Moskwa w coraz większym stopniu polega na lokalnych milicjach etnicznych składających się z imigrantów, aby zapewnić porządek w rosyjskich miastach, ponieważ wojna na Ukrainie trwa i coraz więcej Rosjan jest wysyłanych na front. Moskwa zezwala Biszkekowi na udział w nadzorowaniu kirgiskich milicji w rosyjskich miastach, co rodzi widmo, że to Kirgistan, a nie Rosja, będzie je kontrolował, co może zagrozić rosyjskiej kontroli policyjnej nad tymi obszarami.

Dążenie Moskwy do poprawy kontroli nad Rosją może przynieść dokładnie odwrotny skutek i wywołać więcej konfliktów między etnicznymi milicjami a coraz bardziej aktywnymi rosyjskimi nacjonalistycznymi milicjami i policją.

Ludowe milicje złożone z migrantów formują się w całej Federacji Rosyjskiej w miastach zamieszkałych przez znaczną diasporę. Milicje te składają się zarówno z migrantów będących obywatelami, jak i cudzoziemców. Te milicje mają współpracować z policją w celu egzekwowania prawa i utrzymywania pokoju między tymi społecznościami a rosyjską większością. Grupy te bronią jednak również tych społeczności imigrantów przed rosyjską policją i rosyjskimi grupami nacjonalistycznymi. Te imigranckie bojówki stają się wzorem dla ludności tubylczej i romskiej, grup, których rosyjska policja nie zawsze była w stanie kontrolować.

Rosyjskie służby tracą kontrolę w miastach?

W rezultacie, w ciągu ostatnich kilku tygodni Moskwa po cichu zawarła porozumienia z Kirgistanem i być może innymi krajami, aby oficerowie przybyli do Federacji Rosyjskiej w celu pracy z tymi grupami imigrantów, do czego Biszkek otwarcie się przyznał. W obliczu eskalacji napięć związanych z imigrantami bagatelizowanie sprawy przez rosyjskie media jest zrozumiałe, ale już nie do utrzymania. Po tym jak 10 listopada w „Zawtrze” ukazał się artykuł rosyjskiego dziennikarza Władisława Malcewa zatytułowany „Kirgiscy policjanci i milicje narodowe są już w naszych miastach”, rosyjski dziennikarz dosadnie zapytał, czy państwo traci kontrolę nad porządkiem.

Według Malcewa „getta migracyjne, które utworzyły się w wielu rosyjskich miastach i już zyskują własne oficjalne siły bezpieczeństwa, czy to w postaci milicji tworzonych przez samych imigrantów, czy też przez biura MSW, które [za zgodą Moskwy] przybyły do Rosji w mundurach”. Autor sugeruje, że wielu Rosjan będzie zaniepokojonych tym, że ci zagraniczni oficerowie nie są podporządkowani rosyjskiej policji, ale mają immunitet dyplomatyczny i mogą wchodzić w interakcje z migrantami, nie zważając na Moskwę. W szczególności zauważa, że urzędnicy z Biszkeku zamierzają, aby ci przedstawiciele działali w sposób „niezależny” i „eksterytorialny” co zaalarmuje dużą część Rosjan. Takie określenia są alarmistyczne i takie mają być.

Malcew uważa, że to, co dzieje się w syberyjskich i rosyjskich miastach Dalekiego Wschodu, takich jak Brack i Tiumeń, jest o wiele bardziej niepokojące i konkretne. Tam, jak informuje, powołując się na oświadczenia lokalnych oddziałów rosyjskiego MSW, coraz więcej migrantów, w obliczu antyimigranckich posunięć ze strony rosyjskich władz i ludności, stara się tworzyć etniczne milicje. Dodając, że w mniejszym stopniu podobne tendencje mają miejsce w europejskiej Rosji. Rosyjskie władze powiedziały im, że tylko obywatele Federacji Rosyjskiej mają prawo do tworzenia milicji, ale jest to mniejsza przeszkoda, niż wielu może się wydawać. Wielu migrantów przyjęło już rosyjskie obywatelstwo, a Moskwa zachęca ich do tego. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy migranci z rosyjskim obywatelstwem tworzyli etniczne milicje w miastach na wschód od Uralu. Teraz będą im pomagać oficerowie z Kirgistanu, co zwiększa prawdopodobieństwo nowych i większych starć między tymi grupami migrantów a rosyjskimi nacjonalistami.

Błędna strategia?

Niebezpieczeństwo takich starć zostało uwypuklone w zeszłym miesiącu na przedmieściach Czelabińska, gdzie rosyjskie grupy nacjonalistyczne walczyły z Romami, którzy przejęli kontrolę nad lokalnymi organami administracyjnymi. Napięcia te są coraz bardziej widoczne w całej Rosji, gdzie nieetniczni Rosjanie, imigranci lub społeczności tubylcze przejęli wystarczającą kontrolę nad lokalnymi instytucjami i mogą swobodnie ignorować rosyjskie prawa i praktyki. Ten problem będzie się tylko pogłębiał. Moskwa szuka jakiegoś rozwiązania, ale pozostaje niepewna, choć porozumienie z ministerstwem spraw wewnętrznych Kirgistanu sugeruje, że może teraz działać w tej sprawie bardziej ogólnie. Ci, którzy zakładają, że lokalna policja poradzi sobie z tym rozprzestrzeniającym się problemem, są w głębokim błędzie. Walki prawdopodobnie nie będą toczyć się między policją a zamkniętymi diasporami, ale między zamkniętymi diasporami a milicjami, których ani Moskwa, ani regionalne władze nie będą w stanie kontrolować. Jeśli Moskwa nie wypracuje skuteczniejszej strategii, tendencje te otworzą drogę do wojny, która wstrząśnie Federacją Rosyjską do fundamentów.

Decyzja Moskwy, by pozwolić oficerom MSW z innych państw, takich jak Kirgistan, na próbę przejęcia kontroli nad tą sytuacją, jest próbą w tym kierunku. Zarówno fakt, że Kreml podsyca żądania imigrantów dotyczące tworzenia własnych milicji, jak i to, że rosyjscy urzędnicy bagatelizują to wszystko, sugerują, że takie rosyjskie zaproszenia do zagranicznych sił policyjnych są aktem desperacji. Moskwa będzie musiała albo zmienić kurs, albo stanąć przed jeszcze większymi problemami. Pomimo wszystkich środków przymusu reżimu Putina, nieuniknione jest, że Moskwa może stracić kontrolę nad ulicami i dzielnicami rosyjskich miast na rzecz milicji, zarówno rosyjskich, jak i nierosyjskich.