Stany Zjednoczone i Armenia uzgodniły ramy wdrażania w celu stworzenia korytarza handlowego, który jest centralnym elementem tymczasowego  porozumienia pokojowego między Armenią i Azerbejdżanem, podpisanego latem ubiegłego roku w Waszyngtonie.

Stany Zjednoczone będą miały większościowy udział w rozwoju infrastruktury dla tzw. Szlaku Trumpa na rzecz Międzynarodowego Pokoju i Dobrobytu (TRIPP). Rząd USA miałby kontrolny pakiet udziałów w tym przedsięwzięciu joint venture.

Sekretarz stanu USA Marco Rubio i jego armeński odpowiednik Ararat Mirzojan ogłosili memorandum o porozumieniu po spotkaniu 13 stycznia w Waszyngtonie. Dokument nie zawiera proponowanego harmonogramu wdrożenia.

„Ramowe porozumienie określa konkretny sposób wdrożenia TRIPP, którego celem jest ustanowienie nieograniczonej, multimodalnej łączności tranzytowej na terytorium Armenii, a jednocześnie połączenie głównej części Azerbejdżanu z jego Nachiczewańską Republiką Autonomiczną oraz utworzenie istotnego ogniwa na Transkaspijskim Szlaku Handlowym” – czytamy w  komunikacie prasowym Departamentu Stanu .

Na mocy umowy ramowej powstanie spółka joint venture o nazwie TRIPP Development Co., w której Stany Zjednoczone będą miały 74 proc. udziałów, a Armenia resztę. Podmiot będzie korzystał z wyłącznych praw do rozwoju i eksploatacji przez 49 lat. Po tym początkowym okresie obaj partnerzy będą mieli możliwość wzajemnego przedłużenia umowy o wyłączności o kolejne 50 lat, a Armenia zwiększy swój udział do 49 proc.

W notatce wskazano, że żadna amerykańska jednostka publiczna ani prywatna nie będzie miała praw eksterytorialnych w ramach TRIPP, stwierdzając, że Armenia zachowa „władzę ustawodawczą, regulacyjną i sądowniczą ze względu na pełną suwerenność i integralność terytorialną nad wszystkimi obszarami TRIPP w obrębie suwerennego terytorium Armenii, w tym zdolność do egzekwowania praw i przepisów zgodnie z prawem krajowym Armenii i umowami międzynarodowymi”.

Po uruchomieniu programu TRIPP, wspólne przedsięwzięcie zamierza stworzyć coś, co określa mianem „modelu front-back office”, wykorzystującego narzędzia cyfrowe do zapewnienia niezakłóconej łączności. Model ten ma stworzyć niezakłócony tranzyt wzdłuż szlaku, umożliwiając jednocześnie Armenii zachowanie suwerennych praw związanych z zarządzaniem granicami.  Za obsługę front-office odpowiadaliby „zewnętrzni operatorzy”, odpowiedzialni za usprawnienie usług TRIPP, w tym za sporządzanie niezbędnej dokumentacji, obsługę płatności i utrzymanie. Armeńskie agencje państwowe tworzyłyby „back-office” z pełną kontrolą nad standardowymi procedurami kontroli granicznej, takimi jak „ostateczne decyzje celne i odprawy”, „kontrola bezpieczeństwa i egzekwowanie przepisów” oraz „kontrola imigracyjna”. 

Ramy prawne dopuszczają strukturę korporacyjną opartą na partnerstwie publiczno-prywatnym, jednocześnie precyzując, że rządy USA i Armenii będą miały ostateczny głos w „kluczowych decyzjach i kwestiach związanych z funkcjonowaniem multimodalnego szlaku tranzytowego”. W dokumencie zaznaczono również, że celem strategicznym podmiotu będzie zapewnienie „zwrotu finansowego dla Stanów Zjednoczonych za początkowy wkład lub innych korzyści ekonomicznych dla rządu USA lub amerykańskich firm”.

Spółka TRIPP Development Co. będzie mogła rozwijać kilka źródeł dochodu, w tym opłaty za dostęp do infrastruktury i usługi, wynajem nieruchomości, działalność komercyjną i „udział w przychodach ze spółek celowych”. Dokument zachowuje strategiczną niejednoznaczność w kwestii delikatnej kwestii zapewnienia bezpieczeństwa. Stwierdza, że ​​„Armenia zachowuje pełnię władzy na suwerennym terytorium Armenii”, ale pozostawia otwartą możliwość, że prywatni kontrahenci mogą wziąć na siebie odpowiedzialność za zapewnienie codziennego bezpieczeństwa na obszarze TRIPP. „Prywatni pracownicy ochrony operacyjnej mogą być zatrudniani pod warunkiem uzyskania licencji od Armenii” – zaznacza dokument opublikowany przez Waszyngton.

W komentarzach dla armeńskich mediów z 14 stycznia Mirzojan określił porozumienie jako znaczące osiągnięcie, dodając jednak, że wiele szczegółów wciąż wymaga doprecyzowania. W preambule dokumentu ramowego podkreślono, że żadne z przedstawionych ustaleń nie jest definitywne. „Niniejsze ramy nie nakładają ani nie mają na celu nakładania żadnych zobowiązań prawnych ani obowiązków na Stany Zjednoczone ani Armenię” – stwierdzono w dokumencie.