Minister spraw zagranicznych Ararat Mirzojan nie zaprzeczył doniesieniom, że Stany Zjednoczone i Armenia są gotowe podpisać umowę o „strategicznym partnerstwie”, która podkreśli ich pogłębiające się stosunki. „Prowadzimy strategiczny dialog, który zgodziliśmy się podnieść do rangi strategicznego partnerstwa” — powiedział Mirzojan na konferencji prasowej. „Dokument lub dokumenty dotyczące tego są z pewnością przedmiotem dyskusji”.
Powiedział, że urzędnicy z obu krajów wkrótce przeprowadzą więcej rozmów w tym celu. Zapytany, kiedy odbędą się rozmowy, wezwał dziennikarzy, aby „poczekali kilka dni”.
Arman Babajanian, lider prozachodniej partii niereprezentowanej w parlamencie Armenii, powiedział, że umowa zostanie podpisana w Waszyngtonie w najbliższych tygodniach. Powiedział, że obejmie ona „kilka kluczowych kierunków”, w tym obronę i bezpieczeństwo. Mirzojan i James O’Brien, zastępca sekretarza stanu USA ds. Europy i Eurazji, ogłosili plany „podniesienia statusu naszego dwustronnego dialogu do Komisji Partnerstwa Strategicznego” po posiedzeniu sesji amerykańsko-ormiańskiej grupy zadaniowej w Erywaniu w czerwcu.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji wyraziło zaniepokojenie tym rozwojem sytuacji, który nastąpił w wyniku pogłębiającego się rozłamu Armenii z jej wieloletnim sojusznikiem. Ostrzegło, że „strategiczne partnerstwo” z Waszyngtonem, o które zabiega Erywań, może jedynie stworzyć dodatkowe zagrożenia dla bezpieczeństwa i problemy gospodarcze dla Armenii. Rząd premiera Nikola Paszyniana realizuje wysiłki na rzecz reorientacji kraju na Zachód.
Minister obrony Armenii Suren Papikian spotkał się z sekretarzem obrony USA Lloydem Austinem podczas wizyty w Waszyngtonie w zeszłym miesiącu. Austin powiedział, że omówili „nasze rozwijające się partnerstwo strategiczne poprzez szkolenia i ćwiczenia, edukację wojskową i budowanie potencjału”. Odpowiednia umowa amerykańsko-ormiańska zostanie podpisana zaledwie kilka dni przed zakończeniem kadencji prezydenta USA Joe Bidena i przekazaniem władzy Donaldowi Trumpowi. Mirzojan wskazał, że administracja Paszyniana nie martwi się, że Trump może się do tego nie zastosować.
„Rozwijamy nasze relacje ze Stanami Zjednoczonymi, a nie z ich obecną lub ustępującą administracją” – powiedział. „Poza tym mamy już kontakty z nową administracją, prezydentem elektem i jego kolegami z zespołu”.