Kreml wydaje się być zaniepokojony tym, że jego kontrola nad Aszchabadem wymyka się spod kontroli. Turkmenistan przyciągnął w ostatnim czasie dużą uwagę dyplomatyczną zarówno ze strony Stanów Zjednoczonych, jak i Rosji. Wzmożona aktywność sugeruje, że nasilają się geopolityczne przepychanki wokół tego środkowoazjatyckiego państwa, najwyraźniej katalizowane przez niedawny konflikt irańsko-izraelski.
Turkmeński minister spraw zagranicznych Raszid Meredow zakończył gorący okres rozmową z irańskim ministrem spraw zagranicznych Abbasem Araghchim, podała agencja informacyjna Trend, dodając, że podczas dyskusji pojawił się temat starcia Iranu z Izraelem. Obaj spotkali się również osobiście w Aszchabadzie trzy dni wcześniej.
25 czerwca minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow zakończył dwudniową wizytę w stolicy Turkmenistanu. Na szczycie rosyjskiej agendy znalazły się dwustronne więzi gospodarcze, ale okazało się też, że Kremlowi zależy na utrzymaniu wpływów kulturalnych i politycznych w kraju. W przemówieniu w Aszchabadzie Ławrow ogłosił plany otwarcia rosyjsko-turkmeńskiego uniwersytetu. „Przywiązujemy dużą wagę do wymiany młodzieży. Proponujemy rozszerzenie produktywnej interakcji” – powiedział Ławrow, zgodnie z transkrypcją opublikowaną przez rosyjskie MSZ. Dodał, że Rosja zamierza „rozwijać więzi między młodymi specjalistami od stosunków międzynarodowych obu krajów przy pomocy Rady Młodych Dyplomatów naszego MSZ”.
Ławrow przedstawił w swoim przemówieniu sprzeczny pogląd na Stany Zjednoczone, potępiając bombardowanie irańskich obiektów nuklearnych przez administrację Trumpa, a jednocześnie chwaląc je za demonstrowanie „realizmu i zdrowego rozsądku”, w przeciwieństwie do „koncepcyjnej wizji rozwoju świata” poprzedniej administracji Bidena, która została całkowicie pochłonięta przez jej neoliberalne plany hegemoniczne.
W dniu przybycia Ławrowa do Aszchabadu sekretarz stanu USA Marco Rubio odbył rozmowę telefoniczną z Meredowem, co jest godne uwagi, biorąc pod uwagę, że zaledwie 48 godzin wcześniej zastępca sekretarza stanu Christopher Landau rozmawiał z ministrem spraw zagranicznych Turkmenistanu. Rubio podziękował rządowi Turkmenistanu za umożliwienie obywatelom USA opuszczenia Iranu przez Turkmenistan podczas konfliktu irańsko-izraelskiego. W podsumowaniu rozmowy Departament Stanu zauważył również, że Stany Zjednoczone „z niecierpliwością oczekują dalszego partnerstwa z Turkmenistanem, w tym rozszerzenia więzi gospodarczych i handlowych”.
Turkmenistan w ciągu ostatniego roku podjął nieśmiałe kroki w celu otwarcia połączeń handlowych z Zachodem, czego wyrazem było zainicjowanie w marcu pierwszej w historii umowy swapowej z udziałem Turcji i Iranu, która ułatwiła eksport gazu ziemnego do Unii Europejskiej. Wydaje się jasne, że urzędnicy w Moskwie są zaniepokojeni tym, że Waszyngton wydaje się nawiązywać kontakty z bogatym w surowce energetyczne krajem położonym na północnej granicy Iranu. W artykule opublikowanym 23 czerwca przez dziennik „Niezawisimaja Gazieta” zauważono, że lotnisko z długim pasem startowym zostało otwarte w maju tego roku w odległym turkmeńskim mieście Jebel, niedaleko Morza Kaspijskiego, co sugeruje, że obiekt może okazać się przydatny dla amerykańskiej armii.
„Lokalizacja lotniska, zbudowanego na miejscu byłego lotniska wojskowego ZSRR, z pasem startowym o długości 3200 metrów i pełną infrastrukturą nawigacyjną, jest całkiem odpowiednia… jako baza postojowa lub do awaryjnych lądowań samolotów wojskowych podczas operacji przeciwko pobliskiemu krajowi” – czytamy w artykule.