Klimat polityczny w Armenii zaostrza się przed wyborami w 2026 r., a coraz bardziej rozzuchwalona opozycja jest gotowa wykorzystać frustrację związaną z próbami normalizacji stosunków z Azerbejdżanem i Turcją do odsunięcia od władzy premiera Nikola Paszyniana. Sfinalizowany traktat pokojowy z Azerbejdżanem pozostaje niepodpisany ze względu na kwestie konstytucyjne, a próby odwrócenia kraju od Moskwy w kierunku Brukseli i Waszyngtonu nie przyniosły jeszcze wymiernych rezultatów.

Armeńskie służby wywiadowcze i wysocy rangą urzędnicy ostrzegają przed potencjalną zagraniczną ingerencją i radykalizacją w miarę zbliżania się wyborów w 2026 r.

W obliczu rosnących napięć w Armeńskim Zgromadzeniu Narodowym klimat polityczny w Armenii nadal się zaostrza przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi. Opozycja intensyfikuje działania mające na celu zdyskredytowanie premiera Nikola Paszyniana, tym razem krytykując jego politykę normalizacji stosunków z sąsiednią Turcją. Sytuację dodatkowo zaognił incydent, w którym opozycyjny bloger miał zostać zaatakowany przez propaszinjanowskich członków rady rejonowej w Erywaniu. W zeszłym tygodniu Paszynian stracił też panowanie nad sobą wobec opozycyjnych deputowanych podczas posiedzenia parlamentu, co krytycy zinterpretowali jako groźbę aresztowania opozycyjnych parlamentarzystów, którzy oskarżali członków jego partii o korupcję. Pomimo tego, że prawdopodobnie była to impulsywna i źle oceniona przesadna reakcja, epizod ten podkreśla rosnącą presję na premiera w miarę zbliżania się wyborów.

Rozdrobnienie w sympatiach wyborców

Według najnowszego sondażu Marketing Professional Group (MPG)/Gallup International przeprowadzonego między 29 kwietnia a 2 maja, szanse wyborcze partii Umowa Cywilna Paszyniana pozostają niskie. Jak pokazał sondaż ze stycznia, tylko 11 do 11,5 procent respondentów stwierdziło, że ponownie wybierze obecny rząd. Łącznie 20 proc. respondentów zagłosowałoby jednak na pozostałych polityków reprezentujących cztery główne partie, które tworzyły poprzednie rządy związane z prezydentami Robertem Koczarjanem i Serżem Sarkisjanem w latach 1998–2018. Nieco ponad 28 procent respondentów stwierdziło, że są niezdecydowani, chcą zniszczyć swoje karty do głosowania lub są przeciwko wszystkim. Choć zamiary te mogą ulec zmianie w ciągu najbliższego roku, to jednak Paszynian ma się czym martwić po niedawnych porażkach w wyborach lokalnych w Giumri, gdzie prorosyjski kandydat został burmistrzem, a partie prounijne nie przekroczyły progu wyborczego.

Około 60 proc. respondentów stwierdziło, że chce, aby Rosja pozostała zaangażowana w rozmowy armeńsko-azerbejdżańskie, podczas gdy tylko 37 proc. popiera członkostwo w UE, mimo że Paszynian próbuje odwrócić się od Moskwy w kierunku Brukseli i Waszyngtonu. Początkowy entuzjazm dla tego, co prawdopodobnie było tylko symboliczne, z pewnością się rozproszył. W styczniu 51 procent respondentów w ankiecie przeprowadzonej przez ten sam ośrodek badania opinii publicznej stwierdziło, że pozytywnie wita członkostwo w UE w ciągu najbliższych 10 lat. 9 maja Paszynian był jednym z niewielu przywódców, którzy przyjęli zaproszenie Władimira Putina do udziału w dorocznej paradzie wojskowej z okazji Dnia Zwycięstwa w Moskwie. Paszynian przyjmuje obecnie bardziej ostrożne podejście do geopolitycznej rywalizacji w regionie.

Podobnie jak w ubiegłym roku niewielka liczba opozycyjnych parlamentarzystów zamierza postawić Paszyniana w stan oskarżenia przed wyborami w 2026 r. Nie ma jednak jedności ani pewności, że to zadziała. Przewodniczący Zgromadzenia Narodowego Alen Simonjan twierdzi, że umowa cywilna przyciągnie ponad 50 procent głosów w 2026 roku. Nawet jeśli Paszynian nie przegra od razu, może okazać się zależny od innych partii, jeśli chodzi o zapewnienie większości parlamentarnej. Tak było w ostatnich wyborach samorządowych, m.in. w Erywaniu we wrześniu 2023 r. W nadchodzącym głosowaniu Paszynian prawdopodobnie wykorzysta swoją „agendę pokojową” do utrzymania władzy, podczas gdy opozycja wykorzysta ją przeciwko niemu.

Opublikują pełny tekst porozumienia?

W marcu Armenia i Azerbejdżan ogłosiły, że tekst porozumienia pokojowego został sfinalizowany. Baku twierdzi jednak, że nie może ona zostać podpisana, dopóki Erywań nie zmieni preambuły swojej konstytucji, która według Azerbejdżanu zawiera roszczenia terytorialne wobec Azerbejdżanu, i wspólnie nie rozwiąże Grupy Mińskiej OBWE (Organizacji Współpracy Bezpieczeństwa w Europie), międzynarodowego organu współprzewodniczonego przez Francję, Rosję i Stany Zjednoczone, który zmonopolizował negocjacje przed wojną między Armenią a Azerbejdżanem w 2020 r., ale przestał istnieć w lutym 2022 r., gdy Rosja ponownie napadła na Ukrainę. Społeczność międzynarodowa popiera podpisanie porozumienia pokojowego, nawet jeśli ormiańska opozycja tego nie robi. Unia Europejska jest zainteresowana rozwojem dalszych szlaków handlowych do Azji Centralnej przez Turcję, Armenię i Azerbejdżan. Poprzednia administracja Bidena w Stanach Zjednoczonych chciała to zrobić, aby ograniczyć lub zapobiec zaangażowaniu Rosji i Chin w tak strategicznie ważne projekty logistyczne w regionie.

W najnowszym sondażu MPG około 86 procent respondentów stwierdziło, że chce, aby pełny tekst porozumienia pokojowego między Armenią a Azerbejdżanem został upubliczniony przed jego podpisaniem. Paszynian powiedział, że pełny tekst będzie dostępny, gdy zostanie potwierdzone, że podpisanie umowy będzie miało miejsce. Niezależnie od tego jasne jest, że wybory w 2026 r. mogą stać się bardziej związane z interesami geopolitycznymi na Kaukazie Południowym niż z kwestiami wewnętrznymi. Prawdopodobieństwo to dodatkowo grozi tym, że przyszłoroczne głosowanie stanie się jeszcze bardziej gorące. Nie jest wykluczone, że Unia Europejska i Rosja będą próbowały wpłynąć na wynik głosowania, tak jak zostały o to oskarżone w zeszłym roku w sąsiedniej Gruzji. Tymczasem w swoim pierwszym w historii publicznym raporcie, opublikowanym w styczniu, Armeńska Służba Wywiadu Zagranicznego ostrzegła przed próbami destabilizacji kraju w roku przedwyborczym w związku z utrzymującymi się obawami o radykalizację w kraju.

Opozycja ostrzega też, że próba przeprowadzenia referendum w sprawie zmiany konstytucji zamieni się w głosowanie nad przeszłością, teraźniejszością i przyszłością Paszyniana. Jeśli szanse wyborcze Paszyniana utrzymają się na poziomie 11,5 proc., to tradycyjna opozycja parlamentarna może zdobyć 20 proc., ale tylko wtedy, gdy uda jej się zjednoczyć. Tylko 8 proc. respondentów stwierdziło, że zagłosowałoby na te partie, które popierają drugiego prezydenta kraju, Koczarjana, a 3,7 proc. na trzeciego Sarkisjana. O wyniku wyborów zadecydują najprawdopodobniej zasoby administracyjne, rządowe projekty infrastrukturalne w regionach kraju, międzynarodowe poparcie dla Paszyniana oraz zdolność opozycji do przezwyciężenia dzielących ich różnic. Pojawienie się alternatywnych głosów niemających bezpośrednich powiązań z Koczarjanem, Sarkisjanem, a nawet samym Paszynianem może zmienić tę prognozę.

Wysocy rangą armeńscy urzędnicy, w tym przewodniczący Zgromadzenia Narodowego Simonjan i sekretarz Rady Bezpieczeństwa Armen Grigorjan, ostrzegają również, że Rosja jest zaangażowana w „wojnę hybrydową” w Armenii od 2018 roku, kiedy Paszynian doszedł do władzy. Moskwa zaprzecza oskarżeniom, ale sfera informacyjna z pewnością będzie miała wpływ na wynik. Niezależnie od tego, stawka dla przyszłości kraju po 2026 r. pozostaje wysoka, zwłaszcza jeśli nie dojdzie do postępów w podpisaniu porozumienia pokojowego z Azerbejdżanem lub jeśli nacjonalistyczna siła polityczna zdobędzie większe wpływy. Nawet gdyby partia Paszyniana zdobyła w przyszłorocznych wyborach najwięcej głosów w porównaniu z indywidualnymi rywalami, to bez większości deputowanych do Zgromadzenia Narodowego mogłaby zapoczątkować w przyszłości okres niestabilności.