Za premierem Armenii Nikolem Paszynianem niezmiernie ciężki okres. Premier stawia czoła przeciwnościom losu z kilku kierunków.

W kraju pojawiają się oznaki, że obywatele są niechętni jego polityce, sądząc po ostatnich wynikach wyborów samorządowych. A na froncie dyplomatycznym rosną obawy o integralność terytorialną kraju w obliczu jednostajnego, dudniącego basowego rytmu wojennej retoryki, którą Azerbejdżan rozbrzmiewał w ciągu ostatnich kilku tygodni.

30 marca w dwóch armeńskich gminach odbyły się wybory do rad lokalnych, które były pierwszym wyborczym miernikiem osiągnięć Paszyniana od czasu ujawnienia przez niego programu „Prawdziwa Armenia”, mającego na celu przebudowę społeczeństwa, a także ormiańsko-azerbejdżańskiego procesu pokojowego. Wyniki nie wróżą dobrze premierowi.

W Parakarze, na przedmieściach stolicy kraju, Erywania, partia Umowa Obywatelska Paszyniana doznała porażki z rąk koalicji opozycyjnej, stosunkiem prawie dwóch do jednego. W Giumri, drugim co do wielkości mieście Armenii, Umowa Obywatelska zdobyła 36 procent głosów, najwięcej spośród wszystkich partii biorących udział w wyborach, ale może zostać odsunięta od władzy, ponieważ szereg partii opozycyjnych ma połączyć siły, aby stworzyć większość w radzie miejskiej.

Wyniki wskazują, że Paszynian ma przed sobą trudne zadanie, jakim jest zapewnienie powszechnej aprobaty dla programu „Prawdziwa Armenia” i ormiańsko-azerbejdżańskiego traktatu pokojowego. Program Paszyniana „Prawdziwa Armenia” ma na celu reformę porządku gospodarczego Armenii poprzez promowanie indywidualnej inicjatywy i przedsiębiorczości. Wzywa również Ormian do przyjęcia nowej perspektywy geopolitycznej, która wyznacza granicę przeszłości i koncentruje się na przyszłości. Ideały ucieleśnione w programie powinny zostać zapisane w nowej konstytucji, która ma zostać przyjęta w ogólnokrajowym referendum – stwierdził Paszynian. Chce on opracować projekt przed kolejnymi wyborami parlamentarnymi w Armenii w 2026 roku.

Opierając się na wstępnych wskaźnikach przy urnach wyborczych, program Paszyniana wydaje się być w poważnych tarapatach związanych z porażką w powszechnym plebiscycie, a szanse Paszyniana na reelekcję w podobnym kształcie jak w poprzednich wyborach wydają się niewielkie. Paszynian przekonuje się również, że ma niewielkie pole manewru, próbując skłonić Azerbejdżan do podpisania paktu pokojowego, którego tekst został sfinalizowany. Baku postawiło szereg warunków wstępnych do podpisania, w tym żądanie zmiany konstytucji Armenii w celu jednoznacznego uznania suwerenności Azerbejdżanu nad terytorium Górskiego Karabachu. Ostatnie wyniki wyborów samorządowych sugerują, że podjęta w tym momencie przez Paszyniana próba przeforsowania poprawki, której domaga się Baku, byłaby ciężka do przeforsowania.

Analitycy są coraz bardziej zaniepokojeni, że okno szansy na trwały pokój na Kaukazie Południowym się zamyka. Jeśli ci, którzy opowiadają się za pokojem na Kaukazie Południowym, chcą działać, to teraz jest na to czas. Kluczowe elementy są na swoim miejscu. Jeśli Baku i Erywań będą zwlekać zbyt długo, mogą zaprzepaścić jedną z najlepszych szans na porozumienie, jakie kiedykolwiek miały – to błąd, który miałby poważne konsekwencje dla całego regionu.