Morze Kaspijskie otwiera wspaniałe perspektywy dla zielonej energii

Ropa i gaz to surowce, które w ciągu ostatnich dwustu lat odcisnęły piętno na gospodarce światowej. Wszystkie duże kraje ścigały się, aby utrzymać kontrolę nad wydobyciem ropy, a nawet ryzykowały prowadzeniem wojen w tym kierunku. Ropa naftowa i gaz są wykorzystywane w różnych sektorach, od ogrzewania domów po produkcję nawozów. 

Jednak dziś świat mówi o nowym towarze, który w dłuższej perspektywie ma je zastąpić. Nazywa się to zieloną energią, która jest bardziej harmonijna z naturą i mniej szkodliwa niż stare towary.

Rozumiejąc nowe globalne wyzwania, bogaty w paliwa kopalne Azerbejdżan podejmuje odpowiednie działania w celu ugruntowania swojego statusu niezawodnego dostawcy energii. Azerbejdżan, położony nad brzegiem Morza Kaspijskiego, obfitującego nie tylko w ropę i gaz, ale także w zieloną energię, dysponuje 200 GW potencjału energii odnawialnej, z czego 157 GW znajduje się na morzu. Do 2030 roku kraj zamierza zwiększyć udział odnawialnych źródeł energii w ogólnej krajowej produkcji energii do 30 procent.

Długofalowa strategia Azerbejdżanu

W styczniu 2023 r. Azerbejdżański SOCAR i MASDAR ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich podpisały umowę na budowę czterech gigawatów elektrowni wiatrowych i słonecznych w Azerbejdżanie. Jest to projekt jedynie krótkoterminowy, a projekty średnioterminowe zwiększą wolumen do 10 gigawatów. Ponadto protokoły ustaleń i umowy podpisane przez Azerbejdżan z międzynarodowymi przedsiębiorstwami energetycznymi umożliwią Azerbejdżanowi produkcję do 22 gigawatów energii wiatrowej i słonecznej.

Azerbejdżan zaczął zbierać owoce swoich wysiłków. W zeszłym miesiącu otwarto elektrownię słoneczną Garadagh. Kraj ma duże ambicje wykorzystania części tego potencjału i wyeksportowania go do Europy pod Morzem Czarnym. W tym celu przywódcy rządów Azerbejdżanu, Gruzji, Węgier i Rumunii podpisali protokół ustaleń (MoU) w sprawie budowy podmorskiego kabla Black Sea Energy. Azerbejdżan planuje wyeksportować 4 GW swojej zielonej energii za pośrednictwem tego podmorskiego kabla. 

Poza tym Azerbejdżanowi zależy na zaangażowaniu w ten projekt także innych krajów wybrzeża Morza Kaspijskiego, takich jak Kazachstan i Turkmenistan. Nie tylko Baku, ale także Bruksela jest zainteresowana włączeniem do tego projektu krajów Azji Centralnej. Azerbejdżan, Kazachstan i Turkmenistan są dobrze przygotowane do dostarczania zielonej energii, która mogłaby być przesyłana korytarzem energetycznym Morza Kaspijskiego-UE.

Rosyjskie zagrożenie?

Jedyne problemy wynikają z inwestycji i woli politycznej niezbędnych do urzeczywistnienia tego planu. Technologie wykorzystania, wytwarzania i magazynowania energii są stale rozwijane w celu zwiększenia ich wydajności. Niestety wiążą się one ze znacznymi kosztami, a umożliwienie tak ogromnej inwestycji wymagać będzie znacznych środków UE. Po drugie, pozwolenie na budowę wydane przez państwa narodowe, wymagane w celu ułatwienia budowy turbin wiatrowych itp., będzie niezwykle złożone i wymagać będzie kosztownych zespołów prawnych.

Historycznie rzecz biorąc, wszystkie trzy kraje były producentami węglowodorów i różniły się stopniem lojalności wobec Rosji. Ten korytarz to coś nowego, ze świeżymi klientami w UE. Politycy, zwłaszcza w Turkmenistanie i Kazachstanie, mogą nie chcieć podjąć żadnego posunięcia sprzecznego z status quo. Pozostaje rola Rosji. Turkmenistan pozostaje blisko Rosji, Kazachstanu i Azerbejdżanu, choć w mniejszym stopniu. Wszyscy jednak rozumieją, że korytarz energetyczny do UE, napędzany odnawialnymi źródłami energii, sprawi, że ich kraje będą sprawiać wrażenie bliższych UE, a co za tym idzie, NATO. 

Co więcej, część beneficjentów tej energii będzie już wcześniej uzależniona od Gazpromu. Rosja mogłaby uznać to za zagrożenie i w jakiś sposób zareagować na te kraje. Istnieją ogromne problemy logistyczne i prawne związane z układaniem takiego podwodnego kabla. Uzyskanie niezbędnych pozwoleń może potencjalnie zająć lata sporów, zwłaszcza że nie wszystkie kraje posiadające własność za granicą będą jednolicie opowiadać się za projektem. Jest to wspaniała inicjatywa, ale po sporządzeniu planu strategicznego będzie wiele sporów prawnych i politycznych, a także inwestycji.