed trudnym wyborem geopolitycznym. Zachód obawia się, że ultimatum „albo my, albo Rosja/Chiny” tylko popchnie region w kierunku Moskwy i Pekinu. Obawy nie są bezpodstawne: próba takiego podejścia za administracji Donalda Trumpa została odebrana przez Azję Centralną wyjątkowo negatywnie. A marnotrawstwem byłoby wyrzucanie tego, co jest obecnie.

Małe kraje w wielkim konflikcie

Po raz pierwszy od uzyskania niepodległości pozycja geopolityczna państw Azji Centralnej działa na ich korzyść. Moment ten mógłby jednak zostać zaprzepaszczony, gdyby nie zmiany strukturalne w samym regionie. Od 2016 roku w czterech z pięciu krajów zmieniło podejście, w wyniku czego region stał się bardziej otwarty nie tylko na świat, ale także na siebie nawzajem. Według lokalnych dyplomatów, ministerstwa spraw zagranicznych państw regionu koordynują obecnie swoje stanowiska przed szczytami C5+1, aby następnie skuteczniej naciskać na nie w negocjacjach z zewnętrznym partnerem – takiego poziomu współpracy jeszcze nie było.

Dzisiejsza Azja Centralna jest przykładem dla innych państw Globalnego Południa, jak czerpać korzyści z konfrontacji wielkich mocarstw. Narastający konflikt w stosunkach międzynarodowych w XXI wieku zrodził przypuszczenia, że świat wraca do zimnej wojny między mocarstwami – biegunami, do których będą musiały przystąpić wszystkie małe i średnie państwa. Azja Centralna pokazuje jednak inną drogę, łącząc to, co nie do pogodzenia: współpracę z NATO, wyjazdy przywódców do Moskwy na parady 9 maja, otwarcie przygranicznych baz chińskiej milicji zbrojnej i tak dalej.

Pytanie brzmi, jak długo potrwa ta równowaga dla Azji Centralnej i czy skorzysta ona na obecnym zwiększonym zainteresowaniu. Doświadczenia manewrowe zgromadzone w kontekście wojny na Ukrainie przydadzą się krajom regionu w przypadku większego konfliktu między Zachodem a Chinami.