Premier Armenii Nikol Paszynian i prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew rozmawiali na marginesie szczytu Europejskiej Wspólnoty Politycznej, który odbył się w Tiranie.
Krótki film z rozmowy opublikowany przez biuro Paszyniana pokazał, jak dwaj liderzy rozmawiają w cztery oczy w holu sali konferencyjnej, zanim dołączyli do nich ich ministrowie spraw zagranicznych i współpracownicy. Biuro poinformowało, że rozmawiali o armeńsko-azerbejdżańskim traktacie pokojowym, który obie strony zasadniczo sfinalizowały w marcu.
„Strony omówiły obecną sytuację i podkreśliły znaczenie kontynuowania procesu zmierzającego do jego podpisania” – dodano w oświadczeniu. Biuro Alijewa nie skomentowało natychmiast rozmów. Baku wielokrotnie jasno dawało do zrozumienia, że podpisanie traktatu jest przede wszystkim warunkiem zmiany konstytucji Armenii, która, jak twierdzi, zawiera roszczenia terytorialne wobec Azerbejdżanu.
Paszynian zaprzeczył istnieniu takich roszczeń, gdy rozmawiał z azerbejdżańskim reporterem w Tiranie późnym wieczorem w czwartek. Azerbejdżańskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych odpowiedziało następnego ranka, oskarżając go o „ponowne wprowadzenie w błąd społeczności międzynarodowej”. Rzecznik ministerstwa powiedział, że armeńska konstytucja „stanowi bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego Azerbejdżanu”, a jej zmiana jest „podstawowym warunkiem pokoju”.
Odrzucając ten warunek wstępny, Paszynian zobowiązał się do podjęcia próby uchwalenia nowej konstytucji poprzez referendum planowane w 2026 r. Jego przeciwnicy polityczni przysięgli, że udaremnią jej przyjęcie. Twierdzą, że polityka ustępstw Paszyniana jedynie zachęca Alijewa do żądania większych ustępstw od Erywania. Żądania obejmują również otwarcie korytarza lądowego do azerbejdżańskiej eksklawy Nachiczewan, który przebiegałby przez kluczowy region Armenii.