Premier Armenii Nikol Paszynian ujawnił, że plany utworzenia korytarza tranzytowego przez terytorium Armenii, nazwanego na cześć prezydenta USA Donalda Trumpa, są wciąż na pierwszym etapie. To już jest kwestia kiedy, a nie czy.
„Rozmowy się rozpoczęły i będą kontynuowane” – powiedział Paszynian dziennikarzom w Erywaniu 29 września. „Nie ma jeszcze konkretnych porozumień”.
Paszynian podkreślił, że plan nie utknął w martwym punkcie. „Bądźcie pewni, że trasa TRIPP jest nadal w agendzie zarówno Stanów Zjednoczonych, jak i społeczności światowej” – stwierdził. „Poruszamy się powoli, ale bez zatrzymywania się”.
Korytarz tranzytowy, nazwany Szlakiem Trumpa dla Międzynarodowego Pokoju i Dobrobytu (TRIPP), jest kamieniem węgielnym tymczasowego porozumienia pokojowego podpisanego przez przywódcę Paszyniana i Azerbejdżanu Ilhama Alijewa w Waszyngtonie 8 sierpnia. Amerykańscy urzędnicy obiecali przeznaczyć 145 milionów dolarów na rozwój infrastruktury potrzebnej dla TRIPP, a Unia Europejska również ogłosiła, że dołoży się do finansowania. Poza tym trzeba jeszcze dopracować harmonogram budowy i wiele szczegółów operacyjnych.
Paszynian przypisywał powolne tempo postępów po części równoważeniu przez administrację Trumpa wielu priorytetów polityki zagranicznej jednocześnie. Korytarz połączy Azerbejdżan właściwy z jego eksklawą nachiczewanską. Oczekuje się, że po zakończeniu budowy TRIPP stanie się kluczowym kanałem w powstającej sieci handlowej Środkowego Korytarza.
Tymczasem armeńscy urzędnicy ogłosili, że są w trakcie finalizowania „porozumienia 123”, zgodnie z którym Erywań musi przestrzegać surowych warunków, aby zakwalifikować się do „znaczącego transferu materiałów jądrowych lub sprzętu ze Stanów Zjednoczonych”, zgodnie z wytycznymi Departamentu Energii USA. Na mocy 123 umów Stany Zjednoczone mogą również „ułatwiać współpracę w innych obszarach, takich jak wymiana techniczna, badania naukowe i dyskusje na temat zabezpieczeń”. Negocjacje w sprawie 123 porozumień są kolejnym następstwem porozumienia pokojowego z 8 sierpnia, powiedział wiceminister spraw zagranicznych Armenii Robert Abisohomojan.