25 października ogromny fragment lodowca oderwał się od szczytu Ismoil Somoni w Tadżykistanie i gwałtownie zszedł z góry. Masa lodu – dwa kilometry długości, 150-200 metrów szerokości i 25 metrów wysokości.

Nie odnotowano ofiar, ale władze ostrzegły, że obfite opady mogą wywołać kolejne zawalenia, narażając wsie w dół rzek na ryzyko powodzi i osuwisk.

Inny lodowiec w dystrykcie Tadżykabad, lodowiec Dehdal, przesuwa się gwałtownie od połowy września w wyjątkowo wysokich jesiennych temperaturach. Lodowiec już wcześniej oddzielił masę o długości 1,3-1,5 kilometra, zanim przyspieszył 3 listopada podczas trzęsienia ziemi o mocy 4 w skali Richtera w Duszanbe i 6-7 w sąsiednim Afganistanie, zsuwając się ponad pięć kilometrów w dół zbocza w zaledwie 15 minut. Po trzęsieniu ziemi glacjolodzy zarejestrowali, że lód nadal przesuwa się z prędkością sześciu metrów na sekundę, przesuwając się o kolejne 72 metry w ciągu trzech dni i zachowując się „nieprzewidywalnie”, według Tadżyckiej Agencji Hydrometeorologii.

Naukowcy ostrzegali, że dalszy ruch może tworzyć jeziora lodowcowe podatne na katastrofalne wybuchy powodzi, zagrażać infrastrukturze w dół rzeki, zanieczyszczać zasoby wody oraz zwiększać prawdopodobieństwo katastrof wtórnych, takich jak lawiny błotne. Te zapadania lodowców nie są odosobnionymi przypadkami, lecz objawami szerszego kryzysu rozwijającego się w górach Tadżykistanu.

Najnowsze badania pokazują, że niegdyś odporne lodowce w kraju osiągnęły punkt krytyczny. Przez dziesięciolecia Góry Pamiru przeciwstawiały się trendom globalnego ocieplenia gdzie lodowce pozostawały stabilne lub nawet rosły, podczas gdy inne na całym świecie topnieją. Ta anomalia zakończyła się około 2018 roku, gdy gwałtowny spadek opadów śniegu przechylił szalę. Dane modelujące z lodowca Kyzylsu w środkowym Tadżykistanie wykazały, że zmniejszone opady zasadniczo zmieniły zachowanie lodowców, a przyspieszające topnienie lodu rekompensuje obecnie około jedną trzecią utraconych zasobów wodnych.

Spośród 14 000 lodowców Tadżykistanu, które stanowią około 60 procent zasobów wodnych Azji Centralnej, ponad 1 000 już zniknęło. Prognozuje się, że kolejna połowa pozostałych lodowców zniknie do 2050 roku. Stawka jest egzystencjalna: 95 procent energii elektrycznej w kraju pochodzi z energii wodnej zasilanej topnieniami lodowców, a kraje poniżej rzeki zależą od tej wody w rolnictwie. Rząd Tadżykistanu promuje ochronę lodowców na międzynarodowych forach i opublikował ambitne plany zielonej transformacji. Rządowy program „Green Country” obiecuje posadzić 65 milionów drzew do końca 2025 roku oraz przenieść flotę taksówek Duszanbe na pojazdy elektryczne.

Elektrownia węglowa Dushanbe-2 spala codziennie 6 000 ton, dostarczając 60 procent energii elektrycznej stolicy, podczas gdy miejscowi narzekają na sadzę pokrywającą dzielnice. Niekontrolowany boom budowlany napędza produkcję cementu, spalanie odpadów oraz wydobycie piasku i żwiru, przyczyniając się do zanieczyszczenia powietrza. Tadżykistan zajął szóste miejsce na świecie pod względem zanieczyszczenia powietrza w 2024 roku, a stężenia PM2,5 w samym Duszanbe osiągnęły 5-7 zaleceń WHO. To zanieczyszczenie powietrza przesuwa się na północ w kierunku krytycznych stref lodowcowych przyspieszając topnienie.

Lodowce Tadżykistanu zapadają się nie dlatego, że rząd nie ma świadomości, lecz dlatego, że inicjatywy ekologiczne pozostają w dużej mierze performatywne, podczas gdy działania przyspieszające ich upadek trwają bez przerwy. Cena nie jest abstrakcyjna: mierzona jest znikającą wodą, zdestabilizowanymi górami i przyszłością, w której przetrwanie Tadżykistanu wisi na lodzie już topniejącym.