Rząd Armenii prześciga się w poszukiwaniu najlepszego rozwiązania na budowę nowej elektrowni jądrowej, która zastąpi starzejący się zakład Metsamor. To ekonomia, a nie polityka, będzie kierować ostatecznym wyborem.
Premier Nikol Paszynian ogłosił podczas sesji pytań i odpowiedzi w parlamencie, że trwają negocjacje z kilkoma krajami. Dodał, że rząd już zdecydował, że następcą Metsamora będzie „mały modułowy” reaktor.
„Teraz kolejne pytanie brzmi: z kim będziemy budować, z kim będziemy współpracować?” – powiedział. Paszynian wymienił następnie pięć krajów, które są zaangażowane w rozmowy – Rosję, Stany Zjednoczone, Chiny, Francję i Koreę Południową. Zapewnił, że rząd udzieli zamówienia wyłącznie na podstawie względów ekonomicznych.
„Absolutnie nie wkładamy w to komponentu politycznego. Musimy skupić się na tym, która z propozycji będzie nam najbardziej odpowiadać pod względem korzyści komercyjnych i gospodarczych i na tej podstawie dokonać wyboru” – powiedział.
Kiedy Paszynian był w Moskwie pod koniec września, rosyjscy urzędnicy, w tym Władimir Putin, mocno lobbowali u premiera, aby Rosatom, rosyjski podmiot nuklearny, otrzymali ten kontrakt. Zaledwie kilka dni później armeńscy urzędnicy ogłosili, że dążą do sfinalizowania „porozumienia 123” ze Stanami Zjednoczonymi, aby umożliwić współpracę nuklearną i transfer wrażliwych technologii. Istniejąca w Armenii elektrownia jądrowa Metsamor jest wyeksploatowana, a jej maksymalna żywotność została wydłużona o około kolejną dekadę.