Gruzińskie Marzenie stanowczo zaprzeczyło twierdzeniom, że rozważa utworzenie państwa skonfederowanego z Abchazją i Osetią Południową. Lider parlamentarny Gruzińskiego Marzenia, Mamuka Mdinaradze, wyraził frustrację z powodu tego, co nazwał „antynarodowymi pogłoskami” na temat rzekomego planu.
Wyrażając swoją frustrację na Facebooku, Mdinaradze oświadczył, że „Gruzja nigdy nie będzie kwestionować swojej integralności terytorialnej!”. „Nie dyskutuje się o żadnym uznaniu ani o innych kwestiach antynarodowych, w tym o jakimkolwiek porozumieniu w sprawie konfederacji!” – dodał.
Pomimo stanowczego dementowania plotek, Gruzińskie Marzenie potrzebowało prawie siedmiu tygodni, aby publicznie wyjaśnić swoje plany w ramach przedwyborczych obietnic. Sugestia, że partia rządząca rozważa ten pomysł, pojawiła się po tym, jak 20 sierpnia Gruzińskie Marzenie wydało oświadczenie, w którym wyjaśniło powody, dla których ubiegają się o większość konstytucyjną w wyborach, zamiast zwykłej większości, która według nich jest oczekiwanym minimalnym wynikiem.
Ich uzasadnienie obejmowało zobowiązanie do ścigania i delegalizacji kluczowych grup opozycyjnych, zwalczania „pseudoliberalnej ideologii” poprzez zmiany w konstytucji oraz porzuconą propozycję uczynienia prawosławia religią państwową. Kolejną niejednoznaczną obietnicą była zmiana konstytucji „w celu dostosowania zarządzania i struktury terytorialnej Gruzji do nowej rzeczywistości […] w sposób pokojowy”. Założyciel Gruzińskiego Marzenia Bidzina Iwaniszwili powtarzał tę propozycję w podobnie ogólnikowych słowach podczas kilku przemówień wyborczych.
W przemówieniu wygłoszonym 14 września w Gori, które zostało zbombardowane i na krótko zajęte przez siły rosyjskie podczas wojny sierpniowej w 2008 roku, Iwaniszwili podwoił twierdzenia, że nieokreślone światowe mocarstwa i ich lokalni przedstawiciele w Gruzji – gruziński rząd kierowany wówczas przez Zjednoczony Ruch Narodowy (UNM) – są winni wojnie. Iwaniszwili wyraził przekonanie, że Gruzini „znajdą w sobie siłę (…), by przeprosić za to”, że UNM „pochłonął w płomieniach naszych osetyjskich braci i siostry w 2008 roku” i obiecał „proces norymberski” byłej partii rządzącej, którą określił mianem „zbrodniarzy wojennych”.
Od 20 sierpnia partia odmawiała sprecyzowania swojego stanowiska w sprawie jedności z Osetią Południową i Abchazją, mimo natychmiastowej i ostrej krytyki ze strony krajowych oponentów. Wielu krytyków twierdziło, że Gruzińskie Marzenie rozważa konfederację z regionami poprzez uznanie ich niepodległości. Zarzuty te przybrały na sile po kontrowersyjnym przemówieniu Iwaniszwilego w Gori, które było powszechnie postrzegane jako obwinianie za wojnę sierpniową Gruzji, a nie Rosji.
Krewni gruzińskich żołnierzy, którzy zginęli w walkach w Abchazji i Osetii Południowej na początku lat 90. oraz w wojnie sierpniowej, również ostro skrytykowali propozycję przeprosin. Sprzeciw spotkał się w dużej mierze z milczeniem ze strony Gruzińskiego Marzenia, które stara się zapewnić sobie czwarte z rzędu zwycięstwo w wyborach parlamentarnych 26 października.