Gruzja: Prezydent zjednoczy rozproszoną opozycję?

Przez większą część swojej ponad dekady sprawowania władzy rząd zdominowany przez Gruzińskie Marzenie stronił od pokazów militarnych podczas obchodów Dnia Niepodległości. Jednak tegoroczne obchody obejmowały dużą paradę wojskową, która odbyła się 26 maja, co oznaczało odejście od dotychczasowych praktyk.

Obchody Dnia Niepodległości w pełni uwidoczniły podziały polityczne kraju. Konfrontacyjne przemówienia premiera i prezydent wygłoszone 26 maja zawierały straszliwą retorykę i osobiste wycieczki.

Pierwsza zabrała głos prezydent i naczelny dowódca Salome Zurabisziwli, ostro krytykując politykę rządu, która jej zdaniem oddala Gruzję od ścieżki integracji europejskiej. 28 maja parlament ostatecznie zatwierdził kontrowersyjną ustawę o „zagranicznych agentach”, uchylając weto prezydent. Urzędnicy Unii Europejskiej wielokrotnie powtarzali, że ustawa o „zagranicznych agentach”  zatrzyma proces przystąpienia tego kraju do UE.

Słowo przeciwko słowu 

„Dziś, gdy wisi nad nami widmo Rosji, partnerstwo i zbliżenie z Europą to prawdziwa droga do zachowania i wzmocnienia naszej niepodległości i pokoju” – powiedziała prezydent. „Ci, którzy sabotują i podważają tę ścieżkę, depczą i niszczą pokojową i bezpieczną przyszłość naszego kraju, utrudniając drogę do stania się pełnoprawnym członkiem wolnego i demokratycznego świata”.  

Następnie przyszła kolej na premiera Iraklego Kobakhidze. Omówił ciężką pracę i poświęcenie Gruzinów, które pozwoliły krajowi zachować suwerenność. W środku przemówienia wspomniał o wrogach Gruzji i zagrożeniach egzystencjalnych, w tym o środowisku prezydent, które jego zdaniem „zdradziło kraj”. 

„Ostatnie wydarzenia w historii Gruzji i ciągły rozwój współczesnego krajobrazu globalnego z niezwykłą wyrazistością podkreśliły, że suwerenność stanowi najważniejsze zabezpieczenie bezpieczeństwa narodu” – powiedział Kobakhidze, odnosząc się niezbyt subtelnie do inwazji Rosji na Ukrainę i masowych protestów w Gruzji w opozycji do ustawy o „zagranicznych agentach”.

Tegoroczne włączenie parady wojskowej do obchodów Dnia Niepodległości miało najprawdopodobniej dać sygnał, kto rządzi w Gruzji. Zgodnie z prawem prezydent jest głównodowodzącym, ale w praktyce wojsko podlega Ministerstwu Obrony. W trwającej otwartej konfrontacji między rządem a prezydentem armia znajduje się w niepewnej sytuacji.

Później Zurabiszwili zaproponowała własną odpowiedź. W być może najważniejszym wydarzeniu dnia prezydent zaproponowała plan zjednoczenia podzielonych partii opozycyjnych w jeden blok, który miałby potencjał pokonania Gruzińskiego Marzenia w październikowych wyborach. 

Plan, nazwany „Kartą Gruzińską”, zakładał szeroko zakrojone reformy rządowe, w tym uchylenie ustawy o „zagranicznych agentach”, reformę wymiaru sprawiedliwości – co UE uznała za przeszkodę w członkostwie – oraz zapewnienie wolnych i uczciwych wyborów. Plan zakładałby utworzenie tymczasowej rady obecnych partii opozycyjnych, która miałaby nadzorować wdrażanie tych punktów. Ostatecznie jej celem jest przyspieszenie członkostwa Gruzji w UE i wyprowadzenie kraju z obecnego kryzysu politycznego.

Czas zweryfikuje Kartę Gruzińską

Czas pokaże, czy propozycja prezydent pomoże zjednoczyć skłócone elementy gruzińskiej opozycji. Jeszcze przed ogłoszeniem prezydenta partie opozycyjne nie zgadzały się co do sposobu zjednoczenia. W tej chwili spektrum opozycji jest podzielone, a partie polityczne próbują odnaleźć swoją tożsamość polityczną i konkurować, dysponując ograniczonymi zasobami. W tym kontekście proste zjednoczenie może być bardziej szkodliwe dla ich szans niż bardziej strategiczne sojusze. Jednak szerokie porozumienie ramowe pod auspicjami prezydenta wiąże się z niewielkimi kosztami.

Protesty prawdopodobnie będą kontynuowane, podczas gdy uwaga partii i aktywistów opozycyjnych skupi się teraz na wygraniu wyborów parlamentarnych zaplanowanych na październik. Największym ryzykiem dla nich jest utrata dynamiki i niska frekwencja w dniu wyborów. Partia rządząca z pewnością ma nadzieję, na demobilizację licząc na wakacje i naturalny spadek ducha protestu.

Po przemówieniu prezydent i premiera nad centrum miasta przeleciał konwój helikopterów; Myśliwce pomalowały na niebie czerwono-białą flagę Gruzji z pięcioma krzyżami. Tymczasem obszar miasta wzdłuż Alei Rustawelego, miejsca niedawnych masowych protestów, uległ przemianie: rozradowani Gruzini grali w gry, podziwiali osiągnięcia narodowych sportowców i oglądali występy tańców regionalnych. 

Przygotowana przez rząd wystawa w pobliżu budynku parlamentu miała na celu przedstawienie widzom jasnego obrazu teraźniejszości i przyszłości. Wystawa, na której znalazły się plakaty z wizerunkami czołowych intelektualistów i artystów z historii Gruzji, bagatelizowała niezadowolenie UE z ostatnich posunięć rządu, uznając jednocześnie decyzję Brukseli z grudnia ubiegłego roku o przyznaniu Tbilisi zielonego światła na rozpoczęcie procesu akcesyjnego za ukoronowanie procesu integracji. Obywatele mogli mieć udział w tym osiągnięciu, robiąc sobie zdjęcia przed dużym niebieskim sztandarem ze złotą gwiazdą, symbolizującym flagę UE. 

Organizatorzy wystawy prawdopodobnie chcieli, aby wystawa wywołała emocje. Biorąc jednak pod uwagę rozwój sytuacji, jaki miał miejsce w ciągu ostatnich dwóch miesięcy – protesty często miały miejsce właśnie w tym miejscu.