Premier Nikol Paszynian potwierdził, że nie domaga się już zakończenia długoterminowego zarządzania ormiańską siecią kolejową przez stronę rosyjską.
Złagodził również ocenę napięć na linii Erywań–Moskwa, które w ostatnich miesiącach uległy dalszemu zaostrzeniu.
O zmianie stanowiska Paszyniana w tej kwestii wspomniał na spotkaniu z Olegiem Biełozierowem, szefem rosyjskiego monopolisty kolejowego – Kolei Rosyjskich (RŻD) – po spotkaniu z premierem, do którego doszło w środę w Erywaniu. Biełozierow przekazał, że podczas rozmów nie poruszano tematu zerwania 30-letniej umowy koncesyjnej, zawartej w 2008 roku między rządem Armenii a RŻD.
Rozmowy pojednawcze w sprawie ormiańskich kolei
„W swoim wystąpieniu otwierającym [spotkanie z Biełozierowem] zaznaczyłem, że nie mamy problemu z rosyjską koncesją [na zarządzanie siecią]” – powiedział Paszynian dziennikarzom. „Naszym głównym celem jest zapewnienie konkurencyjności kolei. Z przeprowadzonych przez nas analiz wynika, że racjonalnym rozwiązaniem byłaby modyfikacja modelu zarządzania koncesyjnego – konkretnie poprzez zaangażowanie podmiotów z krajów trzecich”.
„Jeśli jednak nasi rosyjscy partnerzy twierdzą, że znają sposób na rozwiązanie tej kwestii, mogą przedstawić własne propozycje” – dodał. „W rezultacie wczorajszej dyskusji zaproponowałem: Dobrze, powołajmy grupę roboczą, która w ciągu trzech miesięcy wypracuje odpowiedź na pytanie, w jaki sposób uczynić ormiańską kolej konkurencyjną”.
W lutym Paszynian stwierdził, że ormiańska sieć kolejowa powinna być zarządzana przez inny, niebędący rosyjskim podmiot, argumentując, że obecny stan rzeczy zniechęca Turcję i Azerbejdżan do wykorzystywania znacznie większej części terytorium Armenii do celów tranzytowych. Od tamtej pory Moskwa wielokrotnie odrzucała żądania Paszyniana. W sierpniu rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zasugerowało, że postulaty te wpisują się w działania Zachodu, mające na celu wyparcie Rosji z regionu Kaukazu Południowego. „Obecnie oczekujemy, że Rosja, za naszą zgodą, sprzeda prawa koncesyjne stronie trzeciej” – stwierdził stanowczo Paszynian 19 września.
Różne dźwignie rosyjskiego nacisku na Armenię
Relacje rosyjsko-armeńskie uległy w ostatnich miesiącach dalszemu pogorszeniu. Moskwa wywiera presję na Erywań, by ten szybko zdecydował, czy dąży do przystąpienia do Unii Europejskiej, czy pozostaje częścią unii gospodarczej kierowanej przez Rosję. Oczekuje się, że jeszcze w tym roku Paszynian i Władimir Putin przeprowadzą kluczowe rozmowy na ten temat. Moskwa zagroziła znacznym podniesieniem cen rosyjskiego gazu ziemnego dostarczanego do Armenii oraz nałożeniem innych sankcji gospodarczych, jeśli rząd Paszyniana będzie kontynuował proces reorientacji tego państwa w stronę Zachodu. Już w maju i czerwcu wprowadzono zakaz importu armeńskich produktów rolnych.
W geście, który niektórzy obserwatorzy interpretują jako próbę udobruchania Kremla, Paszynian zasygnalizował 1 października gotowość do przyjęcia rosyjskiej propozycji budowy nowej elektrowni jądrowej w Armenii. Oświadczył, że Erywań nie jest już zainteresowany technologią energetyki jądrowej oferowaną przez Stany Zjednoczone. Z kolei wyraźna zmiana stanowiska Paszyniana w kwestii kolei zostanie odebrana jako kolejne ustępstwo wobec Rosji.
Premier Armenii stwierdził w ostatnich tygodniach, że relacje rosyjsko-armeńskie były i pozostaną „dobre”. „Nawet jeśli pojawiają się kwestie sporne w agendzie dyplomatycznej czy innych obszarach, nie oznacza to, że przestajemy ze sobą rozmawiać lub żywimy do siebie urazę” – powiedział. Z kolei jeszcze 3 października wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej Dmitrij Miedwiediew ostro skrytykował prozachodnią politykę zagraniczną Paszyniana i ostrzegł przed „przekształceniem Armenii w nową Ukrainę”.