Talibowie prowadzą rozmowy z Turkmenami w obliczu pogarszającej się sytuacji w Afganistanie

Przedstawiciele talibów odwiedzili Aszchabad i przeprowadzili rozmowy z urzędnikami turkmeńskiego MSZ, podczas gdy bojownicy kontynuują poważne ofensywy w północnym Afganistanie, wzbudzając zaniepokojenie w sąsiednich byłych republikach radzieckich: Turkmenistanie, Tadżykistanie i Uzbekistanie.

Rzecznik talibów w Katarze Mohammad Nayeem powiedział 11 lipca, że ​​delegacja talibów odwiedziła Aszchabad na zaproszenie rządu Turkmenistanu. Według Nayeema strony omawiały „dwustronne więzi gospodarcze i polityczne między dwoma narodami, a także kwestie bezpieczeństwa i granic.”

Strona turkmeńska, która zaprosiła talibów do rozmów, poprosiła przedstawicieli talibów o zachowanie tajemnicy rozmów w Aszchabadzie. Turkmeni nie chcieli irytować w oficjalny sposób władz w Kabulu. Główne kwestie poruszane podczas rozmów dotyczyły nieatakowania [terytorium turkmeńskiego] i blokowania ewentualnego przepływu uchodźców.

Ograniczona mobilizacja i rozmowy z talibami

Więcej żołnierzy z garnizonu wojskowego w pobliżu miasta Mary zostało wysłanych do wzmocnienia jednostek straży granicznej wzdłuż granicy turkmeńsko-afgańskiej. Mary znajduje się około 400 kilometrów na północ od Serhetabad, głównego przejścia granicznego z Afganistanem. W Aszchabadzie niektórzy rezerwiści zostali wezwani na stanowiska rekrutacyjne do wojska i powiedziano im, aby zachowali czujność w celu ewentualnego szybkiego rozmieszczenia.

Rząd turkmeński nie ogłosił wizyty delegacji talibów w Aszchabadzie. W międzyczasie funkcjonariusze organów ścigania zwiększyli ostrzeżenia dla zwykłych Turkmenów przed korzystaniem z wirtualnych sieci prywatnych lub VPN, które są nielegalne, ale powszechnie używane do obchodzenia ograniczeń rządowych w Internecie.

W Mary, której populacja liczy około 100 000 osób, lokalni urzędnicy zaczęli organizować patriotyczne wykłady dla pracowników służb publicznych. 10 lipca turkmeńskie MSZ wydało oświadczenie odrzucające doniesienia niektórych rosyjskich mediów o aktualnej sytuacji w kraju i rozmieszczeniu turkmeńskich wojsk wzdłuż granicy z Afganistanem.

„Dzięki braterskim więzom między dwoma sąsiednimi krajami i ich narodami granica turkmeńsko-afgańska jest granicą przyjaźni i współpracy.” – czytamy w oświadczeniu turkmeńskiego MSZ. Turkmenistan posiada 800-kilometrową granicę z Afganistanem, na której sytuacja gwałtownie się pogorszyła, gdyż bojownicy talibscy zbliżają się do niektórych przejść. Setki Afgańczyków, w tym żołnierze i lokalna policja, uciekają do ​​innych sąsiednich krajów Azji Centralnej.

Problem w tym, że obie strony w konsultacjach talibsko-turkmeńskich chciały różnych rzeczy. Turkmeni chcieli podkreślić, że są szanowanym na całym świecie rozmówcą, który może przemawiać w imieniu Afgańczyków. Afgańczycy próbują nie ochłodzić relacji w wyniku gwałtownie pogarszającej się sytuacji na granicy. Sprawy na granicy afgańskiej osiągnęły punkt krytyczny 9 lipca, kiedy afgańskie miasto Torghundi, leżące w odległości krótkiego spaceru od Turkmenistanu, znalazło się pod kontrolą talibów.

Odsuwanie afgańskiego problemu

Chociaż postępy talibów były ogromne i szybkie, Turkmeni dają wszelkie oznaki zaskoczenia, że ​​bojownicy są już obok (pomimo faktu, że strzały i odgłosy walk słychać już po turkmeńskiej stronie granicy).

Siły w bazie lotniczej Mary są najlepszą jednostką obronną Turkmenistanu. W bazie, o której kiedyś krążyły plotki, że USA zaangażowały się w jej dozbrojenie, mieści się elitarna jednostka spadochroniarzy, a w maju 2018 r. odwiedził ją prezydent Gurbanguły Berdymuhamedow.

W przeciwieństwie do wizyty talibów w lutym, kiedy przybyli oni z mile widzianymi zapewnieniami, że nie będą atakować planowanego gazociągu przez Afganistan, turkmeńskie media państwowe zachowywały całkowitą ciszę nad spotkaniem. Tymczasem afgańska grupa bojowników wykorzystuje w dzisiejszych czasach każdą okazję, aby pokazać, że jest uważana za uprawnionego rozmówcę. Została też oficjalnie podjęta w Moskwie 8 lipca, mimo że rosyjski rząd uznał ją za nielegalną organizację ekstremistyczną.

Wniosek z tego wszystkiego jest taki, że Turkmenistan jest wyraźnie zadowolony ze współpracy z talibami – gotowość wykazaną również Uzbekistan i Tadżykistan – i że zdaje sobie sprawę, że mogą być ograniczone zyski, jeśli postawi się tylko na wsparcie obecnego rząd w Kabulu.

To dobrze, ponieważ Aszchabad ma na swoim talerzu wiele innych rzeczy. Nowe wskazówki o kłopotach na froncie gospodarczym pojawiły się, gdy 9 lipca Berdymuchamiedow zwolnił Merdana Annadurdijewa z funkcji prezesa Banku Centralnego. Prezydent narzekał wcześniej na brak twardej waluty w Turkmenistanie, a nawet robił zawoalowane aluzje odnośnie słabości manata – narodowej waluty. Chociaż oficjalnie manat jest utrzymywany na wysokim poziomie 3,5 za dolara, jego kurs na czarnym rynku jest obecnie bliższy 33,5.

Sukcesja na horyzoncie?

Na posiedzeniu rządu 9 lipca Berdymuhamedow skarżył się, że monopol gazowy Turkmengaz, narodowe linie lotnicze i państwowa firma ubezpieczeniowa przyniosły w tym roku mniej zysku niż w 2020 roku. Szczególnie niepokojący jest fakt, że Turkmengaz nie przynosi oczekiwanych zysków ponieważ gaz jest zdecydowanie największym źródłem dopływu kapitału w kraju. Prezes firmy Batyr Amanov otrzymał słuszną reprymendę od prezydenta. Minister finansów i gospodarki Mukhammetgeldy Serdarow również otrzymał „ostatnie ostrzeżenie” i sześciomiesięczny termin na uporządkowanie spraw. To drugie „ostatnie ostrzeżenie” dla Serdarowa od lutego.

Berdymuhamedow może jednak uznać, że jeśli naprawdę chcesz, aby wszystko zostało załatwione, musisz zwrócić się do najwierniejszych ludzi, na których można polegać. A kto jest bardziej godny zaufania niż własny syn i domniemany następca tronu – Serdar? Wśród ostatnich zwolnień i rotacji młodszy Berdymuhamedow został zwolniony z posady przewodniczącego Najwyższej Izby Kontroli, organu nadzorującego wydatki rządowe, i mianowany wicepremierem z teką ds. gospodarki, bankowości i współpracy z międzynarodowymi instytucjami finansowymi.

Opuszczenie Najwyższej Izby Kontroli oznacza, że ​​Serdar nie zasiada już automatycznie w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego. Nigdy nie wydawał się być tak entuzjastycznie nastawiony do pracy, którą zajmował dopiero od lutego i spędzał więcej czasu na myśleniu o rasach narodowych psów i koni niż o bezpieczeństwie narodowym. To, że sytuacja w Afganistanie rozgrzewa się, sprawi, że zajęcie się planowaniem obronnym nie będzie już bardziej atrakcyjne niż mogło być wcześniej.